RELACJA: Nowy rok Energi Czarnych!

RELACJA: Nowy rok Energi Czarnych!

Energa Czarni kapitalnie rozpoczęli nowy rok, pokonując na wyjeździe faworyzowaną Rosę 87:78 - jako pierwsi w lidze zdobywając halę w Radomiu. Jest to bardzo cenna wygrana, ponieważ zbliża nas do czołówki TBL i gwarantuje miejsce w ósemce po pierwszej rundzie. Oby sprawdziło się nieco zmodyfikowane powiedzenie, że jaki pierwszy mecz, taki cały rok!

Trener Lisztwan zdecydował się na spore zmiany w pierwszej piątce, po raz pierwszy w sezonie decydując się na pozostawienie Kyle’a Shiloha na ławce rezerwowych, którego miejsce rzucającego zajął Karol Gruszecki. Wpływ na taką decyzję miała m.in. nieobecność chorego Łukasza Seweryna.

Spotkanie rozpoczęło się typowo dla Rosy - od celnej trójki Gibsona, ale szybko tym samym odpowiedział Jarosław Mokros, a w następnej akcji z 8 metrów nie pomylił się Blassingame. Trafił też Eziukwu i prowadziliśmy 8:3, ale dwa błędy w obronie z rzędu sprawiły, że błyskawicznie Rosa doprowadziła do remisu. Świetne wejście z ławki zanotował Bojan Trajkovski, który zdobył 9 pkt. z rzędu i Energa Czarni odzyskali inicjatywę, a po trójce Shiloh’a było 20:13. Trener Wojciech Kamiński na ostatnie dwie minuty pierwszej kwarty zaordynował obronę strefową, przeciwko której nasi koszykarze nie zdobyli punktu, a Rosa w tym czasie odrobiła wszystkie straty.

Nasi koszykarze szybko się otrząsnęli i za sprawą punktów Karola Gruszeckiego oraz świetnej walki na tablicach całego zespołu, znów wyszli na prowadzenie. Akcje przeciwko strefie zaczęły być skuteczne, ale z drugiej strony parkietu Rosa odgryzała się swoją najsilniejszą bronią, czyli trójkami. My nie byliśmy jednak słabsi w tym elemencie i do przerwy trafiliśmy znakomite 7/11 rzutów zza łuku! W drugiej kwarcie aż 11 pkt. zdobył bardzo aktywny Gruszecki i przed przerwą Energa Czarni prowadzili 44:37.

Wciąż dobra gra Gruszeckiego oraz wzmożona aktywność Eziukwu (znakomicie obsługiwanego przez Nowakowskiego) sprawiły, że przewaga naszego zespołu nadal rosła. Co prawda w połowie kwarty gra obu drużyn zupełnie „siadła” i przez trzy minuty nikomu nic nie wychodziło, ale to było na korzyść Energi Czarnych. W końcu kapitalnym wsadem popisał się Kacper Borowski, trójkę dorzucił Trajkovski i było aż 60:46 dla słupszczan. Nie udało nam się jednak utrzymać intensywności do końca kwarty i po serii 7:0 dla Rosy, w tym rzucie w ostatniej akcji za 3 Sokołowskiego, prowadziliśmy 62:55.

Ostatnią część meczu także trójką otworzył Mirković, ale odpowiedział mu tym samym Mokros, choć po rzucie przewrócił się i otrzymał swój czwarty faul - techniczny. Swój popis kontynuował Mirković, który zdobył kolejne pięć punktów, ale nasi koszykarze wciąż trafiali z daleka - tym razem Nowakowski i Shiloh. Kapitalnym podaniem i jeszcze efektowniejszym wsadem popisali się Blassingame z Gruszeckim i było 76:66 na 4 minuty przed końcem meczu.

Wtedy swoją ostatnią przerwę wykorzystał Wojciech Kamiński i dwiema trójkami grę słupszczan zaburzył Majewski. Gdy kapitan Rosy trafił trzecią, przewaga zmalała do zaledwie czterech punktów, a na zegarze pozostało mniej niż 90 sekund. Po cierpliwej akcji kolejny raz z daleka trafił na szczęście Trajkovski, z linii rzutów wolnych nie mylił się Gruszecki i nawet ambitne starania gospodarzy nie mogły już odmienić wyniku. Energa Czarni jako pierwsi w sezonie zdobyli halę w Radomiu i tym bardzo ważnym zwycięstwem zbliżyli się do czołówki TBL.

Najlepszym graczem naszego zespołu był Gruszecki, który zdobył 23 punkty i miał 7 zbiórek. Słowa uznania należą się także Trajkovskiemu (17 pkt., 6 zb.) oraz Blassingame’owi (7 zb., 9 as. i 4 pkt.). Mecz z Rosą wygrały jednak nie indywidualności, a cały zespół Energi Czarnych, który świetnie rzucającym z daleka radomianom odpowiedział taką samą ilością celnych trójek, a na dodatek miał mniej strat i więcej asyst oraz zbiórek.

Rosa - Energa Czarni 78:87 (20:20, 17:24, 18:18, 23:25)

Rosa: Majewski 21, Gibson 16 (8 as.), Mirković 16, Łączyński 5, Sokołowski 5 (6 zb.), Zalewski 5, Witka 4, Turek 3 (7 zb.), Adams 2, Jeszke 1, Szymkiewicz.

Energa Czarni: Gruszecki 23 (7 zb.), Trajkovski 17 (6 zb.), Shiloh 12, Nowakowski 9 (4 as.), Eziukwu 9 (5 zb.), Mokros 8, Blassingame 4 (7 zb., 9 as.), Borowski 3, Śnieg 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."