WIDZIANE Z TRYBUN: Pierwszy taniec za nami

WIDZIANE Z TRYBUN: Pierwszy taniec za nami

Witam Was Kochani bardzo serdecznie!

Jakie są Wasze wrażenia po Turnieju? Ja czuję pewien niedosyt spowodowany obsadą. Chętnie zamieniłbym Start na inną drużynę z Trójmiasta. Chociaż wtedy nie czułbym radości ze zwycięstwa gdyńskiej ekipy nad AZSem, któremu w pewnym momencie zaczęło się wydawać, że gra u siebie. Jakie to zabawne, że kibice tego klubu nigdy się nie uczą- przecież w dokładnie ten sam sposób reagowali na dwudziestopunktowe prowadzenie podczas ostatnich derbów w Słupsku. No nic, taki naród…

Przyjemnie, że udało nam się Turniej wygrać, bo chociaż ze wszystkich stron słyszę, że „to tylko sparingi”, to mam jakieś dziwne przeczucie, które mówi mi, że w przypadku porażek słyszałbym o drużynie „przegrywającej nawet w sparingach”. Poza tym wygrana jest wygrana- lepiej ją mieć, niż jej nie mieć (ależ prawda objawiona ;) ).

Tydzień temu pisałem o tym, co mi się podobało, dziś zacznę od tego, co podoba mi się mniej i rodzi moje obawy.

- Yemi Nicholson. Na razie nie wieszczę złego, ale nie podoba mi się jego brak zaangażowania zarówno w ataku, jak i w walce na deskach. Ze Startem kłopotów nie było, bo dzięki samemu potencjałowi być ich nie mogło (my nie Koszalin, na szczęście), ale Polpharma już nam trochę pozbierała w pierwszej połowie. I to niepokoi. Osoby lepiej znające się na koszu zapewniają, że to naturalne, że to normalna sytuacja w przypadku centra, spowodowana ciężkimi treningami i fizyczną niedyspozycją gracza. Liczę na to, że rzeczywiście tak jest. Nie chciałbym oglądać naszego centra wiecznie spóźnionego w obronie, biegnącego z wyciągniętą ręką, która nikomu nie przeszkadza.

- Mateusz Kostrzewski, czyli gdzie się podział gracz, sprzed paru dni? Śmieszna sytuacja, bo po pierwszym sparingu opowiadałem zainteresowanym znajomym o Mateuszu w samych superlatywach. Po Turnieju, gdy rozmawiałem z nimi, niektórzy prosili bym więcej makaronu im na uszy nie nawijał. Na szczęście znajomy z Gdyni zna tego gracza dużo lepiej i potwierdza dobre opinie na jego temat. Turniej musiał być po prostu chwilą złej formy

Z pozytywów przede wszystkim Marcin Dutkiewicz! To moje takie osobiste UFFFF. Nie będę ukrywał, bałem się i chyba wciąż się boję, ze dla Marcina przeskok z klubu przeciętniaka do klubu z realnymi aspiracjami będzie zbyt trudnym do wykonania. Na szczęście wygląda na to, że obawy te się nie potwierdzą i Marcin będzie naszym silnym punktem. Musimy w to wierzyć, trener musi w to wierzyć i sam Marcin też musi w to wierzyć. Zbyt długo dobijał się do pozycji, jaką udało mu się osiągnąć, by teraz to zaprzepaścić. Ten gracz musi mieć pewność swojej pozycji.

Levi Knutson potwierdził, ze będzie graczem, jak to od kogoś usłyszałem, który „dwie trójki trafi w każdym meczu, ale będą takie, kiedy trafi pięć”. Bardzo dobrze, żebyśmy tylko nauczyli się szukać go w końcówkach spotkań, bo może być to bardzo skutecznym sposobem na doprowadzanie naszych kibiców do euforii po zaciętych meczach.

Valdas Dabkus! Oprócz roboty, która widać doskonale, czyli punktowania i zbierania, robi jeszcze wiele dobrego poza akcjami z piłką. Tu zbiegnie, tu zastawi, tam zaangażuje obrońcę, jeszcze gdzie indziej kogoś trąci, a tam się zaczai na przechwyt. Szybki, dynamiczny, silny gracz. Będziemy mieć z niego radości wiele.

Dobrze, że udało nam się wygrać. Niemniej wiele pracy przed nami i na szczęście wszyscy SA tego świadomi. Czasu do rozpoczęcia ligi jeszcze trochę zostało, w weekend turniej w Koszalinie- dużo silniej obsadzony będzie kolejną odpowiedzią na pytanie na co nas stać w tym sezonie. Ktoś się wybiera? Bardzo chętnie poczytam jakiejś relacji naocznego świadka wydarzeń.

Na koniec chciałbym pozdrowić wszystkich, którzy w niedzielę witali mnie w Gryfi „serduszkami”. Krzysiek Głowinkowski zaserwował mi naprawdę niezły numer. Myślę, że trzeba będzie temat pociągnąć dalej i na szerszą skalę. Przy prezentowaniu odpowiedniej chronologii może wyjść z tego całkiem ciekawy i wartościowy, dla klubu oczywiście, materiał :]

Pozdrawiam Was Kochani, do przyszłego czwartku!

Rychu.

Dzisiejszy powód do bycia dumnym Czarnuchem.

Bądź dumny, nawet ze sparingów tylko połowa może wyjść zwycięsko.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."