RELACJA: Mamy to! 3:0, Pantery w półfinale!

RELACJA: Mamy to! 3:0, Pantery w półfinale!

Kibice Energi Czarnych cztery lata czekali na ten moment! Jesteśmy w półfinale! Słupscy koszykarze po trzech, pełnych emocji spotkaniach, pokonali WKS Śląsk i pewnie wkroczyli do strefy medalowej. W ostatnim meczu Energa Czarni wygrali we Wrocławiu 85:70, a do wygranej kolejny raz poprowadzili nas generał Blassingame i pułkownik Cesnauskis. Czarna strona mocy zatriumfowała!

Na początku spotkania nie brakowało nerwów, które znacznie mocniej dokuczały naszym koszykarzom. Mimo dwóch dobrych akcji defensywnych Eziukwu przeciwko Mladenoviciowi, ten za chwilę zdobył 6 pkt. z rzędu i przegrywaliśmy 4:10. Jak się później okazało, nie taki Śląsk straszny i było to jego najwyższe prowadzenie w meczu.

Przewagę osiągnęliśmy dzięki znakomitej grze zmienników. Już  pierwszej połowie Cesnauskis i Pasalić zdobyli - przy świetnej skuteczności - w sumie 20 punktów, co pozwoliło nam prowadzić po dwóch kwartach 41:35. Mogło być lepiej, ale tuż przed przerwą pozwoliliśmy sobie na chwilę dekoncentracji i łatwo stracone pięć punktów.

Początek drugiej połowy to szalona sinusoida, która już nie pierwszy raz stała się charakterystycznym elementem spotkań Energi Czarnych. Najpierw trzy wolne Blassa i trójki Nowakowskiego, Mokrosa i Shiloh’a, co dało nam w sumie serię 14:4 i prowadzenie 57:43. Po chwili 16:0 Śląska (!), które było efektem agresywnej obrony na granicy faulu, którym WKS odebrał nam prowadzenie tuż przed końcem trzeciej kwarty.

Wtedy poznaliśmy prawdziwy charakter ekipy Donaldasa Kairysa. Po ogromnych kłopotach, zdołaliśmy opanować nerwy i powrócić do swojej, konsekwentnej gry. Najpierw pod kosz do Eziukwu, później na obwód, gdzie trafiali Nowakowski, Shiloh i Blassingame. Tym samym wyszliśmy ponownie na dwucyfrowe prowadzenie, którego nie mogliśmy już oddać. Najważniejszy rzut na 2,5 min. przed końcem trafił Mokros, którego trójka dała wynik 80:70 i całkowicie podcięła skrzydła jeszcze szarpiącym wrocławianom.

Energa Czarni wygrali, bo kolejny raz doskonale prowadził ich mały rycerz czarni_slupsk Blassingame. Zdobył on oficjalnie 19 pkt. i 11 asyst, choć tych decydujących podań wydaje się, że było nieco więcej. W najważniejszym spotkaniu sezonu mogliśmy liczyć także na Mantasa Cesnauskisa (12 pkt.), dla którego 3:0 ze Śląskiem to z pewnością ważny wynik - przecież WKS pozbył się go w trakcie sezonu bez żalu. Teraz wrocławianie na pewno żałują, że na czas play-off pozostali bez żadnego rozgrywającego.

Docenić należy także w końcu bardzo dobrą postawę Michała Nowakowskiego (11 pkt., 3/5 za 3) oraz podkoszowych - Eziukwu i Pasalicia. Na ten triumf zapracowała oczywiście cała drużyna i nie byłoby go, gdyby nie obrona i walka o zbiórki Shiloh’a, waleczność Mokrosa, spryt Gruszeckiego czy energia Borowskiego. Jak nietrudno się domyślić, w zespole jest jeszcze sporo rezerw i jesteśmy przekonani, że uruchomione zostaną w półfinale z Turowem Zgorzelec!

WKS Śląsk - Energa Czarni 70:85 (18:15, 17:26, 28:21, 7:23)

WKS Śląsk: Trice 22, Gabiński 10, Mladenović 10, Dłoniak 9, Wiśniewski 7, Radivojević 6, Ikovlev 4, Kinnard 2, Tomaszek, Hyży.

Energa Czarni: Blassingame 19 (11 as.), Eziukwu 13 (6 zb.), Cesnauskis 12, Nowakowski 11, Pasalić 10 (6 zb.), Shiloh 6 (7 zb.), Mokros 6 (6 zb.), Gruszecki 6 (6 zb.), Borowski 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."