RELACJA: Strzelnica w czwartej kwarcie

RELACJA: Strzelnica w czwartej kwarcie

Po trzydziestu minutach meczu z Treflem Energa Czarni przestali grać. Brakowało im sił, koncentracji i pomysłu na powstrzymanie rewelacyjnie spisujących się sopocian. Wyrównane spotkanie przeistoczyło się w jednostronne widowisko i po przegranej ostatniej kwarcie aż 11:29 nasi koszykarze musieli uznać wyższość trójmiejskiej ekipy, która wygrała 83:62.
W pierwszej połowie spotkanie mogło się podobać. Obie drużyny grały szybko, skutecznie, często efektownie, a przy tym nie było mowy o dominacji któregoś z zespołów. Lekką przewagę przez większość czasu mieli jednak Energa Czarni, którzy po trójce Kacpra Borowskiego prowadzili nawet 33:25. Kapitalnie grał jednak Adam Waczyński, który niemal nie mylił się przy swoich rzutach i zdobywając aż 17 pkt. w pierwszej połowie, zapewnił swojej ekipie minimalne, jednopunktowe prowadzenie. Warto podkreślić, że trener Andrej Urlep, w obliczu poważnych problemów kadrowych – nie grali kontuzjowani Michał Nowakowski i Joseph Taylor – już w tym czasie posiłkował się młodymi zawodnikami z końca słupskiej ławki.

Wszystko zmieniło się po piętnastominutowej przerwie. Ładne dla oka spotkanie przeistoczyło się w nieskuteczną i trudną do oglądania, brudną koszykówkę. Obie ekipy dostosowały się do takich warunków i zamiast efektownych akcji, sędziowie raz po raz wychwytywali kolejne faule, a zawodnicy prześcigali się w sposobach pudłowania do kosza lub tracenia piłki. Mimo wszystko Energa Czarni utrzymywali się w grze i zapowiadało się, że czwarta kwarta ponownie może otworzyć im szanse na wygraną. Słupszczanie przegrywali zaledwie trzema punktami i mimo coraz mniejszej ilości sił, z pewnością chcieli powalczyć o pierwsze zwycięstwo w drugim etapie.
W tym momencie niestety najlepiej byłoby zakończyć relację. W pierwszych pięciu minutach ostatniej kwarty Trefl zanotował serię 14:1, całkowicie odbierając chęci do gry naszym koszykarzom. Energa Czarni hurtowo popełniali błędy, szczególnie w obronie, a w ataku grali zbyt nerwowo, by osiągnąć sukces. Z każdą akcją przewaga gospodarzy rosła, a coraz bardziej rozpaczliwe próby jej zniwelowania przynosiły odwrotny skutek. Słupszczanie zupełnie stracili koncentrację i opadli z sił. Już w połowie kwarty przy 17-punktowej stracie na parkiecie pojawił się Wojciech Jakubiak, a po drugiej stronie parkietu szalał pozostawiany bez obrony David Brembly. Energa Czarni uniknęli całkowitej kompromitacji (mieli zaledwie 4 pkt. po 9 min. gry w kwarcie) za sprawą rozluźnienia sopockiej defensywy i w ostatniej minucie zdołali zdobyć 7 punktów.

Mimo to nasi koszykarze bardzo wysoko przegrali, zdobywając w całej drugiej połowie jedynie 22 punkty – czyli dokładnie tyle, ile miał na swoim koncie najlepszy strzelec Trefla Adam Waczyński. Gdyby nie fatalna czwarta kwarta, ponownie można by powiedzieć, że Energa Czarni – mimo problemów kadrowych – potrafią walczyć z najlepszymi do końca. Tym razem jednak sił wystarczyło na zaledwie 30 minut gry na wysokim poziomie. Kolejnym powodem przegranej naszego zespołu była zawstydzająca postawa na linii rzutów wolnych. Słupszczanie trafili zaledwie 11 z 24 rzutów, co dało fatalną skuteczność na poziomie niecałych 46%!

Najskuteczniejszym graczem Energi Czarnych był tradycyjnie Roderick Trice, autor 16 punktów, choć aż 14 z nich zdobył w znacznie lepszej dla słupszczan pierwszej połowie. 11 pkt. dorzucił Jordan Hulls, ale co ciekawe, wszystkie je zdobył w trzy minuty na przełomie pierwszej i drugiej kwarty.

Trefl – Energa Czarni 83:62 (21:20, 20:20, 13:11, 29:11)

Trefl: Waczyński 22, Jeter 13, Leończyk 11, Vasiliauskas 9, Gadri-Nicholson 8, Brembly 7, Majstorović 4, Buterlevicius 3, Michalak 2, Stefański 2, Roszyk 2, Dzierżak.
Energa Czarni: Trice 16, Hulls 11, Zimmerman 9, Stutz 7, Borowski 6, Mokros 6, Śnieg 5, Jarmakowicz 2, Gruszecki, Długosz, Jakubiak.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."