RELACJA: Pierwsze zwycięstwo

RELACJA: Pierwsze zwycięstwo

Energa Czarni w swoim pierwszym meczu przed własną publicznością odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie. Słupszczanie pokonali Wikanę Start Lublin 71:68, nie pozwalając sobie wyrwać przewagi w końcówce. Ponownie najlepszym naszym zawodnikiem był Kyle Shiloh.

Od pierwszych minut przyjezdni pokazali, że przyjechali do Słupska powalczyć o wygraną. Bardzo dobrze radzili sobie w walce o zbiórki - szczególnie w ataku, a dzięki ponowieniom zdołali nawet wyjść na prowadzenie. Energa Czarni mieli jednak po swojej stronie Callistusa Eziukwu oraz Kyle’a Shiloh’a, którzy niemal się nie mylili. Po dwóch trójkach z rzędu naszego rzucającego gospodarze wyszli na prowadzenie. W sumie zanotowaliśmy serię 12:0 i po pierwszej kwarcie wygrywaliśmy 25:15.

Gdy wydawało się, że nasi koszykarze przejmą to spotkanie, lublinianie błyskawicznie zareagowali. Dobrze pilnowany Bryon Allen zaczął podawać i po jego asystach padały kolejne punkty dla Startu - m.in. dwie trójki Alana Czujkowskiego. W naszym zespole dobrze grali Karol Gruszecki i Tomasz Śnieg, jednak wciąż Energa Czarni mieli problemy z powstrzymaniem ofensywnych zbiórek rywali, których w pierwszej połowie mieli aż 11.

- Wyraźnie widać było brak naszych dwóch wysokich zawodników, Kacpra Borowskiego i Michała Nowakowskiego, więc niestety znów wysoko przegraliśmy walkę o zbiórki. Myślę, że gdy wrócą oni do gry, będziemy mogli rozszerzać swoją grę, grać więcej akcji do środka i na zewnątrz, będziemy mieć więcej miejsca na penetracje i rozrzucenia. Nasze gra będzie wyglądała lepiej - zapowiada Karol Gruszecki, który drugi raz z rzędu zdobył dla Energi Czarnych 15 pkt.

Po zmianie stron trafiali Shiloh, Franklin i Gruszecki, wyprowadzając nasz zespół na jedenastopunktowe prowadzenie. Przyjezdni na ucieczkę naszych koszykarzy zareagowali znacznym przyspieszeniem swojej gry, co przynosiło skutek. Słupszczanie wciąż kontrolowali wydarzenia na parkiecie, ale z kolejnymi minutami Wikana Start była coraz bliżej. W połowie kwarty było już tylko 53:48 i przed ostatnią częścią gry różnica wynosiła właśnie pięć punktów.

- Po meczu z Turowem mówiłem swoim zawodnikom, że spotkanie ze Startem będzie bardzo dla nas ważne i musimy je wygrać. Wiedzieliśmy, że lublinianie tworzą dobry zespół, potrafią rzucać z dystansu, a wysocy dobrze sobie radzą w zagrywkach typu pick&pop. Udało nam się to powstrzymać. Niestety po raz kolejny mieliśmy duży problem ze zbiórkami, a także fatalnie rzucaliśmy rzuty wolne. Gdy poprawimy te dwa elementy, będzie znacznie groźniejsi - mówił po meczu trener Dejan Mijatović.

Czwarta kwarta wciąż przebiegała pod dyktando Energi Czarnych, ale Start nie zamierzał się poddawać. Nasi rywale konsekwentnie dążyli do zniwelowania różnicy punktowej, chcąc poszukać swojej szansy w końcówce. W końcu udało im się doprowadzić do zaledwie dwupunktowej straty, gdy na 26 sekund  przed końcem z dystansu trafił Łukaszsz Diduszko. William Franklin zdołał wkręcić się pod kosz i zdobyć punkty, ale tym samym odpowiedział Bryon Allen i na 8 sekund przed końcem było 70:68. Tylko jednego wolnego trafił Karol Gruszecki, ale rzut na dogrywkę Allena nie był skuteczny i to Energa Czarni mogli cieszyć się ze swojego pierwszego zwycięstwa.

- Pierwszy raz spotykam się z tak dziwnymi statystykami: wygraliśmy 3 kwarty, zebraliśmy o 16 piłek w ataku więcej od rywali, nie popełniliśmy wielu strat, a przegraliśmy mecz. Pokazaliśmy jednak charakter i udowodniliśmy, że nie będziemy łatwym przeciwnikiem dla nikogo  - mówił po meczu trener Wikany Startu Paweł Turkiewicz.

Najlepszym zawodnikiem Energi Czarnych po raz kolejny był Kyle Shiloh, który zdobył 21 pkt., a także miał 4 zb. i 2 as. Po raz kolejny 15 pkt. zanotował na swoim koncie Karol Gruszecki, a 12 pkt. i 8 zb. miał Callistus Eziukwu. Po stronie gości najlepszym strzelcem był Bryon Allen, autor 15 pkt.

Energa Czarni - Wikana Start 71:68 (25:15, 16:18, 16:19, 14:16)

Energa Czarni: Shiloh 21, Gruszecki 15, Eziukwu 12 (8 zb.), Śnieg 6, Trajkovski 6 (6 zb.), Franklin 5 (6 as.), Seweryn 3, Mokros 3.

Wikana Start: Allen 15 (6 zb., 6 as.), B. Diduszko 13, Ł. Diduszko 10, Billing 8, Lewandowski 8 (7 zb.), Czujkowski 6, Śmigielski 4, Wilczek 2, Wojdyła 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."