RELACJA: Szóstka się oddala

RELACJA: Szóstka się oddala

Niestety – Energa Czarni przegrali mecz z kategorii tych, które trzeba wygrać. Nasi koszykarze na własnym parkiecie okazali się słabsi od Polpharmy, która udanie zrewanżowała się słupszczanom za przegraną w pierwszej rundzie. Nie do zatrzymania dla naszych obrońców był środkowy gości Ben McCauley, który zdobywając aż 34 punkty poprowadził swoją drużynę do wygranej 85:81. Taki rezultat znacznie komplikuje sytuację naszej drużyny w ligowej tabeli.

To miał być dobry początek roku dla Energi Czarnych, którzy już niemal w pełnym składzie mieli rozpocząć swój marsz w górę tabeli, ku upragnionej pierwszej szóstce. Niestety, słupszczanie zawiedli już w pierwszym meczu z serii najważniejszych w sezonie, przez co będą musieli urwać choć jedno zwycięstwo na wyjeździe jednemu z faworytów ligi. W meczu z Polpharmą nie wystąpił Todd Abernethy, którego nieobecność ma znaczący wpływ na słabą postawę zespołu.

 

– Trzeba mieć świadomość, kto wprowadza spokój i opanowanie na parkiecie. Rozgrywający nie może, tak jak Oded dzisiaj, mieć czterech strat w cztery minuty. Ostatnio Oded rozegrał kilka niezłych spotkań, jednak dzisiaj potrzebowaliśmy Todda – mówił po meczu trener Marius Linartas.

Po dwóch rzutach z dystansu Lichodzijewskiego i Majewskiego goście prowadzili 7:2, ale dzięki skutecznej gry Dutkiewicza i Dabkusa Energa Czarni szybko odrobili straty i wyszli na prowadzenie. W końcówce kwarty na parkiecie pojawił się nowy zawodnik naszego zespołu, Roderick Trice, który już w swojej pierwszej akcji zdobył punkty. Po chwili błysnął także asystą i przechwytem, a dzięki tej sekwencji słupszczanie  momentalnie zbudowali dziesięciopunktowe prowadzanie. Zaskakująco od początku nie grał najlepszy strzelec Polpharmy Ben McCauley, ale gdy już pojawił się na parkiecie, odmienił grę swojej drużyny.

Po niecałych dwóch minutach drugiej kwarty swoje trzecie przewinienie właśnie na środkowym gości popełnił Robert Tomaszek, a McCauley w ataku robił co chciał, wliczając w to także akcje trzypunktowe. Nie dziwiło więc, że już po chwili było zaledwie 30:28 dla gospodarzy. Choć nasi koszykarze ponownie zdołali zbudować przewagę (36:30), McCauley konsekwentnie kontynuował swój niecodzienny popis i wyprowadził w końcu Polpharmę na prowadzenie. Co gorsza, na zakończenie tej połowy Tomaszek miał już 4, a Nicholson 3 faule. Z drugiej strony McCauley w 14 minut zdobył 24 punkty, a Energa Czarni mieli aż 10 strat i przegrywali 41:44.

Na początku trzeciej kwarty przewaga gości wzrosła do siedmiu punktów i to rywale ze Starogardu Gdańskiego nadawali ton grze. W połowie tej części gry świetną serię zanotowali jednak Energa Czarni, którzy po punktach Tomaszka oraz trójkach Dutkiewicza i Brandweina na chwilę odzyskali prowadzenie. Niestety, nasi koszykarze wciąż popełniali mnóstwo fauli, co nie sprzyjało rozwijaniu skrzydeł w tak wyrównanym meczu.

Gdy ostatnią kwartę przyjezdni rozpoczęli od trójek Białka i Cartera wiadomym było, że przed naszymi koszykarzami stoi niezwykle trudne zadanie. Zmobilizował się na szczęście Yemi Gadri-Nicholson, którego trzy akcje pozwoliły wyjść słupszczanom na prowadzenie 72:70. Jednak niewiele z tego wynikło, ponieważ po chwili goście znów trafili dwie trójki – tym razem Lichodzijewski i Majewski. Odzyskanej przewagi starogardzianie nie oddali już do końca, choć nasi koszykarze w grze byli do ostatniej akcji. Energa Czarni na 1:15 min do końca zaczęli taktycznie faulować rywali i przynosiło to skutek, ponieważ przy rzutach wolnych niepewni byli Carter i Nowakowski. Na pięć sekund przed końcem Robert Tomaszek wykonywał dwa wolne, którymi mógł doprowadzić do dogrywki. Niestety, po pierwszym niecelnym, drugiego spudłował celowo, ale zbiórka należała do przyjezdnych.

 

– Polpharma zagrała bardzo dobre trzy kwarty, my zaledwie jedną. To był pierwszy raz w tym sezonie, kiedy myśleliśmy, że mecz jest już wygrany po 10 minutach. Do tej pory myślałem, że jesteśmy już mądrym zespołem, ale teraz zrobiliśmy krok w tył do okresu przygotowawczego i w pewnym sensie musimy wszystko budować od nowa. Nie możemy przecież grać tylko przez dziesięć minut… – nie ukrywał niezadowolenia trener Linartas.

– Nie da się ukryć, że przegraliśmy mecz, który musieliśmy wygrać. Będziemy teraz musieli stanąć na rzęsach i dać z siebie 110%, aby wygrać z jednym z pretendentów do tytułu na wyjeździe. Na nasze nieszczęście w tej kolejce drużyny z Koszalina i Włocławka wygrały swoje mecze, przez co za tydzień nasz mecz z Anwilem może być dla obu drużyn decydujący. Musimy jak najlepiej przygotować się do niego i fizycznie, i psychicznie – podkreśla Marcin Dutkiewicz.

Energa Czarni – Polpharma 81:85 (23:13, 18:31, 22:20, 18:21)

Energa Czarni: Dabkus 18, Dutkiewicz 14, Knutson 11, Brandwein 11, Gadri-Nicholson 10, Tomaszek 6, Nowakowski 6, Trice 4, Kostrzewski 1.

Polpharma: McCauley 34, Carter 13, Majewski 11, Lichodzijewski 11, Białek 7, Sarzało 4, Mirković 4, Nowakowski 1, Radwański, Szymkiewicz.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."