RELACJA: Wygrana na szczycie

RELACJA: Wygrana na szczycie

Energa Czarni wciąż niepokonani we własnej hali! Nasi koszykarze po bardzo emocjonującym meczu pokonali Anwil 77:71. Tym razem zespołowość wzięła górę nad indywidualnościami, dzięki czemu udało nam się odrobić 10 pkt. straty i zdominować mecz w trzeciej kwarcie. 20 pkt. zdobył Folarin Campbell, a double-double zanotował Jarosław Mokros.

Skrót meczu

Od pierwszych minut intensywność tego spotkania imponowała. Nasi koszykarze początkowo przejęli inicjatywę, po trójce Blassingame’a i dobrej grze Cheikh’a Mbodj’a, ale niestety nasz środkowy dość szybko musiał zejść z boiska, bo starcie z Tomaszkiem spowodowało u niego drobny uraz ręki. Anwil sprawnie zredukował straty, bo - jak można było się spodziewać - znakomicie grał Jelinek, który rzutami wolnymi wyprowadził swój zespół na prowadzenie pod koniec pierwszej kwarty (21:22).

W dwie minuty kolejnej części gry 7 pkt. z rzędu zdobył Dmitriew, na co nie potrafiliśmy znaleźć żadnej odpowiedzi. Próbowaliśmy raz po raz z dystansu, ale mimo dogodnych pozycji rzuty naszych graczy były nieskuteczne. W końcu 4 pkt. odpowiedział Mokros, wolnego dorzucił Campbell i było 26:29, ale niestety wtedy swój już trzeci faul popełnił Blassingame. Po trójkach Łączyńskiego i Jelinka Anwil prowadził sześcioma punktami, a my mieliśmy ogromne problemy z faulami. Do przerwy było 34:40, a my mieliśmy skuteczność na poziomie zaledwie 31% z gry.

Po zmianie stron zamiast zwiększonej koncentracji, mieliśmy straty i pudła. Anwil dołożył kolejne dwa celne rzuty i przegrywaliśmy już 10 pkt. Wtedy nasi koszykarze zmienili nieco styl obrony i przeprowadzili błyskawiczną pogoń - trójkę trafił Mokros, swoje show zanotował Campbell, który zdobywając 7 pkt. z rzędu doprowadził do remisu po 44. Gdy trójkę trafił Seweryn, wyszliśmy na prowadzenie i graliśmy z coraz większą pewnością siebie - uskrzydleni kapitalnym dopingiem Gryfii. W końcówce kwarty zanotowaliśmy kolejną serię 8:0, zakończoną trójką równo z syreną kończącą kwartę Campbella.

Mimo prowadzenia 61:53, nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Rewelacyjny fragment zanotował Kacper Borowski, po którego pięciu punktach było nawet 68:55! Anwil jednak się nie poddawał i ruszył do jeszcze jednej szarży. Po dwóch trafieniach z rzędu Jelinka włocławianie przegrywali już tylko 64:70, ale wtedy znowu sprawy w swoje ręce wziął Campbell - skutecznie wjechał pod kosz, a po chwili dołożył bardzo ważną trójkę. Było 75:64 na 90 sekund przed końcem i tej wygranej już nikt nie mógł nam odebrać.

Najskuteczniejszym zawodnikiem Energi Czarnych był Folarin Campbell, który po bardzo słabej pierwszej połowie (1/9 z gry), w drugiej doskonale wykorzystywał pasywność w obronie Oguchi’ego i raz za razem trafiał po charakterystycznych dla siebie akcjach z piłką. W sumie uzbierał 20 pkt. i 7 asyst, trafiając po zmianie stron 7 z 9 rzutów z gry. Znakomicie spisał się także Jarosław Mokros, autor 15 pkt. i 10 zb., a swój najlepszy mecz w sezonie rozegrał Łukasz Seweryn (13 pkt., 3 prz.). Dla Anwilu 21 pkt. i 8 zb. wywalczył David Jelinek.

Energa Czarni - Anwil 77:71 (21:22, 13:18, 27:13, 16:18)

Energa Czarni: Campbell 20 (7 as.), Mokros 15 (10 zb.), Seweryn 13, Mbodj 11 (6 zb., 3 bl.), Davis 6, Blassingame 5 (9 as., 5 zb.), Borowski 5, Cesnauskis 2, Śnieg 0.

Anwil: Jelinek 21, Dmitriew 13, Oguchi 10, Stelmach 8, Tomaszek 8, Bristol 4, Skibniewski 3, Łączyński 3, Diduszko 1.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."