RELACJA: Stelmet znów zwycięski

RELACJA: Stelmet znów zwycięski

Energa Czarni w tym sezonie wyraźnie nie radzą sobie najlepiej w starciach z zielonogórską ekipą. W środę przegrali na parkiecie Stelmetu 74:83 i była to ich już czwarta przegrana z ekipą Mihailo Uvalina w trwających rozgrywkach. Słupszczanie pozostawili jednak po sobie dobre wrażenie i mimo nieobecności lidera – Yemi’ego Gadri-Nicholsona – do ostatnich minut byli w grze o zwycięstwo.

Spotkanie rozpoczęło się od punktów Bryana Davisa, zastępującego w środowym meczu Yemi’ego Gadri-Nicholsona, który z okazji narodzin syna Isaiah’a otrzymał od trenera Urlepa zasłużone wolne. Inicjatywę szybko przejął jednak Stelmet, co miało miejsce po trójce Koszarka, kontrze Hosley’a i punktach spod kosza Borovnjaka. Energa Czarni w ciągu pierwszych trzech minut aż trzy razy stracili piłkę, szybkie dwa faule popełnił Davis i oczywiście musiało się to odbić na wyniku. W pewnym momencie pierwszej kwarty gospodarze prowadzili już 19:10. Grę słupszczan nieco rozruszał jednak aktywny szczególnie w ataku Robert Tomaszek, a grający przemyślane, zespołowe akcje, podopieczni Andreja Urlepa szybko odrabiali straty. Trójkę trafił Michał Nowakowski, a gdy tym samym, równo z syreną kończącą pierwszą część gry, popisał się Mateusz Kostrzewski, było zaledwie 23:20.

W drugiej kwarcie niestety Stelmetowi zaczęły wychodzić rzuty z dystansu. Najpierw trafił Sroka, a niedługo po nim równie skuteczni byli Chanas i Hodge. Tym samym prowadzenie gospodarzy ponownie wzrosło i wynosiło nawet 12 punktów. W tym okresie na niewiele zdawała się nawet dobra gra Davisa, który nie dość, że zdobywał punkty, to dodatkowo wymusił dwa z rzędu faule Stevicia, który miał ich już cztery. Energa Czarni starali się jednak ambitnie gonić rywali, świetnie grę prowadził skuteczny Brandwein i ponownie udało się zniwelować część strat.

Trzecia kwarta to ciąg dalszy świetnej gry Davisa, który wyraźnie poczuł dodatkową odpowiedzialność na swoich barkach. Nasz środkowy w ciągu kilku minut zdobył kolejne 8 punktów i walczył za dwóch po obu stronach parkietu. Niestety wciąż równie dobrze spisywali się liderzy Stelmetu. Kolejne popisy Koszarka i Hosley’a utrzymywały zielonogórzan na prowadzeniu, a gdy w końcu zabłysnęła gwiazda Hodge’a, Energa Czarni mieli do odrobienia aż 15 punktów (64:49).

W ostatniej części gry nie zabrakło jednak emocji. Słupszczanie rozpoczęli tą kwartę serią 8:1, bowiem z dystansu wciąż bardzo skuteczni byli Dutkiewicz i Nowakowski. Otrzymawszy wsparcie od Rocky’ego Trice’a Energa Czarni przez kilka minut utrzymywali się na poziomie pięciu punktów za Stelmetem. Brakowało jednak przełamania, które mogłoby sprawić, że to nasi koszykarze odniosą zwycięstwo. Wykorzystali to gospodarze, którzy w końcówce zanotowali serię 7:0 i zapewnili sobie czwartą już wygraną ze słupszczanami w tym sezonie.

Przyczyny przegranej w głównej mierze leżą po stronie braku odpowiedzi na szybkie ataki gospodarzy, którzy w pewnym momencie w punktach z kontry prowadzili aż 23:0 (ostatecznie 24:2). Nie bez znaczenia były także straty, które nasi koszykarze popełniali nierzadko z własnej winy, niemal bez ingerencji obrońców – w sumie Energa Czarni oddali rywalom aż 18 piłek, a zielonogórzanie zrewanżowali się zaledwie ośmioma. W tej sytuacji nawet wygrana walka na tablicach nie pomogła w odniesieniu sukcesu.

Najlepszym zawodnikiem słupszczan był Bryan Davis, który do 15 pkt. dołożył 6 zbiórek. Po trzy trafione trójki i odpowiednio 13 i 11 pkt. zanotowali Michał Nowakowski i Marcin Dutkiewicz. Po drugiej stronie parkietu aż 50 punktów zdobył w sumie tercet Ho-Ho-Ko, czyli Hodge, Hosley i Koszarek.

Stelmet – Energa Czarni 83:74 (23:20, 19:15, 25:19, 16:20)

Stelmet: Hodge 18, Hosley 17, Koszarek 15, Borovnjak 12, Stević 11, Chanas 5, Sroka 3, Białek 2, Seweryn.

Energa Czarni: Davis 15, Nowakowski 13, Dutkiewicz 11, Trice 10, Brandwein 9, Kostrzewski 8, Tomaszek 6, Dabkus 2, Knutson, Abernethy.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."