W Berlinie jak równy z równym

W Berlinie jak równy z równym

Drugi sparing Energi Czarnych był prawdziwym wyzwaniem. Nasi koszykarze zmierzyli się w Berlinie z Albą, euroligową drużyną wicemistrzów Niemiec, z którą walczyli o zwycięstwo do ostatnich sekund. Gdyby nie słaby początek słupszczan, wygrana byłaby jeszcze bliżej.

Berlińczycy rozpoczęli zdecydowanie i agresywnie, będąc całkowitym przeciwieństwem słupszczan. Nasi koszykarze co prawda potrafili wypracować sobie dogodne pozycje rzutowe, ale pudłowali nawet bez asysty obrońców. Z drugiej strony popełnialiśmy błędy, których zespół tej klasy, co Alba, nie mógł nie wykorzystać. Dlatego po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili aż 22:3, a na początku kolejnej części gry jeszcze powiększyli swoją przewagę do 23 punktów.

Trener Energi Czarnych, Dejan Mijatović, szukał najlepszego ustawienia swojej drużyny, która w końcu musiała zafunkcjonować. Już w drugiej kwarcie gra słupszczan wyglądała lepiej, a wyróżniali się przede wszystkim Karol Gruszecki i Kyle Shiloh. Nasi koszykarze przede wszystkim stali się dokładniejsi, poprawili swoją defensywę, która owocowała skutecznymi, szybkimi atakami.

Energa Czarni zanotowali nawet serię 11:0 i szybko zbliżali się do swoich utytułowanych rywali. Wicemistrzowie Niemiec zanotowali aż 21 strat, a co warte podkreślenia, zdecydowana większość z nich wynikała z presji obronnej słupszczan. Ogólnie o defensywie naszych zawodników można po spotkaniu w Berlinie powiedzieć wiele dobrego. Na szczególne wyróżnienie zasługują Jarosław Mokros (3 wymuszone faule w ataku w 4. kwarcie!) oraz Callistus Eziukwu, który miał aż 5 bloków, w tym 3 w decydującej części meczu.

Już na początku 4 kwarty różnica między zespołami była już tylko jednocyfrowa. Z każdą minutą Energa Czarni konsekwentnie odrabiali stracone na początku meczu punkty. Świetnego przez cały mecz Shiloha w zdobywaniu punktów zastąpił Franklin, który kapitalnie wymuszał przewinienia berlińczyków i był bezlitosny z linii rzutów wolnych. Niecałe półtorej minuty przed końcem meczu było zaledwie 74:72, po celnym rzuci Bojana Trajkovskiego. Niestety Alba w kolejnych akcjach była skuteczna, a 18 sekund przed końcem trójki przy czteropunktowej stracie nie trafił Łukasz Seweryn. Mimo przegranej, nasi koszykarze mogą wrócić do Słupska z podniesionymi głowami.

Alba - Energa Czarni 79:75 (22:3, 19:23, 20:22, 18:27)

Energa Czarni: Shiloh 19 (1x3, 5 zb.), Franklin 19 (1x3), Gruszecki 16 (4x3), Eziukwu 8 (9 zb., 5 bl.), Trajkovski 7, Mokros 2 (5 as.), Seweryn 2, Śnieg 2, Cywiński.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."