RELACJA: „Kiko” przypomniał o sobie

RELACJA: „Kiko” przypomniał o sobie

Paweł Kikowski, który dwa sezony temu słabo radził sobie w barwach Energi Czarnych, w piątek przypomniał o sobie kibicom w Słupsku. Choć „Kiko” nie był liderem WKS Śląska, to trafił najważniejszy rzut w spotkaniu, zapewniając swojej drużynie wygraną 67:65. Była to pierwsza przegrana Energi Czarnych w tym sezonie, stanowiąc jednocześnie nieudany powrót do Wrocławia trenera Andreja Urlepa.

Energa Czarni spotkanie we Wrocławiu rozpoczęli tak, jak wbrew zapowiedziom można było się jednak spodziewać. Mimo wielu słów o konieczności gry na najwyższej intensywności od pierwszych minut, słupszczanie wyszli na parkiet nie do końca skoncentrowani. Momentalnie wyczuli to gospodarze, którzy od samego początku grali bardzo ambitnie i bez większych trudności objęli prowadzenie. Nasi koszykarze razili przede wszystkim brakiem skuteczności, a także prostymi błędami w obronie, które zawodnicy WKS Śląska zamieniali na punkty. Pierwsza kwarta zakończyła się najmniejszą zdobyczą punktową Energi Czarnych w tym sezonie – przegraliśmy 9:16.

ZDJĘCIA: Łukasz Capar

[gallery link="file" order="DESC" columns="4" orderby="post_date"]

Chwila przerwy dla naszych zawodników u boku rozwścieczonego Andreja Urlepa była bardzo potrzebna. Drugą część spotkania słupszczanie rozpoczęli od serii 6:0, po dobrych akcjach Keitha Wrighta i Michała Jankowskiego. W grze obu drużyn sporo było chaosu i co chwilę któraś ekipa traciła piłkę. Nasi koszykarze usiłowali napędzać tempo swoich akcji i próbowali gry z kontry, jednak nie z powodu szybkiego powrotu do obrony gospodarzy, lecz z uwagi na własne problemy z organizacją gry, nic z tego nie wychodziło. W połowie kwarty trójkę trafił Skibniewski, Hulls stracił kolejną piłkę, a Michał Nowakowski sfaulował niesportowo Gibsona i przewaga Śląska stała się dwucyfrowa. Szarpanymi akcjami słupszczanie odrobili nieco strat, ale i tak do przerwy przegrywali 33:38.

Po zmianie stron wydawało się, że poprawa gry Energi Czarnych, tak jak w poprzednich spotkaniach, jest nieunikniona. Po kilku akcjach udało się odrobić niemal wszystkie straty i po rzucie spod kosza Rocky’ego Trice’a nasi koszykarze przegrywali już tylko jednym punktem. Niestety kolejna seria strat spowodowała, że gracze Śląska nie tylko odzyskali prowadzenie z początku kwarty, ale i powiększyli przewagę do ośmiu punktów. Gra naszego zespołu wciąż nie przypominała świetnej postawy z pierwszych czterech kolejek i z każdą minutą to wrocławianie byli bliżej wygranej. Przed decydującą kwartą Energa Czarni mieli aż siedem pkt. do odrobienia.

Trójką Michała Jankowskiego i dwa rzuty z półdystansu Jordana Hullsa, okraszone niezłą obroną. Efekt? Remis po niecałych dwóch minutach czwartej części gry. I choć liczba strat po stronie Energi Czarnych nie malała i chaos w naszej grze wciąż był obecny, w połowie kwarty po kontrze Jankowskiego udało się wyjść na pierwsze w meczu prowadzenie 56:55. Niestety chwilę później trójkę z faulem trafił Paweł Kikowski. Odpowiedź słupszczan była jednak efektowna – trójkę trafił świetnie dysponowany Hulls, a w kolejnej akcji tym samym poprawił Trice i to Energa Czarni prowadzili trzema punktami.

Ostatnia minuta spotkania to wielkie emocje, nerwy i olbrzymia radość, ale niestety po wrocławskiej stronie. Najpierw trudny rzut za 3 trafił Marcin Dutkiewicz, czym wyprowadził słupszczan na 2 pkt. przewagi. Do końca meczu pozostawało 40 sekund i nasi koszykarze musieli wybronić akcję gospodarzy. Nie udało się… Energę Czarnych pogrążył Paweł Kikowski, którzy jeszcze niedawno punkty zdobywał dla naszego klubu. Rzucający Śląska wręcz domagał się piłki i gdy ją w końcu dostał, z niemal czystej pozycji trafił zza łuku. W odpowiedzi Keith Wright spudłował, na zegarze pozostało 9 sekund i nasi koszykarze zbyt późno faulowali. Choć Skibniewski trafił tylko jeden rzut wolny, na akcję spod własnego kosza pozostały nam zaledwie ok. 2 sekundy. Rzut rozpaczy Trice’a z połowy nie mógł być skuteczny i słupszczanie przegrali po raz pierwszy w sezonie.

Energa Czarni bez wątpienia we Wrocławiu rozegrali swoje najsłabsze spotkanie w tym sezonie. Nasi koszykarze przede wszystkim zagrali słabo jako zespół, mieli niewiele asyst i bardzo dużo strat, popełniali również błędy w obronie, choć nie były one rażące. Bardzo istotny był natomiast brak skuteczności w pierwszych trzech kwartach. Wystarczy wspomnieć, że najwięcej punktów dla naszego zespołu – 13 – zdobył Keith Wright (wszystkie w pierwszej połowie). Dotychczas jeden z najskuteczniejszych graczy ligi, czyli Michał Nowakowski, tym razem co prawda zdobył 10 pkt., ale trafił nietypowe dla siebie, zaledwie 4/14 rzutów z gry.

WKS Śląsk – Energa Czarni 67:65 (16:9, 22:24, 14:12, 15:20)

WKS Śląsk: Gibson 17 (2x3), Skibniewski 10 (3), Kikowski 10 (2), Malešević 7 (1), Gabiński 5 (1), Johnson 5, Thompson 5, Parzeński 3 (1), Sulima 3, Hyży 2, Mroczek-Truskowski.

Energa Czarni: Wright 13 (1), Nowakowski 10 (2), Hulls 9 (1), Dutkiewicz 8 (2), Jankowski 8 (2), Trice 7 (1x3, 13 zb.), Śnieg 5, Borowski 3 (1), Stutz 2, Jarmakowicz, Mokros.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."