RELACJA: Plan wykonany

RELACJA: Plan wykonany

Energa Czarni wbrew pozorom nie mieli łatwego zadania w Dąbrowie Górniczej, ale zgodnie z planem wywalczyli dwa punkty. Mimo wielu kłopotów, w końcówce spotkania zagrali pewnie i głównie dzięki punktom Kyle’a Shiloha pokonali MKS 79:74.

Po trójkach Williama Franklina i Kyle’a Shiloha na początku spotkania było 8:2 dla Energi Czarnych. Kilka błędów w obronie sprawiło jednak, że mecz szybko się wyrównał. Słupszczanie ciężko pracowali, by odzyskać kilkopunktową przewagę, co udało im się dzięki wykorzystywaniu przewinień rywali w polu trzech sekund. Dąbrowianie byli jednak w stanie uruchomić swoją najgroźniejsza broń, czyli szybki atak. Bardzo aktywny był Myles McKay, który rzucał z każdej pozycji, ale na jego trójkę tym samym – w ostatniej sekundzie kwarty – odpowiedział Łukasz Seweryn i było 18:23.

Na drugą część spotkania gospodarze wyszli znacznie bardziej agresywnie. Ponownie nasi koszykarze mieli duże problemy z zastawianiem własnej tablicy, popełniali fatalne błędy w defensywie, przez które nie byli w stanie odskoczyć od MKS. Na domiar złego chaos wkradł się również w nasze poczynania w ofensywie, co skrzętnie wykorzystywali ambitni gospodarze. Po faulu niesportowym Seweryna był remis, a po kontrze McKay’a już 31:28 dla dąbrowian. MKS zanotował w sumie serię 15:4 i wygrał drugą kwartę 23:14, zapewniając sobie prowadzenie przed długą przerwą.

ZDJĘCIA: Łukasz Capar

[gallery link="file" order="DESC" columns="4" orderby="post_date"]

Kwadrans odpoczynku dobrze podziałał na naszych koszykarzy, którzy do drugiej połowy przystąpili znacznie bardziej zmobilizowani. Sygnał do ataku dał trójką Karol Gruszecki i Energa Czarni zanotowali serię 8:0, nie pozwalając rywalom na zdobycie punktów aż przez 4,5 minuty. Mogło być jeszcze lepiej, ale słupszczanie w ciągu kilku akcji popełnili aż trzy faule w ataku. Takie błędy szybko się mszczą i nie inaczej było tym razem. Ponownie w naszej grze pojawił się chaos i MKS zbyt łatwo zdołał odrobić wszystkie straty i wyjść na jednopunktowe prowadzenie przed decydującą częścią meczu.

Energa Czarni ponownie dobrze grali po chwili przerwy i odzyskali prowadzenie (64:58). Świetnie dysponowany był Kyle Shiloh, który w 3,5 minuty zdobył aż 10 punktów dla naszego zespołu! W międzyczasie faul techniczny popełnił David Weaver, który był jednocześnie jego piątym przewinieniem i do końca meczu gospodarze musieli sobie radzić bez swojego podstawowego środkowego. Mimo to MKS się nie poddał i po trójce McKay’a zbliżył się do Energi Czarnych na zaledwie 2 punkty, na półtorej min. przed końcem meczu. Nasi koszykarze mimo to kontrolowali przebieg spotkania do samego końca, trafiali najpotrzebniejsze rzuty wolne i ostatecznie zwyciężyli.

Najskuteczniejszym zawodnikiem naszego zespołu ponownie był Shiloh, który zdobył 22 punkty. William Franklin mocno ograniczył ilość oddawanych rzutów (zaledwie 4 przez cały mecz), skupiając się na grze dla zespołu (8 asyst). Kapitalnie w walce o zbiórki spisał się Jarosław Mokros, który zanotował pierwsze w naszej drużynie double-double. M.in. dzięki jego postawie Energa Czarni po raz pierwszy w sezonie - wciąż bez udziału swoich silnych skrzydłowych - zwyciężyli rywalizację pod tablicami 35:29.

Bardzo dobrze pod koszami radził sobie także Callistus Eziukwu, ale niestety fatalnie wykonywał rzuty wolne (3/7). Ten element to jedna z głównych przyczyn problemów Energi Czarnych w Dąbrowie Górniczej. Drugim była bardzo duża ilość strat (22), po których gospodarze zdobyli aż o 14 pkt. więcej od słupszczan.

MKS - Energa Czarni 74:79 (18:23, 23:14, 13:16, 20:26)

MKS: McKay 17, Szymański 14, Pepper 10, Zmarlak 10, Koelner 6, Weaver 6, Dziemba 4, Piechowicz 2, Małecki 2, Metelski 2, Zieliński 1.

Energa Czarni: Shiloh 22, Eziukwu 15 (7 zb.), Mokros 10 (10 zb.), Franklin 10 (6 zb., 8 as.), Gruszecki 8, Trajkovski 8, Śnieg 3, Seweryn 3.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."