RELACJA: Pantery rozszarpały mistrzów

RELACJA: Pantery rozszarpały mistrzów

Energa Czarni rozbili w Słupsku mistrzów Polski Asseco Prokom aż 90:53! Nasi koszykarze zagrali bardzo zespołowo, ofiarnie w defensywie, efektownie w ataku i walczyli o każdą piłkę, doskonale wykorzystując swój pełny skład. W drugiej połowie gospodarze pokonali swoich rywali aż 39:13, a dzięki wysokiemu zwycięstwu mają szansę przeskoczyć gdynian w ligowej tabeli przed play-off.

Nasi koszykarze rozpoczęli od krótkich, nieco nerwowych akcji w ataku i błędów w obronie, przez co Asseco Prokom od pierwszych akcji objął prowadzenie, które sięgało nawet sześciu punktów. Co ciekawe, z początku sędziowie pozwalali na dość fizyczną i kontaktową grę, a pierwszy faul odgwizdany został, w oczywistej sytuacji, dopiero po przeszło pięciu minutach gry. Bardzo aktywny od pierwszych minut był Valdas Dabkus, który szybko zdobył 8 pkt. i miał dwa istotne przechwyty. Po jednym z nich do remisu akcją 2+1 doprowadził Rocky Trice, a od stanu 15:18 Energa Czarni zanotowali imponującą serię 15:2, w trakcie której trójki trafiali Abernethy, Trice i Nowakowski.

Słupszczanom pozostało więc bronić dziesięciopunktowej przewagi wywalczonej w pierwszej fazie meczu. Od początku drugiej kwarty nasi koszykarze znacznie częściej faulowali, co skutkowało licznymi rzutami wolnymi przyjezdnych. Choć gdynianie z początku nie wykorzystywali ich w pełni, ostatecznie okazała się to ich główna broń w pierwszej połowie spotkania. Energa Czarni w pewnym momencie podkręcili obroty w grze defensywnej, co wzbudziło olbrzymi entuzjazm na trybunach i sporo korzyści po atakowanej stronie parkietu. Do przerwy nasi koszykarze prowadzili 51:40.

Po zmianie stron wciąż niesamowicie grał będący w świetnej formie Yemi Gadri-Nicholson, który już do przerwy miał na swoim koncie double-double. Nasz środkowy kompletnie zdominował strefę podkoszową po obu stronach parkietu i głównie dzięki jego świetnej postawie w połowie kwarty przewaga słupszczan była już bardzo wyraźna. To jednak nie był koniec popisu możliwości Energi Czarnych, którzy prowadzeni przez powracającego do swojej najlepszej dyspozycji Todda Abernethy’ego wciąż lawinowo zdobywali punkty. Po akcji 2+1 Bryana Davisa, po której na tablicy pojawił się wynik 77:46 w końcówce trzeciej kwarty, było już w zasadzie po meczu, a ostatnie 10 minut rozegrano dla formalności.

– Pierwszy raz mieliśmy do dyspozycji tak szeroki skład. Abernethy zagrał swój najlepszy mecz po kontuzji, Knutson potwierdził, jak ważną jest częścią tego zespołu, cieszy nas też przyjście Davisa. Zagraliśmy dokładnie tak, jak chcemy grać, czyli z dużą intensywnością. Potrzeba do tego szerokiej rotacji i dziś mogliśmy to zrealizować – mówił po meczu trener Andrej Urlep. – Wojtek Osiński zasłużył na grę, ale nie mogłem wpuścić go wcześniej, ponieważ graliśmy o jak najwyższe zwycięstwo. W przypadku równego bilansu z Asseco Prokomem chcemy być od niego wyżej w tabeli – podkreślił szkoleniowiec słupszczan.

Energa Czarni zrealizowali ten cel. Przed czwartkowym spotkaniem w bezpośrednich pojedynkach Asseco Prokom miał 27 małych pkt. więcej. Teraz to słupszczanie są na wyraźnym plusie, bowiem wygrali różnicą aż 37 pkt. Była to najwyższa i najbardziej dotkliwa przegrana etatowych mistrzów Polski od przynajmniej kilkunastu lat, a zarazem jedno z najwyższych zwycięstw Energi Czarnych w historii występów w ekstraklasie.

Spotkanie zakończyło się tak niecodziennym wynikiem, ponieważ gospodarze grali momentami niemal perfekcyjnie. W drugiej połowie imponowali szczególnie w obronie, pozwalając rywalom na zdobycie w sumie zaledwie 13 punktów i trafienie jedynie dwóch rzutów z gry (!) – po jednym na kwartę. Gdynianie niemal połowę całej swojej zdobyczy zawdzięczają rzutom wolnym, a gdy piłka była „żywa” trafiali przy co czwartej swojej próbie.

Mateusz Kostrzewski, który w arkuszu statystycznym szczególnie nie imponuje zdobyczami, w rubryce plus/minus ma przy swoim nazwisku niebywałe 41 pkt. Ale absolutną gwiazdą spotkania był wspomniany już Yemi Gadri-Nicholson, który doskonale wykorzystywał podkoszowe braki Asseco Prokomu. Yeminator miał aż 24 pkt., 16 zb., 3 bloki i eval równy 37. Nieźle grał Dabkus, który wszystkie swoje 16 pkt. zdobył w pierwszej połowie, ale następnie nabawił się drobnego urazu i po zmianie stron grał krótko.  Cieszy również dobra dyspozycja Abernethy’ego, który zdobył 10 pkt., 5 zb. i 3 asysty, rozsądnie prowadząc zespół do wygranej.

Energa Czarni – Asseco Prokom 90:53 (30:20, 21:20, 26:8, 13:5)

Energa Czarni: Gadri-Nicholson 24, Dabkus 16, Trice 12, Abernethy 10, Nowakowski 8, Knutson 7, Kostrzewski 6, Brandwein 4, Davis 3, Dutkiewicz, Tomaszek, Osiński.

Asseco Prokom: Witka 10, Ponitka 10, Mahalbasić 9, Roszyk 7, Pamuła 6, Śnieg 5, Szczotka 4, Zamojski 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."