WIDZIANE Z TRYBUN: Niech się zacznie

WIDZIANE Z TRYBUN: Niech się zacznie

Witam Was Kochani!

I się doczekaliśmy- Play Off!!! Lecz wcześniej mieliśmy mecz z Zastalem, przed którym słyszałem wiele głosów w podobnym tonie- „podkładamy się, bo lepiej grać z Zieloną Górą, niż Anwilem”. Przyznaję, resztki włosów jeżyły się na mojej głowie. Nie chciało mi się wierzyć, że kibice Czarnych Panter są gotowi poświęcić mecz, przyjąć ósmą z rzędu porażkę, tylko po to, by ominąć jednego niewygodnego przeciwnika i trafić na innego , z którym w razie porażki mielibyśmy także bilans 0-4. Straszne to kalkulowanie, zupełnie dla mnie niezrozumiałe, bo wychodzę z założenia, że najlepiej jest wygrywać wszystko, co tylko możliwe, czyli każdy jeden mecz. Chce się cieszyć ze zwycięstw, chcę w pogodnym nastroju świętować w Switchu, chcę jak najczęściej dziękować naszym koszykarzom za ich postawę.

I właśnie teraz to robię. Dziękuję im serdecznie za to, że wbrew trendowi i przyzwoleniu społecznemu (jestem przekonany, że wiele osób nie miałoby żalu, gdybyśmy przegrali, aż do momentu dowiedzenia się, że Anwil pokonał Turów), wbrew fatalnej sytuacji po pierwszej kwarcie dali z siebie wszystko i pokonali pierwszy raz w tym sezonie Zastal. Panowie pokazaliście dokładnie to, czego się od Was oczekuje- serducha! Jednocześnie śmiać mi się chce słysząc, że Zastal nam się podłożył w momencie, gdy dowiedział się o zwycięstwie Anwilu w Zgorzelcu. Widziałem zielonogórzan walczących do ostatniej sekundy o każdą piłkę- oni chcieli to wygrać, nie dali rady… Zresztą, kto się podkłada w meczu poprzedzającym PO, do tego swojemu najbliższemu rywalowi i to jeszcze po tak zaciętym pojedynku? O tym, jakie skutki może przynieść jedna porażka w spotkaniu rozgrywanym „na styku” niech świadczy nasza sytuacja po meczu w Gdyni.

Po pierwszej części meczu widziałem kilku kibiców wychodzących z trybuny głównej, oni przestali wierzyć, opuścili nas. I bardzo dobrze. Najważniejsze, że na posterunku zostali ci, którzy wierzyli i im zależało. Bo hala wypełniona do połowy, ale za to kibicami stojącymi murem za swoją drużyną doda zdecydowanie więcej pozytywnej energii, niż hala wypełniona po brzegi kibicami, których emocje będą mieszane.

Piszę o zaangażowaniu, walce, wierze w zwycięstwo, bo właśnie teraz nastał ten czas, kiedy te elementy będą decydującymi w potyczce ćwierćfinałowej. Nasz rywal dysponuje podobnym do nas potencjałem kadrowym, dlatego przypuszczam, że wygrają ci, którzy będą bardziej zdeterminowani, by wygrać. Słyszę różne opinie na temat naszych szans- wiele z nich jest optymistycznych, sporo także stonowanych i ostrożnych. Nic dziwnego, skoro ten sezon mieliśmy tak różny w naszym wykonaniu- były i wspaniałe zwycięstwa, ale także wstydliwe porażki. Na jaki moment trafiliśmy tej chwili? To okaże się już niebawem, chociaż nie będę ukrywał, że liczę na formę, poziom i zaangażowanie podobne do tych, jakie prezentowaliśmy pod koniec pierwszego etapu i na początku „szóstek”. Słyszę, że „pierwszy mecz będzie najważniejszy, a kto go wygra, wygra serię, bo wywalczymy przewagę parkietu”. W tym miejscu przypomnę sobie i Wam wyniki poszczególnych rywalizacji na przestrzeni lat.

Rok 2000 Czarni – Stal Ostrów Wlkp. 1:3 (po Ostrowie 1:1)

Rok 2001 Czarni – Anwil 2:3 (po Włocławku 1:1)

Rok 2006 Czarni – Śląsk 3:1 (po Słupsku 1:1)

Rok 2007 Czarni – Anwil 1:3 (po Włocławku 1:1)

Rok 2009 Czarni – Kotwica 3:1 (po Kołobrzegu 1:1)

Rok 2009 Czarni – Turów 2:4 (po Zgorzelcu 1:1)

Rok 2011 Czarni – Prokom 1:4 (po Gdyni 1:1)

O czym świadczą te wyliczenia? Gra się zawsze i do końca! Wywiezienie zwycięstwa na wyjeździe tak naprawdę o niczym nie przesądza, daje jedynie odrobinę komfortu psychicznego. Tak, jak żadnym szałem nie będzie, jeśli przywieziemy z Zielonej Góry zwycięstwo, tak samo nie będzie tragedią, jeśli go nie przywieziemy. Play Off jest tak fantastycznie skonstruowany, że do czasu aż nie wygrasz/przegrasz trzeciego spotkania, tak długo losy rywalizacji mogą się odwrócić. A o tym, że potrafimy diametralnie zmieniać bieg wydarzeń na parkiecie, przekonaliśmy się w tym sezonie niejednokrotnie. Wygrywaliśmy mecze, na których dawno postawiony był krzyżyk, a także przegrywaliśmy te, które wydawały się być wygrane.

Jak będzie w tej rywalizacji? Nie mam pojęcia, bo stać na nas wszystko. Ale wierzę w naszych zawodników, wierzę w trenera, w ich przygotowanie, ambicje, determinację i wolę walki. Wierzę, że wyczerpaliśmy już limit pecha na ten sezon. Jedziemy do Zielonej, walczymy, nie poddajemy się tak, jak w ostatnim meczu- wbrew okolicznościom.

To jest Play Off, trzeba mieć jaja do samej ziemi i my je mamy!

Do boju!

Rychu.

Dzisiejszy powód do bycia dumnym Czarnuchem.

Bądź dumny, Twojej dumy nam trzeba w zbliżającej się walce.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."