RELACJA: Superduet

RELACJA: Superduet

Energa Czarni bez większych problemów pewnie pokonali Anwil 85:71. Nasz zespół do zwycięstwa poprowadzili Karol Gruszecki i Drago Pasalić, którzy we dwóch zdobyli aż 59 punktów! Była to już czwarta wygrana Czarnych Panter z rzędu.

Energa Czarni dobrze rozpoczęli spotkanie, zdobywając punkty w pierwszych swoich czterech akcjach, dzięki czemu prowadzili 9:4. Włocławianie wszystkie swoje akcje rozgrywali przez wysokiego Crosariola, którego bardzo trudno było nam zatrzymać. Nasi koszykarze starali się przejąć inicjatywę i wypracowywali sobie mnóstwo dogodnych pozycji, ale brakowało im precyzji i o przerwę już w pierwszej kwarcie prosił trener Kairys. Po niej 5 pkt. z rzędu zdobył Drago Pasalić, a efektownym alley-oop’em kontrę zakończył Karol Gruszecki i było nawet 21:12. W końcówce tej części meczu rozegrał się jednak Vaughn, który trafiając równo z syreną ustalił wynik po 10 min. na 25:21.

Anwil zaskoczył nas po krótkiej przerwie bardzo agresywną grą w obronie, wywieraniem presji na gracza z piłką i bardzo dużą aktywnością całego zespołu. Nasi koszykarze mieli przez to sporo kłopotów z konstruowaniem akcji, ale ta agresja kosztowała włocławian 5 przewinień popełnionych w niecałe trzy minuty. Po dwóch wsadach Gruszeckiego prowadziliśmy 31:23, ale w tym momencie nasza gra się zatrzymała. Trzeci faul popełnił Gruszecki, Anwil zdobył siedem punktów z rzędu i mecz bardzo się wyrównał. Końcówka kwarty należała jednak do nas, a konkretnie do świetnie dysponowanego Drago Pasalicia, który już do przerwy miał 18 pkt. na koncie. Energa Czarni prowadzili 45:36.

Włocławianie rozpoczęli drugą połowę od dwóch trafień i odrobienia części strat. Wciąż dobrze grał Gruszecki, ale to i tak było za mało, żeby ostatecznie odskoczyć od rywali. Mieliśmy także coraz więcej problemów z faulami: po swojej trzeciej trójce parkiet opuścić musiał Pasalić, który przy zbiórce faulował po raz czwarty, a chwilę później w podobnych okolicznościach na ławkę musiał usiąść Mokros. Niezawodny Gruszecki w ostatnich dwóch minutach kwarty zdobył 5 pkt. i przed decydującą częścią prowadziliśmy 63:54.

Na początku czwartej kwarty Energa Czarni zanotowali serię 9:0 i przez 4,5 min. nie pozwolili włocławianom na zdobycie nawet punktu. Prowadziliśmy 72:54, co można było już nazwać bezpieczną przewagą. Wciąż trwał popis Karola Gruszeckiego i Drago Pasalicia, którzy wspólnie rozegrali kapitalne spotkanie. Do końca spotkania włocławianie punktowali głównie z linii rzutów wolnych, starając się maksymalnie zmniejszyć straty. Ostatecznie Energa Czarni zasłużenie zwyciężyli 85:71.

Bohaterem meczu był Gruszecki, który zanotował swój drugi najlepszy wynik w sezonie, zdobywając 32 pkt. Do tego nasz skrzydłowy, który tym razem sporo minut spędził także jako rzucający, zebrał 8 piłek i miał 5 asyst. Znakomicie grał także Pasalić, autor 27 pkt. w 16 min. przy skuteczności 12/14 z gry! W meczu zabrakło Kyle’a Shiloh’a, który nie mógł wystąpić z uwagi na kontuzję stawu skokowego odniesioną w meczu ze Stelmetem.

- To był bardzo dziwny mecz. Od początku brakowało nam agresywności i intensywności, popełnialiśmy błędy. Nie mogliśmy odnaleźć naszego rytmu, przez co rywale długo utrzymywali się w pobliżu. W drugiej połowie w końcu zaczęliśmy funkcjonować tak, jak bym sobie tego życzył, udało nam się wyeliminować nasze błędy i wygraliśmy - komentował po meczu trener Kairys.

Energa Czarni - Anwil 85:71 (25:21, 20:15, 18:18, 22:17)

Energa Czarni: Gruszecki 32 (8 zb., 5 as.), Pasalić 27, Eziukwu 6 (8 zb.), Blassingame 5 (6 as.), Śnieg 5, Mokros 3 (8 zb.), Nowakowski 3, Borowski 2, Cesnauskis 2, Jakubiak.

Anwil: Vaughn 19, Simon 12, Crosariol 10, Wysocki 10, Eitutavicius 7, Surmacz 6, Hajrić 4, Krajniewski 3, Kovacević.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."