RELACJA: Stelmet przejął serię

RELACJA: Stelmet przejął serię

Stelmet Zielona Góra odzyskał to, co stracił w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym i pokonał na słupskim parkiecie Energę Czarnych 78:68. Nasi koszykarze tylko momentami grali dobrze, a to zdecydowanie zbyt mało, by móc myśleć o wygranej z tak silnym rywalem. Tym samym to zielonogórzanie są już tylko o krok od półfinału. Kolejny mecz, w którym słupszczanie będą mieli szansę wyrównać stan rywalizacji, już w niedzielę.


Spotkanie nie zaczęło się najlepiej dla naszej drużyny, ponieważ goście od początku pokazywali, że są tego dnia raczej tym Stelmetem z meczu numer dwa, a nie nr jeden. Niezwykle agresywna obrona zielonogórzan sprawiała, że Energa Czarni mieli olbrzymie problemy z konstruowaniem akcji. Z drugiej strony parkietu bardzo aktywni byli podkoszowi – Stević i Borovnjak, a po wolnych Hosley’a było już 12:2 dla Stelmetu. Trener Urlep cierpliwie szukał najlepszego zestawienia swoich graczy i jak się okazało, cała pierwsza piątka usiadła na ławce rezerwowych, a ich zmiennicy zaczęli odrabiać straty. Z dystansu trafił Abernethy, aktywny był Davis, a po trójce z 11 metrów równo z syreną kończącą kwartę Trice’a, było już zaledwie 13:17.

Drugą kwartę dwiema skutecznymi akcjami otworzył niezwykle naładowany energią Davis i tym samym Energa Czarni doprowadzili do remisu po 17. Jednak od stanu 19:19 przyjezdni zdobyli pięć punktów bez odpowiedzi słupszczan i inicjatywa ponownie znalazła się w ich rękach. Choć po trójce Knutsona nasza ekipa zbliżyła się na zaledwie punkt, po kolejnej trójce Chanasa było 27:33. O przerwę poprosił trener Urlep i zaraz po niej Energa Czarni zdobyli sześć punktów, a na tablicy pojawił się kolejny remis. Wynik pierwszej połowy na 33:35 ustalił jednak rzutami wolnymi Łukasz Koszarek.

Trener Mihailo Uvalin bardzo dobrze wykorzystał piętnastominutową przerwę i zaraz po niej jego drużyna, głównie dzięki świetnej postawie Hosley’a i Stevicia, zanotowała serię punktową 10:2, a Stelmet wygrywał już 45:35. Energa Czarni mieli jednak w swoich szeregach Michała Nowakowskiego, który dwiema trójkami utrzymał nasz zespół w grze. Słupszczanie popełniali jednak masę błędów w obronie, przez co przewaga przyjezdnych wciąż była wyraźnie zarysowana – 56:50 przed ostatnią kwartą.

Słupszczanie wciąż „szarpali”, na początku czwartej kwarty doszli rywali na cztery punkty, ale niestety nadal popełniali błędy. Do tych defensywnych doszły również niewytłumaczalne straty w ataku, a po trójce Koszarka i wolnych Hodge’a Stelmet prowadził 63:53. Energa Czarni nie powiedzieli jednak ostatniego słowa i rzucili się do ostatniej w tym spotkaniu pogoni. W sumie zanotowali serię 9:2, po kontrze Dutkiewicza było 65:62 i niecałe pięć minut do końca spotkania. Niestety kolejne akcje okazały się już mało skuteczne. Na domiar złego sprawy w swoje ręce wziął Łukasz Koszarek( 7 pkt. w ostatnich 3 min.), który trafił bardzo ważną trójkę. Słupszczanie pozostali w grze już tylko przez chwilę, ponieważ niesportowo Hosley’a faulował Dutkiewicz i Stelmet z jednej akcji zdobył cztery punkty, a ich przewaga ponownie stała się dwucyfrowa.

Najlepszym zawodnikiem naszego zespołu był Todd Abernethy, który rozegrał bardzo wszechstronne spotkanie (15 pkt., 8 zb. i 6 as.), ale kompletnie zawiódł Oded Brandwein, który nie zdobył nawet punktu i miał 3 straty. 15 pkt. i 6 zb. miał Yemi Gadri-Nicholson, ale w ważnych momentach lider naszego zespołu nie trafiał. Po drugiej stronie parkietu ponownie świetnie zagrał Oliver Stević, który zdobył 22 pkt. i 11 zb.

Energa Czarni – Stelmet 68:78 (13:17, 20:18, 17:21, 18:22)

Energa Czarni: Abernethy 15, Gadri-Nicholson 15, Davis 12, Nowakowski 10, Knutson 8, Trice 4, Dutkiewicz 2, Dabkus 2, Kostrzewski, Brandwein.

Stelmet: Stević 22, Borovnjak 13, Koszarek 12, Chanas 12, Hosley 9, Sroka 4, Hodge 4, Cesnauskis 2, Seweryn, Białek.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."