RELACJA: Obrona przygniotła Anwil

RELACJA: Obrona przygniotła Anwil

Energa Czarni wygrali trzeci mecz z rzędu! Tym razem po typowo defensywnym spotkaniu pokonali niewygodnych rywali z Włocławka aż 73:54. Dzięki wysokiemu zwycięstwu słupszczanie mają nad Anwilem przewagę małych punktów i wciąż zachowują szanse na uzyskanie przewagi własnego parkietu w play-off.

Energa Czarni zaczęli dość nerwowo i zaskakująco Przemysław Frasunkiewicz wyprowadził swoimi dwoma celnymi rzutami Anwil na prowadzenie. Słupszczanie z kolei, pod presją agresywnej obrony włocławian, mieli sporo problemów z konstruowaniem akcji, popełniając nawet błąd ośmiu sekund przy wyprowadzaniu piłki. Paradoksalnie, z biegiem meczu gospodarze zaczęli się w tym odnajdywać, rozbijając defensywę przyjezdnych szybkimi podaniami i zdobywając punkty z najprostszych pozycji – zazwyczaj efektownie. Gdy było już 15:10 dla Energi Czarnych o czas poprosił trener Anwilu, ale niewiele to dało i po pierwszej kwarcie to słupszczanie mogli cieszyć się z prowadzenia.

Po krótkiej przerwie obraz gry uległ diametralnej zmianie – obie drużyny „ugrzęzły w błocie”. Przez całą kwartę miały olbrzymie problemy ze zdobywaniem punktów, ale to słupszczanie wciąż utrzymywali przewagę. Po trójce Odeda Brandweina oraz punktach z kontry grającego dobry mecz Marcina Dutkiewicza Energa Czarni wygrywali nawet dziewięcioma punktami. Jedyną odpowiedzą włocławian były udane próby wymuszania fauli i celne rzuty wolne. W ten sposób Anwil odrobił część strat, głównie za sprawą Tony’ego Weedena, który na domiar złego dla gospodarzy niemal równo z syreną kończącą pierwszą połowę trafił trójkę i było już tylko 31:29 dla słupszczan.

Energa Czarni nie dali jednak odebrać sobie prowadzenia i robili co mogli, by nie tylko utrzymać, ale i powiększać swoją przewagę. Nie było to jednak łatwe, bowiem Seid Hajrić jako jeden z niewielu zawodników w lidze potrafił postawić się Yemiemu Gadri-Nicholsonowi, a pełna napięcia i agresywnej defensywy gra nie sprzyjała spokojnemu rozgrywaniu ataków pozycyjnych. Na trzy minuty przed końcem kwarty, po celnej trójce w niesamowitych okolicznościach Dutkiewicza oraz dwóch wolnych Michała Nowakowskiego słupszczanie wyszli na upragnione, dwucyfrowe prowadzenie – 46:36. Niedługo po tym, po kolejnych celnych wolnych gospodarzy i trójce Levi Knutsona było aż 54:37.

Nasz strzelec w ten sam sposób rozpoczął ostatnią kwartę meczu i wtedy przewaga Energi Czarnych wynosiła już 20 punktów. Włocławianie nie zamierzali się jednak poddawać. Trójkę trafił Weeden, dwa wolne dorzucił Nikola Jovanović i było już 59:44. Po kolejnej trójce Weedena, która złośliwie wykręciła mu się z kosza, mogło zrobić się już naprawdę niebezpiecznie gorąco, ale szczęście tego dnia było przy słupszczanach. Po kilku sprawnych akcjach z wykorzystaniem aktywnego Bryana Davisa Energa Czarni prowadzili nawet 21 pkt. i było już po meczu.

W końcu bardzo dobrze zagrał kapitan naszej ekipy Marcin Dutkiewicz, który z 12 pkt. był najlepszym strzelcem spotkania. Tym razem słabiej w ataku zaprezentował się Yemi Gadri-Nicholson (ale w obronie „rozdał” swoje 4 bloki), jednak godnie zastąpił go Bryan Davis, który w zaledwie 13 min. miał 11 pkt. i 5 zb., nie myląc się ani razu z gry, jednocześnie okropnie pudłując z linii rzutów wolnych. Klasą dla siebie był Roderick Trice, który oprócz 11 pkt. miał 7 zb., 4 as. i aż 4 przechwyty.

– Mamy prawdziwą drużynę, bez jakichś szczególnych indywidualności. Dzięki temu nawet gdy ktoś ma słabszy dzień, zawsze znajdzie się ktoś, kto go godnie zastąpi. Głębia składu będzie naszym atutem i każdy musi się z nami liczyć. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa – mówił po meczu Marcin Dutkiewicz.

Trzecie z rzędu zwycięstwo Energi Czarnych coraz bardziej przybliża ich do czwartego miejsca przed play-off. Dodatkowo słupszczanie, podobnie jak w spotkaniu z Asseco Prokomem, odrobili wszystkie straty z poprzednich spotkań i w bezpośredniej, czteromeczowej rywalizacji mają siedmiopunktową przewagę nad Anwilem (281-274). W takiej sytuacji, przy równej ilości zwycięstw, to Energa Czarni będą wyżej w tabeli.

Energa Czarni – Anwil 73:54 (22:16, 9:13, 23:8, 19:17)

Energa Czarni: Dutkiewicz 12, Davis 11, Trice 11, Brandwein 9, Kostrzewski 7, Dabkus 7, Knutson 6, Gadri-Nicholson 4, Abernethy 4, Nowakowski 2.

Anwil: Weeden 12, Hajrić 8, Ginyard 7, Szubarga 6, Frasunkiewicz 4, Jovanović 4, Bartosz 4, Vasojević 3, Boykin 3, Sokołowski 3.

Mateusz Bilski

 

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."