RELACJA: Słodkie zwycięstwo

RELACJA: Słodkie zwycięstwo

Energa Czarni kolejny raz długo szukali swojej gry, ale gdy w końcu ją odnaleźli, pewnie pokonali Polski Cukier w Toruniu 79:63. Był to bardzo trudny mecz, ale na szczęście udało nam się wygrać już siódmy mecz z rzędu, który przybliża nas do przewagi parkietu w ćwierćfinale play-off.

Spotkanie rozpoczęło się od wymiany punktów podkoszowych i wyraźnie było widać, że obie ekipy postawiły na obronę. Nie brakowało fauli , strat i niecelnych rzutów, ale mimo wszystko nasi koszykarze mieli niewielką przewagę. Dopiero w siódmej minucie spotkania Polski Cukier wyszedł na pierwsze w meczu prowadzenie, ponieważ rzuty wolne skutecznie wykorzystywał William Franklin (6/6 w kwarcie). W końcówce tej części spotkania, dzięki punktom naszych wysokich, zanotowaliśmy serię 6:0 i było 17:15 dla Energi Czarnych.

Zaczęliśmy niestety popełniać proste, niewymuszone straty i mimo prowadzenia, o czas zmuszony był prosić trener Kairys. W końcu, po dwóch trójkach Mokrosa i dobitce Nowakowskiego (17:25), nasi koszykarze zaczęli przejmować inicjatywę. Po kolejnych, już znacznie szybszych akcjach Blassingame’a, prowadziliśmy 34:23. W ostatnich minutach pierwszej połowy popełniliśmy jednak masę prostych błędów, przez co nasza przewaga znacznie zmalała - było 34:29.

Na początku trzeciej kwarty gospodarze zbliżyli się do nas na zaledwie trzy punkty, ale dwa razy z dystansu trafił Nowakowski i nieco uspokoił sytuację. Wtedy jednak pierwszy rzut z dystansu w meczu dla torunian trafił Corbett, ale odpowiedzieli wolnymi Shiloh i spod kosza Eziukwu (46:36). Wciąż jednak mieliśmy problem z koncentracją i straciliśmy aż osiem pkt. z rzędu. Mecz bardzo się wyrównał i niestety nasi rywale coraz bardziej się rozkręcali. Udało im się odrobić niemal wszystkie straty, ale na szczęście niemal równo z syreną kończącą kwartę za trzy trafił Cesnauskis i było 55:51.

Szybko jednak trójką odgryzł się Corbett, który chwilę później popisał się także bardzo efektownym wsadem. My jednak wciąż raziliśmy z dystansu - kolejne trafienie dołożył Cesnauskis, w końcu otworzył się również Gruszecki. Niestety wtedy przyszedł czas na kolejne błędy - trzy faule z rzędu Eziukwu, przekroczenie linii przez Gruszeckiego i w konsekwencji faul techniczny dla wściekłego trenera Kairysa.

Sytuację nieco uspokoili Pasalić akcją 2+1 i Gruszecki trójką, ale niestety swój czwarty faul, a za moment piąty popełnił Blassingame. Do końca spotkania musieliśmy radzić sobie bez mózgu naszego zespołu, były trzy minuty gry i 9 pkt. przewagi. Nasi koszykarze od tej chwili grali długo i mądrze, skupiając się na przede wszystkim na swojej grze w obronie, która przynosiła świetne efekty. Ważne punkty zdobywał w końcówce Gruszecki, trafialiśmy wymuszane wolne i wygraliśmy ten bardzo trudny pojedynek 79:63.

Najskuteczniejszym zawodnikiem naszego zespołu był Callistus Eziukwu, który zdobył 17 pkt. (7/9 z gry) i miał 6 zb. Po 15 pkt. dołożyli Mokros i Gruszecki, a ten drugi zdobył nawet kolejne w tym sezonie double-double (10 zb.). Nasi koszykarze wygrali, bo udało im się w drugiej połowie ograniczyć seryjnie popełniane wcześniej straty, a także bardzo rozsądnie rozegrali ostatnie minuty pojedynku.

Polski Cukier - Energa Czarni 63:79 (15:17, 14:17, 22:21, 12:24)

Polski Cukier: Franklin 20, Corbett 17, Denison 10, Sulima 10, Comagić 4, Perka 2, Zyskowski, Nowakowski, Radwański, Lisewski, Jankowski.

Energa Czarni: Eziukwu 17 (6 zb.), Gruszecki 15 (10 zb.), Mokros 15 (6 zb.), Nowakowski 10, Blassingame 7 (7 as.), Pasalić 7, Cesnauskis 6, Shiloh 2, Seweryn.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."