WIDZIANE Z TRYBUN: Pod właściwy adres

WIDZIANE Z TRYBUN: Pod właściwy adres

Witam Was Kochani!

Gdybym kiedyś podszedł do strażaka i prosił go o pomoc w ugaszeniu palącego gardła, pewnie spojrzałby na mnie jak na idiotę i popukał się wymownie w głowę. Ewentualnie, gdyby był wyrozumiały i kulturalny niezwykle, odesłał z kwitkiem uświadamiając, że pomyliłem adres.

Prawdopodobnie w podobny sposób zareagowałby lekarz, którego poprosiłbym o skuteczny lek mający pomóc mojemu zainfekowanemu przez wirusy komputerowi. Ten też odesłałby mnie pod inny adres, albo w ogóle nic by nie powiedział, bo po co z wariatami rozmawiać… Miałbym pecha jedynie wielkiego, gdyby lekarz psychiatrą się okazał.

W obu tych sytuacjach zwyczajnie pomyliłbym adresy, skierowałbym swoje prośby do osób, których prosić nie powinienem, bo przecież specjalizują się w czymś innym, choć działania wynikające z ich profesji brzmią podobnie.

Gdy oglądam materiał video, na którym Trener Urlep zwraca się z prośbą do naszych kibiców, mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony przepełnia mnie duma, kolejny raz, o czym pewnie już pisać nie powinienem, bo spodziewam się, że w końcu ktoś nie wytrzyma i skomentuje któryś z moich wpisów słowami „przestań przynudzać Rychu- rok cię nie było, a ty ciągle o jednym, pomysłów brakuje?”, że ktoś taki jak Trener Urlep prosi o coś grupę, która przecież od tylu lat współtworzę. Jest to druga taka sytuacja, ale jej kaliber jest zdecydowanie większy. Pierwszy raz spotkałem się z prośbą od trenera po meczu z Basketem Kwidzyn na wyjeździe, kiedy to pobladły z emocji- mieszaniny złości, strachu, niepewności i zawodu- Gasper Okorn podszedł do mnie i rzucił krótko „robimy na czerwono”. Ale to była prywatna rozmowa z trenerem o zdecydowanie mniejszym doświadczeniu i sukcesach. Dzisiaj przed kamerą zasiada Trener Urlep i publicznie prosi. Niesamowita sytuacja… Z drugiej jednak strony czytam na oficjalnym fanpejdżu naszego Klubu informację, że wczoraj dostępnych było jeszcze ponad 500 biletów na najbliższy mecz z Treflem i budzi się we mnie obawa. Czy przypadkiem prośba ta nie została wypowiedziana w złą godzinę? Czy nie jest to moment, w którym jakaś dziwna siła ogarnęła naszych kibiców i postanowiła przykuć ich do foteli usytuowanych przed telewizorami? I zastanawiam się, jak to będzie, gdy okaże się, że na trybunach widać dziury przypominające leje po bombie, a doping zamiast wyjątkowego, zgodnego z oczekiwaniami naszego Trenera, będzie przypominał ten, do którego przyzwyczajony jest trener Maskoliunas i jego ekipa.

I na samą myśl jest mi wstyd, bo nie często jest mi dane przyjmować wyrazy zaufania co do wykonywanej roboty od osób pokroju Trenera Urlepa. Dlatego tez nie wyobrażam sobie byśmy mogli to zaufanie zawieść. Uważam, że tą wypowiedzią zapracował na doping szczególnej mocy, doping, który w tym jakże trudnym boju pomoże naszym zawodnikom w przechylaniu szali zwycięstwa na naszą stronę.

Dlatego też dołączam swój skromny apel do prośby Trenera Urlepa- kto nie ma biletu, niech goni do kasy i niedzielny wieczór spędzi w Gryfii z całych sił dopingując naszych. Przed chwilą byliśmy liderami, po dwóch porażkach spadliśmy realnie na trzecie miejsce (Trefl i Turów mają swój mecz zaległy), a kolejne przegrane mogą nas zepchnąć niżej. Wszyscy mamy świadomość, że punkty za pojedyncze mecze, przy tak wyrównanej lidze, mogą mieć ogromny wpływ na rezultat końcowy całego sezonu. Dlatego musimy wspólnie ciułać zwycięstwo za zwycięstwem, punkt za punktem, by z jak najwyższej pozycji przystąpić do Play Offów- tak, już dziś trzeba o tym myśleć! Skoro Trener Urlep puka do naszych drzwi i prosi o pomoc w spełnianiu naszych wspólnych celów, to zróbmy co w naszej mocy, by po meczu z Treflem nie czuł się tak, jak gdyby pomylił adres…

Pozdrawiam serdecznie,

Rychu.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."