RELACJA: Powrót na ścieżkę wygranych

RELACJA: Powrót na ścieżkę wygranych

Energa Czarni przerwali serię trzech porażek i pokonali na własnym parkiecie Kotwicę 80:76, jednak styl, w jakim osiągnęli to zwycięstwo, pozostawia wiele do życzenia. Słupszczanie kilkakrotnie wychodzili na dwucyfrowe prowadzenie, jednak brak koncentracji w połączeniu z ambicją gości sprawił, że do ostatnich sekund kołobrzeżanie walczyli o sensacyjną wygraną. Energa Czarni mieli jednak silniejsze nerwy w końcówce i mimo wielu strat, przez całe spotkanie sprawiali wrażenie kontrolujących wydarzenia.

Kołobrzeżanie udział w meczu w Słupsku rozpoczęli mocnym uderzeniem, ponieważ byli bardzo skuteczni na dystansie. Tyczy się do w szczególności Demetriusa Browna, który w pierwszej kwarcie trafił swoje dwie pierwsze trójki z całym sezonie. Gra Energi Czarnych rozkręciła się dopiero, gdy na parkiecie pojawił się Yemi Gadri-Nicholson, na którego Kotwica nie miała żadnej odpowiedzi. Nasz środkowy zbierał i punktował, a przez to, że stwarzał tak duże zagrożenie w polu trzech sekund, obrona rywali rozluźniła się na obwodzie. Stąd też dwie trójki Mateusza Kostrzewskiego i Michała Nowakowskiego i było już 18:12. W sumie końcówkę pierwszej kwarty nasi koszykarze wygrali serią 12:1, a rozgrywający gości Corey Jefferson dwukrotnie został zaskoczony syreną kończącą akcję, mając jeszcze piłkę w ręku.

Mimo że Energa Czarni prowadzili 22:13, Kotwica nie zamierzała się tak szybko poddawać. Po kolejnych, dość chaotycznych, ale szybkich i skutecznych akcjach, goście niebezpiecznie zbliżyli się do słupszczan. Wystarczała jednak zaledwie chwila zwiększonej aktywności naszych graczy i przewaga ponownie urosła do ok. 10 punktów. Godne uwagi były dwie celne trójki Odeda Brandweina (obie po asystach Valdasa Dabkusa), w tym jedna na zakończenie pierwszej połowy. Wspomniany Dabkus, podobnie jak Nicholson, do przerwy miał już niemal double-double, a Energa Czarni prowadzili 45:33.

Po zmianie stron na parkiecie niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o podejście do spotkania zawodników Kotwicy. Choć przegrywali już dość wysoko, rzucili się do odrabiania strat – siedem punktów z rzędu zdobył Jefferson i przewaga gospodarzy zaczęła topnieć. Gdy goście zbliżyli się na zaledwie 4 punkty, trener Linartas poprosił o przerwę i po niej momentalnie Energa Czarni wrócili na 9-punktowe prowadzenie. W drugiej połowie nie grał już Todd Abernethy, który wciąż zmaga się z urazem stopy, ale dość dobrze zastępował go Brandwein.

Ambitni kołobrzeżanie po raz kolejny wykorzystali jednak to, że słupszczanie zamiast powiększać przewagę, nagle zatrzymywali się i pozwalali na wyrównaną grę. Po akcjach 2+1 Francisa Hana i Jarosława Zyskowskiego na początku 4 kwarty było już tylko 57:56. Energa Czarni znów się otrząsnęli, zaczęli kierować piłkę do Nicholsona i po jego 8 punktach z rzędu i trójce Knutsona prowadzili 69:56. Zawodnicy Kotwicy postanowili więc przeprowadzić ostatnią, niemal skuteczną szarżę. Kolejne cztery minuty goście wygrali 15 do 4 i na pół minuty przed końcem było zaledwie 73:71. W kluczowych akcjach skuteczni byli jednak Knutson i Brandwein, co pozwoliło słupszczanom przerwać serię przegranych.

Jestem bardzo zadowolony z postawy mojego zespołu i szkoda, że nie udało nam się sprawić niespodzianki – mówił po spotkaniu usatysfakcjonowany trener Kotwicy Tomasz Mrożek. – Znam Odeda i wiem, że stać go na wiele. Myślę, że tym meczem pokazał, że warto mu zaufać – dodał szkoleniowiec gości.

– Cieszę się, że wygraliśmy, ale jestem niezadowolony z tego, jak łatwo traciliśmy przewagę. Nie wiem, dlaczego moi zawodnicy, tak łatwo budujący 10-punktową przewagę, nie potrafili przełamać rywali i odskoczyć na 20, czy nawet 30 pkt. Może udzielił się im już świąteczny nastrój? – komentował trener Marius Linartas.

Najsilniejszym punktem naszego zespołu był Yemi Gadri-Nicholson, który rozegrał swój najlepszy mecz w sezonie. Do 18 punktów (9/10 z gry!) dołożył 11 zbiórek, 4 asysty i 2 bloki. Oded Brandwein, dla którego było to być może kluczowe spotkanie, zastępując Abernethy’ego miał 11 pkt. i 5 asyst.

Energa Czarni – Kotwica 80:76 (22:13, 23:20, 12:18, 23:25)

Energa Czarni: Gadri-Nicholson 18, Knutson 15, Dabkus 14, Brandwein 11, Nowakowski 7, Tomaszek 6, Kostrzewski 5, Dutkiewicz 4, Abernethy, Osiński.

Kotwica: Brown 17, Mosley 15, Arabas 13, Jefferson 12, Złoty 9, Zyskowski 7, Han 3, Rajewicz.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."