RELACJA: Pantery na właściwym torze

RELACJA: Pantery na właściwym torze

Energa Czarni wciąż w grze! Nasi koszykarze po raz drugi w ćwierćfinałowej serii pokonali drużynę z Zielonej Góry i wyrównali stan rywalizacji. Do zwycięstwa słupszczan poprowadził wszechstronny Rocky Trice, na parkiecie królowała agresywna obrona, a trener Stelmetu został wyrzucony z hali. Energa Czarni prowadzili nawet 25. punktami i ich przewaga w tym spotkaniu była bezdyskusyjna.

Słupszczanie jednak kolejny raz bardzo słabo weszli w mecz. Choć w pierwszej akcji punkty zdobył Yemi Gadri-Nicholson, chwilę później po rzutach Koszarka i Hosley’a goście wyszli na prowadzenie, a seria strat słupszczan i rzutów wolnych Stelmetu pozwoliła im prowadzić 9:2. Nasi koszykarze nie zamierzali się jednak poddawać i udało im się trójką Michała Nowakowskiego doprowadzić do remisu. Mało tego, im bliżej końca kwarty tym Energa Czarni grali agresywniej, a ich postawa sprawiła, że Hala Gryfia eksplodowała intensywnym dopingiem. Po punktach Abernethy’ego słupszczanie wyszli na pierwsze w meczu prowadzenie i utrzymali je do końca tej części gry (24:22).

Emocje sięgały zenitu, choć była to dopiero druga kwarta. Nasi zawodnicy odzyskali iskrę, której brakowało im w dwóch ostatnich meczach i ze wszystkich sił walczyli o każdą piłkę. Choć Stelmet odzyskał prowadzenie, Energa Czarni nie pozwolili im na zbudowanie przewagi. Co więcej, po kolejnych zespołowych akcjach słupszczanie przejęli inicjatywę. Znakomita obrona przełożyła się na skuteczność po drugiej stronie parkietu, nasi koszykarze nie mylili się z linii rzutów wolnych, a po sprytnej akcji Nowakowskiego prowadzili 45:35. W sumie Energa Czarni zanotowali serię 13:0! Do przerwy ze strony Stelmetu tylko dwa wolne dorzucił Stević i gospodarze przed trzecią kwartą mieli 8 pkt. zaliczki.

Niestety druga połowa zaczęła się od licznych błędów naszego zespołu, a przyjezdni zdobyli sześć punktów z rzędu. Wzmocniona obrona Stelmetu znacznie utrudniała słupszczanom grę, a ci nawet z dogodnych pozycji nie trafiali. Pierwsze punkty w drugiej połowie po niecałych pięciu minutach gry zdobył Rocky Trice i to na dobre otworzyło Energę Czarnych. Po chwili Rocky trafił trójkę, a w kolejnej akcji, w kontrze, następny rzut z dystansu dołożył Marcin Dutkiewicz – 53:43. To jednak nie wszystko. Rocky kontynuował swój popis, Davis trafił dwa wolne, a Dabkus przechwycił piłkę i wykończył kontrę. Nasi koszykarze prowadzili 61:45.

Wtedy stała się rzecz niebywała – trener gości Mihailo Uvalin za dyskusje z sędziami został ukarany przewinieniem technicznym, a to tylko rozjuszyło jego wybuchowy temperament, więc w chwilę później otrzymał drugie, jednocześnie dyskwalifikujące go z dalszej części meczu. Już bez trenera Stelmet musiał się liczyć z konsekwencjami przewinień swojego szkoleniowca, Energa Czarni trafiali dosłownie wszystko, by przed ostatnią kwartą prowadzić 74:50.

Wbrew pozorom jeszcze sporo się działo. „Attack mode” uruchomił Quinton Hosley, który zdobył 9 pkt. i miał 3 przechwyty w kilka minut, a dzielnie wtórował mu Zbigniew Białek, trafiając m.in. dwie trójki. Energa Czarni z kolei nieco się rozluźnili i pewni swego, pozwalali sobie na kolejne straty, co doprowadzało do furii trenera Urlepa. W samej czwartej kwarcie nasi koszykarze stracili aż 11 piłek – czyli tyle, ile przez pierwsze trzy kwarty. Ostatecznie prowadzenie słupszczan było na tyle bezpieczne, że szkoleniowiec naszego zespołu zdecydował się desygnować do gry Szymona Długosza i Wojciecha Osińskiego, któremu udało się zdobyć pierwsze punkty w TBL.

– Gratuluję Czarnym wygranej, zasłużyli na to zwycięstwo, ponieważ grali dzisiaj po prostu lepiej od nas. Nie chciałbym komentować sytuacji, w której zostałem wykluczony z dalszej części meczu. To jest koszykówka, raz się wygrywa, raz przegrywa. Skupiamy się teraz na środowym meczu, w którym będziemy chcieli zagrać tak agresywnie, jak słupszczanie grali dzisiaj – mówił po spotkaniu trener Stelmetu Mihailo Uvalin.

– Nie chcieliśmy dziś zakończyć sezonu, to oczywiste. Zagraliśmy dużo lepiej, niż w piątek, wyszliśmy na parkiet ze znacznie większą energią. Moi zawodnicy wykonali dobrą robotę w obronie, były przechwyty i łatwe punkty. Niestety nie udało nam się tak zagrać dwa dni temu, dlatego teraz jest 2:2 i czeka nas piąty mecz w Zielonej Górze – powiedział szkoleniowiec naszego zespołu, Andrej Urlep.

Energa Czarni – Stelmet 90:76 (24:22, 21:15, 29:13, 16:26)

Energa Czarni: Trice 20, Dutkiewicz 16, Abernethy 13, Gadri-Nicholson 10, Nowakowski 7, Dabkus 7, Brandwein 5, Knutson 5, Davis 4, Osiński 2, Kostrzewski 1, Długosz.

Stelmet: Hosley 17, Borovnjak 12, Białek 10, Stević 8, Chanas 8, Hodge 6, Cesnauskis 6, Koszarek 5, Sroka 4, Seweryn.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."