RELACJA: Mamy to! Będzie piąty mecz!

RELACJA: Mamy to! Będzie piąty mecz!

Energa Czarni w piątkowy wieczór pokazali niebywały charakter i doprowadzili do wyrównania w ćwierćfinałowej serii z Treflem. Choć przegrywali już 15 punktami w połowie trzeciej kwarty, podnieśli się i niesieni dopingiem kibiców zdeklasowali rywali w końcówce. Słupszczanie zwyciężyli 73:62 i są o krok od półfinału!


Olbrzymie emocje towarzyszyły spotkaniu numer 4, jeszcze przed jego rozpoczęciem. Niezwykle głośna Gryfia już od pierwszych minut pokazywała, na co ją stać, a Energa Czarni starali się jak najlepiej rozpocząć. Nie było to łatwe, bowiem zawodnicy Trefla byli bardzo dobrze dysponowani. Gra toczyła się kosz za kosz, a wśród przyjezdnych imponował w szczególności Simas Buterlevicius, który nie tylko rewelacyjnie bronił Rocky’ego Trice’a, ale również trafił dwie trójki. Nasi koszykarze właśnie po trójce – Michała Nowakowskiego – prowadzili 17:13, ale tym samym odpowiedział Jeter i po pierwszej kwarcie był remis 19:19, doskonale oddający sytuację na parkiecie.

Po krótkiej przerwie wciąż mieliśmy bardzo wyrównany mecz, lecz z biegiem czasu lekką przewagę zaczęli osiągać przyjezdni. Wszystko przez to, że Energa Czarni byli po prostu zbyt mało dokłądni przy swoich zagraniach ofensywnych. Dodatkowo tym razem szczęście bliżej było sopocian, niż słupszczan. Wystarczy wspomnieć, że po „uratowaniu” piłkę przez Taylora, dopadł do niej Michalak i o tablicę trafił za trzy – oczywiście równo z syreną kończącą akcję. Po tym zagraniu Trefl prowadził 30:24 i trener Andrej Urlep musiał prosić o czas. Niestety zamiast odrabiać straty, nasi zawodnicy spudłowali trzy wolne z rzędu, a nasi rywale niemal się nie mylili w tym elemencie. Dodatkowo trójkę trafił Brembly i do przerwy przegrywaliśmy 28:36.

Niestety kwadrans przerwy nie przyniósł poprawy. Energa Czarni jeszcze pogarszali swoją fatalną skuteczność rzutów za 2 punkty, a Trefl zdobył 7 pkt. z rzędu i po dwóch minutach gry prowadził aż 43:28. Nieco ożywienia wniósł jednak wprowadzony do gry Tomasz Śnieg, który zdobył sześć pkt. z rzędu, a po kontrze Trice’a było 36:47. To był jednak dopiero początek, Gruszecki, Taylor i znowu Śnieg poprowadzili zespół do serii 10:0 i było zaledwie 46:49! Niestety w tym czasie w zderzeniu z Pawłem Leończykiem kostkę podkręcił Trice i musiał opuścić boisko. Po akcji 2+1 Leona przed decydującą kwartą było 46:52 i nasi koszykarze wciąż byli w grze.

Niedługo po rozpoczęciu ostatniej części spotkania swoje minuty miał Jarosław Mokros. Nasz skrzydłowy trafił dwa wolne, a po chwili dorzucił wspaniałą trójkę i nasi koszykarze przegrywali zaledwie 53:54. Na tym nie skończył, bowiem za moment dorzucił kolejny rzut z dystansu i wyprowadził słupszczan na pierwsze od dawna prowadzenie. W kolejnej akcji Taylor zabrał piłkę Gadri-Nicholsonowi, popędził na kosz i wsadem podniósł przewagę do 60:56. Dalej ekipie Andreja Urlepa wychodziło wszystko. W sumie Energa Czarni zanotowali kapitalną serię 18:0 (!) i na półtorej minuty przed końcem wygrywali 71:56. Wtedy było już pewne, że obie ekipy czeka mecz numer 5, w rewelacyjnym stylu wywalczony przez nasz zespół.

Energa Czarni w piątek pokazali niebywały charakter. Przegrywając piętnastoma punktami potrafili się podnieść i odrobić straty, a nawet wywalczyć sobie sporą przewagę. Grali zespołowo, z olbrzymim poświęceniem, niesieni dopingiem naszych wspaniałych kibiców konsekwentnie dążyli do swojego celu. Ostatnie pięć minut słupszczanie wygrali aż 41:15, wykorzystując każdą słabość swoich rywali.

Energa Czarni 73:62 Trefl

Statystyki

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."