RELACJA: Na ostatniej prostej

RELACJA: Na ostatniej prostej

Energa Czarni wzorowo wywiązali się ze swojego zadania – w Kołobrzegu wysoko pokonali Kotwicę 81:62. Słupszczanie kontrolowali spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty i potwierdzili, że pod wodzą Andreja Urlepa są zupełnie innym zespołem. Do gry powrócił Todd Abernethy, a świetną formę potwierdził Roderick Trice.


63, 64, 62 – tyle punktów w ostatnich trzech spotkaniach stracili Energa Czarni. Jest to o ponad 15 punktów mniej, niż nasi koszykarze tracili średnio w całym sezonie! Żelazna defensywa trenera Urlepa zebrała swoje kolejne żniwo, nie pozwalając na wiele graczom kołobrzeskiej Kotwicy, którzy przecież jeszcze niedawno potrafili pokonać na własnym parkiecie PGE Turów. Niedzielne spotkanie nie było jednak łatwe dla naszej drużyny i choć cały Słupsk żyje już derbami z AZS, Energa Czarni musieli mocno się postarać o korzystny wynik w Kołobrzegu.

Zgodnie z przewidywaniami miejsce w pierwszej piątce Odeda Brandweina nie było zagrożone i nasz rozgrywający mógł przypomnieć się kibicom Kotwicy już od pierwszych sekund. Początek spotkania nie stał jednak, delikatnie mówiąc, na wysokim poziomie. Energa Czarni swoje pierwsze punkty zdobyli dopiero po przeszło trzech minutach gry, kiedy to celną trójką popisał się Valdas Dabkus. Od tego momentu było już z górki – punktowali ponownie Dabkus, Brandwein oraz Yemi Gadri-Nicholson i w połowie kwarty było już 9:3 dla słupszczan.

Nasi koszykarze przejęli inicjatywę i imponowali skutecznymi zagraniami w obronie. Wystarczy wspomnieć, że gospodarze w pierwszej kwarcie trafili tylko 3 z 14 rzutów z gry. Jedyną przewagę Kotwica miała w walce o zbiórki i to właśnie dzięki dobrej postawie w tym elemencie, zwłaszcza na atakowanej tablicy, na poważną ucieczkę słupszczan musieliśmy nieco poczekać. Na początku drugiej kwarty na boisku pojawił się Todd Abernethy, ale to obecność Rodericka Trice’a miała największy wpływ na grę. Rocky w kilka minut zdobył 10 punktów i mimo świetnej postawy Jarosława Zyskowskiego, przewaga gości wciąż rosła.

Zawodnicy Kotwicy nie zamierzali jednak odpuszczać i w trzeciej kwarcie rzucili się do odrabiania strat. W obliczu słabszej niż zwykle postawy lidera kołobrzeżan Seana Mosley’a za zdobywanie punktów wziął się Corey Jefferson i na trzy minuty przed końcem tej części gry było już tylko 49:41 dla Energi Czarnych. Zespołowo grający słupszczanie poradzili sobie jednak i szybko odzyskali dwucyfrową przewagę.

Ostatnią szarże gospodarze przeprowadzili na początku czwartej kwarty, kiedy to dwa razy z rzędu celnymi trójkami popisali się Grzegorz Arabas i Jefferson. Wtedy nasi koszykarze jakby wrzucili na chwilę wyższy bieg, który wcześniej był przez nich oszczędzany. W ciągu kilku minut Energa Czarni zanotowali serię punktową 13:2, grając nie tylko efektywnie, ale i bardzo efektownie. Mimo walecznej i ambitnej postawy Kotwicy kołobrzeżanie musieli pogodzić się z przegraną kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego.

Szczególnie zaskakujące może być to, że Energa Czarni wysoko pokonali swoich rywali, zdobywając ponad 80 punktów, niemal zupełnie nie korzystając z możliwości oddawania rzutów z dystansu. Nasi koszykarze w całym meczu próbowali zaledwie sześciokrotnie zdobyć punkty zza łuku, ale w tym czasie zdeklasowali przeciwników w ilości punktów zdobytych spod samego kosza – aż 50 do 28. Wysoka wygrana słupszczan to oczywiście efekt przede wszystkim dobrej obrony, która wymusiła na gospodarzach aż 18 strat, z których Energa Czarni mogli zdobywać łatwe punkty w kontratakach.

Postacią numer 1 w naszej ekipie był Rocky Trice, który zachwycał wszechstronnością i brakiem popełnianych błędów. Zdobył on 18 punktów (7/10 z gry, 4/4 wolne), miał 8 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty i ani jednej straty! To wszystko złożyło się na imponujący eval, który wyniósł aż 30.

Przed Energą Czarnymi ostatni mecz sezonu zasadniczego, w którym zmierzą się w piątek we własnej hali z AZS Koszalin. Czy będzie to mecz tylko o prymat w regionie, czy może walka o wszystko, czyli awans do pierwszej szóstki, dowiemy się już w poniedziałek ok. godz. 21. Wtedy powinien zakończyć się mecz AZS z Anwilem i jeśli nasi najbliżsi rywale go przegrają, korespondencyjnie „podarują” nam awans do upragnionej grupy. Jeśli jednak Anwil przegra w Koszalinie, czekać nas będą niebywale istotne i emocjonujące derby, bowiem wygrany stawi się wśród najlepszych, zsyłając pokonanego do dolnej szóstki.

Kotwica – Energa Czarni 62:81 (10:16, 18:23, 19:21, 15:21)

Kotwica: Jefferson 16, Zyskowski 13, Mosley 8, Walker 8, Arabas 7, Brown 6, Han 4, Rajewicz, Djurić.

Energa Czarni: Trice 18, Gadri-Nicholson 17, Brandwein 17, Tomaszek 7, Dabkus 7, Knutson 6, Dutkiewicz 3, Nowakowski 2, Kostrzewski 2, Abernethy 2, Długosz, Osiński.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."