RELACJA: Koszmarny koniec

RELACJA: Koszmarny koniec

Trudno zrelacjonować wydarzenia, jakie rozegrały się przed kilkoma godzinami we wnętrzu ERGO Areny, gdzie obie drużyny z Pomorza – Trefl Sopot i ENERGA CZARNI Słupsk - walczyły o wejście do półfinału rozgrywek ekstraklasy. Rozstrzygnięcie rywalizacji w parze wymagało rozegrania piątego meczu, a i ten do ostatnich sekund przebiegał pod znakiem wielkiej niewiadomej. Choć wydawało się, że po raz pierwszy od kilku sezonów Czarne Pantery zrzuciły z siebie fatum ostatniego meczu play off, w kilka minut nadzieje słupskich kibiców zostały brutalnie rozwiane. Zaledwie jeden punkt okazał się symbolicznym gwoździem do trumny…
Adam Waczyński był tym graczem, który spiął spotkanie klamrą: od jego udanej akcji sopocianie zaczęli mecz, on też zniwelował potem znaczącą niekorzystną różnicę punktową na korzyść swojej ekipy. Mimo to słupszczanie potrafili szybko nawiązać wyrównaną walkę, nie okazując objawów zmęczenia dwoma poprzednimi spotkaniami w Gryfii, dzięki którym udało się im heroicznie wyszarpać remis otwierający drogę do piątego meczu. Ofensywne zbiórki w połączeniu z dobrą obroną zapewniły im przewodnictwo w poniedziałkowym meczu.

W pierwszej fazie spotkania dominowali Jarosław Mokros, Garrett Stutz i Roderick Trice. Po widowiskowym przechwycie i wsadzie tego ostatniego, na tablicy świetlnej pojawił się wynik 5:12. W kolejnych akcjach było jeszcze lepiej - podopieczni Andreja Urlepa bez problemu uwalniali się obronie Trefla, kończyli zagrywki dynamicznymi kontrami i wjazdami na kosz. Wydawało się, że nic nie jest w stanie powstrzymać Czarnych Panter przed upragnioną wygraną. W drugiej odsłonie walka kosz za kosz zmieniło charakter spotkania, ale wciąż utrzymywała się bezpieczna przewaga ENERGI CZARNYCH, utwierdzana lepszą skutecznością i brawurową grą słupskich podkoszowych. Zawodnicy Trefla, skutecznie blokowani w pojedynczych akcjach, popełniali proste błędy, co przekładało się na kolejne punkty dla gości.

Najlepszy mecz w barwach ENERGI CZARNYCH Słupsk bez wątpienia zagrał Zimmerman, idealnie realizując taktykę trenera, mądrze obdzielając kolegów podaniami, a także wspomagając ich punktowo, czym wyraźnie zaskoczeni byli gospodarze. Ich niemoc trwała, nie potrafili wypracować sobie wolnych pozycji rzutowych, gubili się w ataku, nerwowo atakowali kosz.

Po przewinieniu technicznym Marcina Stefańskiego celnie za trzy trafił Jarosław Mokros, dzięki czemu przewaga słupszczan wynosiła już 18 punktów! Ale wtedy szeregi zwarli miejscowi, którzy postanowili pokonać Czarne Pantery ich najsilniejszą bronią- wzorową obroną. Przewaga topniała w oczach, w dodatku Waczyński trafił za trzy, by w chwilę potem stać się bohaterem spotkania (kolejna trójka i rzuty wolne). Czarne Pantery nie zdążyły przeprowadzić zwycięskiej akcji…

Trefl Sopot – Energa Czarni Słupsk 75:74 (20:27, 16:18, 12:16, 27:13)

Trefl: Roszyk 0, Leończyk 13, Stefański 4, Brembly 0, Majstorović 6, Vasiliauskas 9, Waczyński 18, Michalak 10, Gadri-Nicholson 6, Buterlevicius 0, Jeter 9.

Energa Czarni: Śnieg 10, Nowakowski 8, Trice 13, Borowski 1, Zimmerman 13, Taylor 8, Mokros 8, Gruszecki 3, Stutz 10.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."