RELACJA: Znów wygrywamy!

RELACJA: Znów wygrywamy!

Dzięki wygranej pierwszej kwarcie 30:16 Energa Czarni w meczu z BM Slam Stalą prowadzili od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Nawet ambitna walka ostrowian nie mogła dać im wygranej, ponieważ znakomite spotkanie rozegrał duet Blassingame-Mokros. Słupszczanie sprawili więc swoim kibicom świąteczny prezent, wygrywając 83:77.

Od pierwszych minut inicjatywa należała do naszych koszykarzy. Z dystansu trafiali Blassingame, Campbell, Mokros, a na parkiecie trwała bardzo agresywna walka z obu stron. Szybko dwa faule złapał Cheikh Mbodj, ale jego vis a vis Alexis Wangmene zakończył swój udział w meczu rekordowo krótkim czasie. Po sześciu minutach gry ostro potraktował pod koszem Jarka Mokrosa i sędziowie orzekli faul dyskwalifikujący. Po akcji 2+1 Sroki było 17:12, przerwę wziął więc Donaldas Kairys i po chwili było już 24:12, bo kapitalnie naszą grę poprowadził Blassingame. Świetnie w ataku czuł się Campbell i pierwszą kwartę zakończyliśmy prowadzeniem 30:16.

Mimo wysokiej przewagi nerwowa atmosfera udzieliła się także naszym graczom. Po faulu niesportowym Cesnauskisa Stal zbliżyła się do nas na 10 punktów. Świetną serię punktową zanotował Kacper Borowski, który efektownie zastępował Cheikh’a Mbodj’a. Swoje pierwsze punkty zdobył także debiutujący  w naszych barwach Grzegorz Surmacz, a po wolnych Borowskiego prowadziliśmy 45:30. Wysoka przewaga nie podziałała jednak na nas dobrze, straciliśmy w końcówce kwarty koncentrację i przed przerwą było 49:38.

Po zmianie stron nie udało nam się utrzymać wysokiego prowadzenia. Dobrze zaczął grać Christo Nikołow, mocno błysnęła też gwiazda Curtisa Millage’a. My z kolei popełnialiśmy proste błędy i mieliśmy problemy ze zbiórkami. Po dwóch trójkach rozgrywającego Stali było już tylko 60:56 i wściekły Donaldas Kairys musiał wziąć czas. Wolnymi NIkołow jeszcze bardziej zniwelował straty (60:58), ale tym samym odpowiedział Cesnauskis, trójkę dorzucił Blassingame i po trzech kwartach prowadziliśmy 66:58.

Po skutecznej dobitce Sroki goście ponownie zbliżyli się na niebezpieczny dystans (66:61), ponieważ my przez ponad trzy minuty nie potrafiliśmy zdobyć punktów. Graliśmy swoje, zaplanowane akcje, ale piłka cały czas wykręcała się z kosza. W końcu udało nam się przełamać - skuteczni byli Campbell, Mbodj i Blassingame, który trzema akcjami z rzędu dał nam prowadzenie 76:63. Stal mimo to nie poddała się, Kaczmarzyk trafił trójkę, kolejne punkty dołożył Sroka i znów dzieliły nas tylko dwie akcje. Na minutę przed koniec, przy 5-punktowej przewadze bardzo ważną trójkę trafił jednak Jarek Mokros, czym przypieczętował nasze zwycięstwo.

Energa Czarni - BM Slam Stal 83:77 (30:16, 19:22, 17:20, 17:19)

Energa Czarni: Blassingame 21 (6 zb., 8 as.), Campbell 16, Mokros 11 (13 zb.), Borowski 11, Mbodj 9, Seweryn 8, Cesnauskis 4, Surmacz 3.

BM Slam Stal: Millage 26, Sroka 14, Nikołow 10, Żurawski 7, Ochońko 7, Kaczmarzyk 6, Wangmene 4, Delaney 2, Suliński 1, Zębski.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."