WIDZIANE Z TRYBUN: Przyczajone Pantery

WIDZIANE Z TRYBUN: Przyczajone Pantery

Witam Was Kochani!
Pomysł na dzisiejszy temat zrodził się już w ubiegły czwartek i jak zwykle cieszę się, że odwlekałem do ostatniej chwili pisanie, bo nastąpiły okoliczności mocno zmieniające moje postrzeganie tematu. Ale od początku. Poprzedni mój wpis wydawał mi się być całkiem kontrowersyjny, zastanawiałem się, czy nie piszę za mocno dwukrotnie zwracając uwagę na nasze, moim zdaniem nie do końca fair, zachowania. Postanowiłem jednak się nie przejmować i liczyłem po cichu, że być może uda się rozkręcić jakąś dyskusję i dłuższą wymianę zdań- „rozkręcę towarzystwo, bo jakieś zasiedziałe”- pomyślałem. Wracam wieczorem z pracy, przeglądam Internet, cisza.

„Oho, to żeś Rychu rozkręcił…”- przeszła mi przez głowę myśl i złapałem za telefon, by napisać zapytać szczerego wobec mnie kolegi, czy w ogóle jest jeszcze sens mojego pisania, bo może formuła się już wyczerpała, a ja powinienem przestać zawracać ludziom gitarę. Odpowiedź mnie zaskoczyła, bo brzmiała „to nie ty Rychu, to ogólne zainteresowanie Czarnymi…” Posmutniałem, bo naszły mnie nieciekawe myśli. Co ciekawe, tego samego wieczoru dostałem smsa od znajomego z trybun, który chyba nigdy do tej pory do mnie nie pisał (jak Janek czyta, to potwierdzić może), w którym wyraża swoje zaniepokojenie sytuacją na trybunach- doping słabnie, coraz mniej osób zainteresowanych czynnym braniem w nim udziału, mała frekwencja w sektorze SKSK i jakby mniejsze niż zwykle zaangażowanie obecnych w nim ludzi. Chwilę pogadaliśmy, a rozmowę podsumowałem stwierdzeniem, że nie mam pojęcia, jak pomóc w naprawie sytuacji. Czytelnicy, którzy właśnie pomyśleli sobie „a kim, ty kur… Rychu jesteś żeby coś naprawiać?”, mają rację, bo sam zadaję sobie to samo pytanie. Sfiksowałem na stare lata i po części czuje się odpowiedzialny. Ciężko mi było zasnąć tej nocy…

Planowałem dziś pisać kolejny raz prowokacyjnie, chciałem pytać, czy jeszcze komuś zależy na koszykówce, czy jest sens kontynuowania tego projektu w Słupsku, czy może brak zainteresowania jest tak silny, że wypada ze sceny zejść niepokonanym, zostawić piękny obraz drużyny przez 15 lat walczącej przy akompaniamencie ogłuszających trybun, bez rozmieniania się na drobne, jak to ma miejsce w przypadku innych, gasnących po cichu klubów. Oczywiście byłoby to wszystko na wyrost, celem miało być zasianie w głowach Czytelników niepokoju, który miał się przełożyć na aktywność i zupełne zaprzeczenie tym słowom. Nie musiałem tego robić.

Z pomocą przyszedł Internet, który wypuścił informację o naszym zainteresowaniu pozyskaniem czarni_slupska i Toreya Thomasa. Wrzawa zrobiła się z tego niesamowita. Mój telefon co chwilę, wibrował informując o kolejnych smsach z pytaniami, czy prawda, co sądzę, jak oceniam, na ile to możliwe? Forum Stowarzyszenia odnotowało wzmożony ruch, jak za najlepszych czasów, tematy ożyły, zainteresowanie było zdecydowanie większe, niż w sezonie ogórkowym, w końcu widać było ruch w interesie. Dla mnie to niesamowite, jak szybko dostałem odpowiedź na dręczące mnie pytanie. Wiara w narodzie nie ginie, potrzeba tylko odpowiedniej iskry, by piekło rozgorzało na nowo. Potrzeba nam impulsu. Jesteśmy jak ten „Przyczajony tygrys, ukryty smok” (tylko w dosłownym znaczeniu, bo filmu nie oglądałem, jeśli oznacza coś zupełnie innego, to wybaczcie ;) )- trzeba nas w jakiś sposób rozjuszyć. W związku z tym mam złe wieści dla Klubu- tu już nikogo zabawa w szóste miejsce na koniec sezonu nie usatysfakcjonuje. Staliśmy się wybredni i świadomi siły ligi. Aby poprawić ogólną sytuację wokół Czarnych- wzrost zainteresowania, frekwencji, jakości dopingu- potrzeba nam dobrej gry, która najpierw da nadzieję na końcowy wynik, a następnie ten wynik przyniesie.

Dla mnie osobiście takim światełkiem (ale nie w tunelu, bo nie będę dramatyzował, że umieramy) był mecz w Zielonej Górze. Jak pokazaliśmy, potrafimy grać bardzo dobrze z najlepsza drużyna w tym kraju. Oczywiście, że końcowy wynik strasznie mnie rozczarował, jednakże przebieg trzech kwart pozwala sądzić, że przy odpowiednim wzmocnieniu (niestety o JB i TT raczej możemy zapomnieć), jesteśmy w stanie wygrywać z każdym. Być może nie w serii ze Stelmetem, ale z Turowem, Treflem, czy Anwilem, czemu nie? Od zawsze powtarzam, że w budowie zespołu najważniejsze jest mieć trenera, centra i rozgrywającego. Dwóch pierwszych mamy na poziomie medalowym, czekam teraz na playmakera i realizację tego planu. I bardzo mocno trzymam kciuki za Trenera, Prezesa i Marcina- niech im się negocjacje powiodą i strzelą z transferem w dziesiątkę. Dla naszego wspólnego dobra, dla Czarnych!

Powodzenia Panowie!
Pozdrawiam serdecznie,
Rychu.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."