RELACJA: Stelmet miał Cela

RELACJA: Stelmet miał Cela

W trzeciej kwarcie Energa Czarni prowadzili ze Stelmetem dwudziestoma punktami, ale niestety nie zdołali utrzymać swojej przewagi i po fatalnej czwartej części gry przegrali w Zielonej Górze 73:81. Zabrakło koncentracji, konsekwencji, a także Rodericka Trice’a, który niestety kolejny raz w tym sezonie doznał kontuzji.
Słupszczanie świetnie zaczęli. Mimo mocnej obrony gospodarzy, najpierw Trice zdobył punkty, a chwilę później asystował przy rzucie Stutza. Energa Czarni nieźle radzili sobie w defensywie i wymuszali na mistrzach Polski nerwowe decyzje. Trzy razy Łukasza Koszarka ograł Tomasz Śnieg, kolejne punkty spod kosza dodał Stutz i nasi koszykarze prowadzili aż 12:0! Pierwsze punkty dla Stelmetu dopiero po ponad pięciu minutach gry zdobył Aaron Cel. Słupszczanie wciąż grali jednak bardzo dobrze i utrzymywali przewagę, między innymi dzięki niesamowitemu wsadowi w wykonaniu Trice’a. Problemy sprawiała im jedynie walka o zbiórki na własnej tablicy – gracze gospodarzy punkty zdobywali w zasadzie tylko spod kosza, głównie po zbiórkach w ataku. Pod koniec pierwszej kwarty na parkiecie pojawił się nasz nowy środkowy, Joseph Taylor, który szybko popisał się akcją 2+1 po kapitalnym podaniu od Hullsa. Po pierwszej kwarcie było aż 28:15 dla Energi Czarnych, którzy trafili 12 z 14 rzutów z gry!

ZDJĘCIA: Łukasz Capar

[gallery link="file" order="DESC" columns="4" orderby="post_date"]

Stelmet nie mógł wyjść z nerwowości, w którą wprowadzili ich słupszczanie. Mimo to zielonogórzanie zdobyli cztery punkty z rzędu, wciąż przeważali w walce o zbiórki i starali się odrabiać straty. Niestety, w połowie drugiej kwarty, na zasłonie postawionej przez Dragicevicia upadł rozgrywający świetne spotkanie Rocky Trice. Lider naszego zespołu z grymasem bólu na twarzy musiał opuścić boisko i już do końca spotkania na nim się nie pojawił. Stelmet tym samym zaczął niwelować przewagę słupszczan, a kontuzja Trice’a zupełnie wybiła Energę Czarnych z rytmu. Ostatnie minuty gospodarze wygrali 8:2 i do przerwy było już tylko 38:32 dla naszych koszykarzy.

Na początku trzeciej kwarty pierwszą trójkę dla Energi Czarnych w tym meczu trafił Jordan Hulls, a po chwili w kontrze drugą dołożył Marcin Dutkiewicz. Po wolnych i wsadzie Stutza przewaga naszego zespołu zaskakująco dla Stelmetu sięgnęła 16 punktów. Słupszczanie grali tak dobrze, że kibice w Zielonej Górze zaczęli gwizdać na swoją drużynę. W połowie kwarty było 52:32 po serii 14:0 i podobnie jak w pierwszej kwarcie, dopiero po 4 min. gry pierwsze punkty dla zespołu zdobył Hrycaniuk. To pobudziło Stelmet, który zdobył siedem pkt. z rzędu i odrobił część strat. W końcówce kwarty nerwy puszczały również naszym graczom i obustronnym technicznym ukarani zostali Dutkiewicz i Chanas, a niestety dla naszego kapitana był to już 4 faul.

Przed decydującą częścią meczu było 60:49 dla Energi Czarnych. Zaczęła się ona jednak dla naszych koszykarzy najgorzej, jak to było możliwe. Dwie straty z rzędu popełnił Hulls, a Stelmet zanotował dzięki temu serię 8:0 i słupszczanie prowadzili tylko 60:57. W kolejnych akcjach obserwowaliśmy nerwową grę kosz za kosz, w której wydawało się, że więcej zimnej krwi zachowują jednak zielonogórzanie. W połowie kwarty po rzucie Cela był pierwszy od stanu 0:0 remis. Chwilę później po trójce trafili Eyenga i ponownie Cel, a Energa Czarni byli całkowicie bezradni. Mimo ambitnej walki do końca meczu, czwartą kwartę przegrali wyraźnie 13:32, a w konsekwencji cały mecz 73:81. W decydującej kwarcie 12 ze swoich 17 pkt. zdobył Aaron Cel, a cały Stelmet trafił aż pięć trójek.
– Stelmet grał bardzo dobrze w obronie, odcinali nas od podań, a my popełnialiśmy straty i nie byliśmy w stanie niczego zorganizować w ataku. Mieliśmy grać agresywnie, stosować pick’n’rolle, rozrzucać piłkę po obwodzie i poszukiwać naszych podkoszowych. Niestety, zabrakło nam w ostatniej kwarcie Trice’a i koncentracji. Bardzo żałujemy, bo byliśmy naprawdę blisko wygranej na terenie mistrzów Polski – mówił dla Polsatu Sport Tomasz Śnieg.

Najlepszym zawodnikiem Energi Czarnych był właśnie Śnieg, który zdobył 13 pkt. i 4 asysty. Do momentu kontuzji świetne spotkanie rozgrywał Trice, który w 11 min. miał 10 pkt., 3 zb. i 2 as. Mimo dobrej skuteczności słupszczanie przegrali, ponieważ byli znacznie gorsi w walce o zbiórki (24 do 35), a także popełnili w decydujących momentach zbyt wiele błędów i strat. Tak klasowy zespół jak Stelmet, musiał je wykorzystać.

Stelmet – Energa Czarni 81:73 (15:28, 17:10, 17:22, 32:13)
Stelmet: Cel 17 (2), Koszarek 11 (1), Zamojski 9 (2), Chanas 9 (2), Eyenga 9 (1), Walker 6 (1), Sroka 6, Brackins 6, Hrycaniuk 4, Dragicević 4, Cesnauskis.
Energa Czarni: Śnieg 13, Hulls 12 (3), Stutz 11, Trice 10, Taylor 9, Nowakowski 7 (1), Jarmakowicz 6, Dutkiewicz 5 (1), Jankowski, Mokros.
Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."