RELACJA: Kolejny fatalny wyjazd

RELACJA: Kolejny fatalny wyjazd

Energa Czarni w tym sezonie bardzo słabo radzą sobie w meczach wyjazdowych. Tym razem w niezwykle ważnym spotkaniu z sąsiadującą w tabeli Rosą Radom przegrali 77:87 i mogą wypaść z pierwszej szóstki ligi. Nie pomógł nawet najlepszy mecz w sezonie w wykonaniu Tomasza Śniega i Marcina Dutkiewicza.

Energa Czarni spotkanie z Rosą rozpoczęli podobną piątką, jak w meczu przeciwko Polpharmie. Jedyną zmianą było wprowadzenie Michała Nowakowskiego za Mateusza Jarmakowicza. Trener Urlep, z uwagi na braki na obwodzie, ponownie próbował Marcina Dutkiewicza na pozycji rzucającego, a Kacpra Borowskiego na niskim skrzydle. Niestety w pierwszych minutach taki zestaw nie radził sobie najlepiej. Po rzucie Kirka Archibeaque’a gospodarze prowadzili 8:3. Później było tylko gorzej – od stanu 10:7 radomianie zanotowali serię 10:2, a za trzy trafiali Dłoniak i Witka. Wściekły trener Urlep musiał prosić o przerwę, gdyż po niecałych 6 min. gry było aż 20:9. Na domiar złego kostkę podkręcił Kacper Borowski. Jeszcze w pierwszej części meczu kolejne dwie trójki trafił Witka i Rosa prowadziła 33:22. 33 stracone punkty w kwarcie to niechlubny rekord w tym sezonie naszego zespołu.

W drugiej kwarcie Energa Czarni rzucili się do odrabiania strat – dobrze grali zwłaszcza Hulls i Dutkiewicz, który trafił dwie trójki. Po trzech minutach było 36:30 i tym razem to Wojciech Kamiński przerwał time-out’em napór gości. Po wznowieniu gry wszystko szybko wróciło do poprzedniego stanu. Było nawet nieco gorzej, bo po dwóch trójkach Luciousa słupszczanie przegrywali już 34:48. Nasi koszykarze mieli ogromne problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych, pudłowali nawet z (niezbyt częstych) dogodnych pozycji, a ich obrona była wręcz koszmarna. Do przerwy Rosa prowadziła 55:42 i w pełni kontrolowała to spotkanie.

Trzecia część meczu również nie zaczęła się dobrze – trzy straty, tyle samo niecelnych rzutów z dystansu i kolejne cztery stracone punkty. Nasi koszykarze nie zamierzali się jednak poddawać i prowadzeni przez Marcina Dutkiewicza powoli, ale jednak nieco zmniejszali straty i było już 57:67. Szybko Rosa potwierdziła jednak, że to ona stawia warunki w tym meczu i dwa rzuty z rzędu trafił Archibeaque, z którym nie radził sobie żaden z naszych wysokich zawodników. Trójkę dorzucił jeszcze z czystej pozycji Kamil Łączyński i po 30 minutach gry było aż 74:57 dla gospodarzy.

Na 8,5 min. przed końcem Rosa wygrywała już 19 punktami i pozwoliła sobie na nieco rozluźnienia, co szybko wykorzystali słupszczanie, notując serię 9:0. Energa Czarni nie potrafili jednak pójść za ciosem i radomianie szybko wrócili do inicjatywy. Naszym koszykarzom pozostała jedynie walka o utrzymanie korzystnego bilansu z Rosą, z którą w Słupsku wygrali 10 punktami. Nie udało się jednak do końca zrealizować tego celu i dokładnie taką samą różnicą tym razem zwyciężyli radomianie. W związku z tym, w przypadku takiej samej ilości pkt. w tabeli, o tym, kto będzie wyżej, zadecydują „małe” punkty.

Energa Czarni po nie pierwszym w tym sezonie fatalnym meczu wyjazdowym przegrali w Radomiu, bowiem byli mniej skuteczni, popełniali mnóstwo błędów w obronie, a także zanotowali zdecydowanie mniej korzystny bilans asyst do strat (Czarni 14:13, Rosa 20:10). Nie pomógł najlepszy mecz w sezonie Tomasza Śniega (18 pkt.) oraz Marcina Dutkiewicza (20 pkt.). Zawiedli pozostali, w szczególności Garrett Stutz i Mateusz Jarmakowicz, których postawa defensywna pozostawiała wiele do życzenia, a także Jordan Hulls i Michał Nowakowski, mający olbrzymie problemy ze skutecznością (tylko 27 i 25% z gry).

Rosa – Energa Czarni 87:77 (33:22, 22:20, 19:15, 13:20)

Rosa: Archibeaque 21, Lucious 17 (3), Dłoniak 15 (3), Witka 13 (3), Łączyński 10 (1), Zalewski 4, Adams 3, Majewski 2, Radke 2, Jeszke.

Energa Czarni: Dutkiewicz 20 (5), Śnieg 18 (1), Hulls 10 (2), Nowakowski 8 (2), Taylor 6 (13 zb.), Stutz 6, Borowski 5, Mokros 2, Jarmakowicz 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."