RELACJA: Wielkie zwycięstwo!

RELACJA: Wielkie zwycięstwo!

Energa Czarni odnieśli niezwykle ważne zwycięstwo, pokonując w Hali Gryfia najlepszą obecnie drużynę ligi. Nasi koszykarze wygraną zapewnili sobie dzięki kapitalnej dyspozycji w pierwszej połowie, którą wygrali aż 57:28. Niesamowita pogoń Stelmetu po zmianie stron doprowadziła do dramatycznej końcówki, w której byliśmy lepsi i ostatecznie triumfowaliśmy 72:70.

To był bardzo dobry mecz dwóch zespołów, aspirujących w tym sezonie do walki o najwyższe cele. Spotkanie rozpoczęło się od świetnej gry naszych koszykarzy, którzy z każdą minutą radzili sobie coraz lepiej. Dzięki dwóm trójkom Michała Nowakowskiego wyszliśmy na prowadzenie, którego nie oddaliśmy już do końca spotkania. Kolejne rzuty z dystansu dołożyli Pasalić i Blassingame, powiększając przewagę do 10 pkt.

Druga kwarta okazał się jeszcze lepsza dla naszego zespołu. Słupszczanie bez przerwy trafiali zza łuku, mając przed przerwą niebywałą skuteczność aż 9/9 celnych trójek. Do tego festiwalu dołączyli się Shiloh i Gruszecki, którzy zdobyli po 10 pkt. w drugiej części meczu. Tym samym Energa Czarni rzucili najlepiej broniącemu zespołowi w lidze aż 57 punktów w 20 minut! Świetnie funkcjonowała także nasza defensywa, z którą przyjezdni nie mogli sobie w żaden sposób poradzić. Tym samym po dwóch kwartach prowadziliśmy 57:28, ale nawet tak wielka przewaga nie gwarantowała nam zwycięstwa.

Przekonaliśmy się o tym zaraz po przerwie, kiedy to Stelmet rzucił się do odrabiania strat. Skupił się przede wszystkim na swojej grze w obronie, odcinając naszym koszykarzom możliwości zdobywania punktów. Z każdą akcją Energa Czarni walczyli o utrzymanie przewagi, ale w obliczu świetnej postawy Hosley’a było to coraz trudniejsze. Przed decydującą kwarta było 64:47 i ostatnie 10 minut miało zadecydować o tym, kto tego dnia będzie mógł świętować.

W czwartej kwarcie Stelmet pokazał, dlaczego jest w tej chwili najlepszą drużyną ligi. Zielonogórzanie wymuszali na naszych zawodnikach kolejne straty, a po drugiej stronie parkietu niemal nie pudłowali. Pięć trójek trafili Robinson z Koszarkiem, a postawa szczególnie pierwszego z nich była kluczowa dla niesamowitej serii gości. Wciąż kapitalnie grał także Hosley i im bliżej było końca meczu, tym bliżej Stelmet był Energi Czarnych.

Po rzutach wolnych Hosley’a na 90 sekund przed końcem było 72:70 i na szczęście wynik już się nie zmienił, bo to zagwarantowało nam wygraną. Najpierw jednak nie trafił z dystansu Pasalić, ale w obronie Mokros wymusił faul w ataku Robinsona. Po stracie Gruszeckiego punktów nie zdobył Hosley, a przy zbiórce Mokrosa sfaulował Koszarek. Nasz skrzydłowy niestety nie trafił obu rzutów wolnych i piłkę na zwycięstwo lub dogrywkę miał Stelmet. Robinson jednak się pomylił, a po zbiórce w ataku Hosley nie zdecydował się na rzut, lecz na podanie do dobrze ustawionego Troutmana. Przeciął je jednak Karol Gruszecki i z wygranej mogli się cieszyć Energa Czarni!

Energa Czarni zwyciężyli, ponieważ zagrali tego dnia jak prawdziwy zespół. Trudno wybrać najlepszego naszego zawodnika, ponieważ aż sześciu graczy zdobyło 10 i więcej punktów. Po 12 mieli Gruszecki, Shiloh i Eziukwu, po 11 Blassingame i Nowakowski, a 10 Pasalić. W Stelmecie niesamowite statystyki wyróżniają Hosley’a - 15 pkt., 12 zb., 6 as., 4 prz. i 3 bl., ale też 5 strat i zaledwie 5 z 14 celnych rzutów z gry.

Nasi koszykarze zwycięstwem z wicemistrzami Polski udowodnili, że w tym sezonie mogą pokonać każdego i będą walczyć o najwyższe cele. Wygrana pozwala nam także wciąż realnie myśleć o zdobyciu przewagi własnego parkietu przed rozpoczęciem play-off.

Energa Czarni - Stelmet 72:70 (27:18, 30:10, 7:19, 8:23)

Energa Czarni: Gruszecki 12 (7 zb.), Shiloh 12, Eziukwu 12 (6 zb.), Blassingame 11 (6 as.), Nowakowski 11, Pasalić 10, Mokros 2 (7 zb.), Borowski 2, Śnieg.

Stelmet: Hosley 15, Cel 11, Robinson 9, Zamojski 9, Troutman 8, Koszarek 6, Hrycaniuk 5, Lalić 4, Chanas 3.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."