RELACJA: Pantery na fotelu lidera

RELACJA: Pantery na fotelu lidera

Energa Czarni samodzielnym liderem TBL! Słupszczanie są jedyną drużyną w lidze, która rozegrała cztery spotkania nowego sezonu i nie odniosła ani jednej porażki. Tym razem nasi koszykarze pokonali niepokonaną do soboty Rosę Radom 73:63. Podobnie jak w meczu ze Stelmetem, Energa Czarni musieli odrabiać straty i w decydujących momentach dali prawdziwy popis.

Rosa zaczęła od mocnego uderzenia – dwa razy Garretta Stutza ograł Kirk Archibeque, a gdy naszego środkowego zastąpił Keith Wright, radomianie przenieśli ciężar gry na obwód, skąd trójki trafiali Elijah Johnson i Robert Witka. W ten sposób, w połowie kwarty, goście prowadzili już 10:3, bowiem Energa Czarni odpowiedzieli im jedynie trójką Rocky’ego Trice’a.  Gra słupszczan musiała jednak zacząć wyglądać lepiej i stało się tak po wejściu zmienników. Nasi koszykarze przede wszystkim zaczęli lepiej grać w obronie, choć wciąż mieli trudności ze zdobywaniem punktów. Świetną serię zanotował jednak nasz kapitan Marcin Dutkiewicz, który w ostatniej minucie zdobył pięć punktów z rzędu i wyprowadził Energę Czarnych na prowadzenie 17:15.

AUDIO: Energa Czarni Słupsk vs Rosa Radom- realizacja Jakub Klimek

Nasi rywale nie pozwolili sobie jednak na narzucenie warunków gry. Mało tego, w pewnym momencie wydaje się, że sami tego dokonali, gdy słupszczanie w prostych sytuacjach nie zbierali piłek, nie trafiali rzutów, czy podawali w ręce przyjezdnych. Rosa prowadziła w połowie kwarty 29:23, a zdenerwowany Andrej Urlep musiał prosić o czas. Niestety niewiele on pomógł, a świetnymi zagraniami popisał się Kamil Łączyński (10 pkt. w kwarcie), dając Rosie przewagę już 9 punktów. Znów na parkiecie pojawiła się krew, gdy w tym samym miejscu parkietu co Przemysław Zamojski głowę rozbił Kim Adams. Rosa wykorzystując swoją przewagę w walce o zbiórki pewnie utrzymała dość wysokie prowadzenie do przerwy (31:38).

Druga połowa to ponownie konsekwentna gra radomian i olbrzymie problemy ze skutecznością Energi Czarnych. W końcu udało się na szczęście przerwać złą passę – trójkę trafił Dutkiewicz i gra słupszczan ruszyła. Akcją 2+1 popisał się Garrett Stutz, trójkę dorzucił Jordan Hulls, a gdy po chwili popisał się jeszcze celnym rzutem z półdystansu, zaskakująco był już remis po 42. Energa Czarni odzyskali prowadzenie już kilkanaście sekund później, gdy wsadem z faulem popisał się Stutz. Trybuny w Hali Gryfia ruszyły pełną parą, a była to woda na młyn naszych koszykarzy, sprawiając jednocześnie, że zawodnikom z Radomia przy rzutach, które wcześniej wpadały, trzęsły się ręce. W ciągu pięciu minut ekipa Andreja Urlepa zanotowała serię 19:6 i przed decydującą prowadziła 50:47.

– W drugiej połowie zabrakło nam ogrania w takich warunkach, jakie stworzyli zawodnicy i kibice w słupskiej hali. Gorąca atmosfera w Gryfii dała się we znaki moim zawodnikom, którzy popełniali masę błędów. Było ich tyle, że moglibyśmy nimi obdzielić nasze trzy poprzednie mecze – nie ukrywał na pomeczowej konferencji trener Rosy Wojciech Kamiński.

To spotkanie należało już do słupszczan, którzy z każdą minutą grali coraz lepiej. Jeszcze na początku ostatniej kwarty doszło do wyrównanej wymiany ciosów, ale po akcjach Michała Nowakowskiego i Keitha Wrighta prowadzenie Energi Czarnych było już dwucyfrowe. W końcówce spotkania, którego wynik był już oczywisty, wciąż ambitnie walczył Łączyński, a w ostatniej sekundzie już niebroniony przez nikogo Damian Jeszke celną trójką zmniejszył rozmiary porażki do 10 punktów.

– Bardzo słabo weszliśmy w ten mecz, nie byliśmy skoncentrowani tak, jak powinniśmy, przez co nasza obrona źle funkcjonowała, a atak nie był realizowany zgodnie z założeniami. Rosa była bardzo skuteczna z dystansu i miała przewagę w zbiórkach. W drugiej połowie odmieniliśmy naszą grę, graliśmy twardo w defensywie, nie pozwoliliśmy rywalom na otwarte rzuty i odrobiliśmy straty na tablicach. Kolejny raz udało nam się wyjść z dużych tarapatów i wygrać – mówił po meczu trener Andrej Urlep.

– Na początku graliśmy zbyt miękko i bez agresji. Pozwoliliśmy rywalom na liczne zbiórki na bronionej przez nas tablicy. Jeśli myślimy o wygranej we Wrocławiu za tydzień, nie możemy sobie na to pozwolić. Musimy od pierwszych minut zagrać tak, jak w drugiej połowie z Rosą – dodał Marcin Dutkiewicz.

Najskuteczniejszym zawodnikiem Energi Czarnych był Garrett Stutz, który zdobył 16 pkt. i miał 9 zb. Po raz kolejny rewelacyjnie i wszechstronnie zagrał Rocky Trice, który do 14 pkt. dołożył 6 zb., 4 przechwyty i 3 asysty. Dla radomian 18 pkt. zdobył natomiast Kamil Łączyński.

Energa Czarni – Rosa 73:63 (17:15, 14:23, 19:9, 23:16)

Energa Czarni: Stutz 16, Trice 14 (2), Nowakowski 11, Wright 9, Dutkiewicz 8 (2), Hulls 5 (1), Śnieg 5, Jarmakowicz 5, Jankowski, Mokros, Borowski, Długosz.

Rosa: Łączyński 18 (3), Lucious 8 (2), Adams 8, Archibeque 8, Witka 7 (1), Johnson 6 (1), Dłoniak 5,  Jeszke 3 (1), Majewski, Radke, Kardaś, Zalewski.

Mateusz Bilski

 

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."