RELACJA: Wciąż bez zwycięstwa

RELACJA: Wciąż bez zwycięstwa

Energa Czarni w niedzielę przegrali swoje szóste spotkanie w drugim etapie. Niestety i tym razem zawodnicy z Sopotu okazali się lepsi i mimo ambitnej walki ze strony naszych koszykarzy, do zwycięstwa jeszcze sporo brakowało. Trefl zwyciężył 92:80 i już w zasadzie pewne jest, że to z nim spotkamy się w ćwierćfinale.
Niedzielne spotkanie od początku rozgrywane było w wysokim tempie, które dyktowały obie drużyny i zaskakiwały przy tym skutecznością. Energa Czarni sporo korzystali w ataku z Garretta Stutza, który niestety w obronie tracił to, co dał drużynie po drugiej stronie boiska. Zresztą nie tylko on popełniał błędy w defensywie, ale dobrze zorganizowany atak pozwalał naszej ekipie na równorzędną walkę z rywalami. Gra toczyła się kosz za kosz, a po efektownej trójce z bardzo trudnej pozycji Jordana Hullsa na zakończenie kwarty słupszczanie prowadzili 27:26.

Po krótkiej przerwie nasi koszykarze zgubili koncentrację. Trefl bez większych problemów zanotował serię 9:0 w zaledwie 2,5 minuty, prowadząc 35:27. Co prawda trójkę trafił Kacper Borowski, ale niestety niewiele to dało – przyjezdni wciąż kontrolowali mecz i powiększyli nawet swoje prowadzenie do 11 punktów. Słupszczanie nie zamierzali jednak się poddać i rzucili się do odrabiania strat. Nasi koszykarze rozegrali dwie „czteropunktowe” akcje, dzięki czemu zdołali zbliżyć się do przeciwników na zaledwie jeden punkt. W tym okresie bardzo dobrze grali Stutz i Jarosław Mokros, a gdyby tylko Energa Czarni bardziej przyłożyli się do obrony, mogli wyjść na prowadzenie.

Co udało się odrobić w końcówce pierwszej połowy, nasi koszykarze stracili już na początku trzeciej kwarty. Tą część spotkania Trefl wygrał 13:4, a świetnie radził sobie Paweł Leończyk, który był nie do zatrzymania ani dla Jarmakowicza, ani dla Borowskiego. Trefl przejął to spotkanie i choć Energa Czarni ambitnie starali się niwelować jego przewagę, wciąż do odrobienia pozostawało około 10 punktów.

Niestety ostatnia kwarta rozpoczęła się kolejną serią sopocian, tym razem 7:0, a ich przewaga sięgnęła aż 16 pkt. Rewelacyjnie spisywał się Milan Majstorović, który przebywał na parkiecie w zasadzie tylko dlatego, że Yemi Gadri-Nicholson miał problemy z faulami. Gdy wydawało się, że w tym meczu już nic się nie wydarzy, Energa Czarni rozegrali kilka niezłych akcji w obronie, okraszonych dziewięcioma punktami Gruszeckiego, Zimmeramana i Hullsa, odrabiając znaczną część strat. Na dodatek piąte przewinienie popełnił Majstorović. Zmienił go oczywiście Gadri-Nicholson i to on był bohaterem swojej drużyny w decydujących momentach. Nasz były środkowy w ostatnich 90 sekundach zdobył siedem punktów i pozwolił Treflowi utrzymać prowadzenie.

Kolejny już raz Energa Czarni nie byli w stanie utrzymać odpowiedniej intensywności przez większą część spotkania. Niestety kilka minut dobrej gry to zbyt mało, by wygrywać z zespołami górnej szóstki. Tym razem kluczowa okazała się bardzo wysoko przegrana walka o zbiórki, bo aż 21:39. Ponownie Trefl grał także zdecydowanie bardziej zespołowo i zasłużenie zdobył kolejne dwa punkty w meczu z Energą Czarnymi.

Energa Czarni – Trefl 92:80 (27:26, 20:24, 12:18, 21:24)

Energa Czarni: Stutz 20, Śnieg 11, Zimmerman 10, Mokros 10, Trice 8, Gruszecki 7, Hulls 6, Borowski 5, Jarmakowicz 3, Taylor.
Trefl: Waczyński 16, Majstorović 16, Gadri-Nicholson 13, Leończyk 8, Jeter 8, Stefański 7, Michalak 7, Brembly 7, Buterlevicius 5, Vasiliauskas 3, Roszyk 2.
Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."