WIDZIANE Z TRYBUN: Też nie bronię.

WIDZIANE Z TRYBUN: Też nie bronię.

Witam Was Kochani!

Jak minął piąteczek? Wszyscy spieszący się na imprezy zdążyli? A pogwizdujecie sobie jeszcze? Taaaa… O kibicowaniu później, najpierw o koszykówce.

Mecz z Turowem był jednym z najsłabszych meczów, jakie pamiętam. Był w naszym wykonaniu wręcz przerażająco słaby. Zupełny brak pomysłu na akcje w ataku. I tutaj się na chwilę zatrzymam, bo czegoś nie rozumiem. Jak wiadomo za rozgrywanie piłki i konstruowanie akcji ofensywnych odpowiedzialny jest przede wszystkim rozgrywający. A u nas rozgrywającego nie widać. Są tego dwa możliwe powody- albo trener nie potrafi skorzystać z jego umiejętności, albo umiejętności zawodnik nie posiada. Na chwilę obecną wskazać winnego nie potrafię. Mnie jednak zastanawia inna rzecz. Jak to się dzieje, ze kibic-amator po pierwszym sparingu dostrzega problemy z tym graczem (nie napędza ataków, ogranicza się do przekozłowania piłki przez połowę i oddania wysokiemu ustawionemu w okolicach ósmego metra, znika z akcji, ukrywa się) i potrafi je wskazać. Oznacza to, że te mankamenty są widoczne gołym okiem (nie miałem okularów). I jak on się u nas znalazł? (Zgniłą) wisienką na torcie była akcja w kontrze Abernethy’ego, w której miał piłkę w rękach i był najbliżej kosza. Rozpoczął swój bieg i dał się dogonić obrońcom. Rozgrywający, najniższy na boisku. Ktoś widział takie coś w wykonaniu Jerela lub Stanleya? Jeszcze taka drobnostka- Todd sam nie strzela, a do tego nie broni.

Levi Knutson strzelać potrafi, bo musi potrafić, skoro strzelał w Hiszpanii. Tylko jest mały szkopuł- tego gracza trzeba uruchomić, sam sobie akcji nie wykreuje. Seria zasłon pod zawodnika, jakaś penetracja z odrzuceniem na obwód, czy wymienianie się piłką na dystansie i strzał. On inaczej grać nie będzie. Ale do tego potrzeba rozgrywającego, który gra z piłką i stwarza zagrożenie dla przeciwnika. Jeśli mamy takiego, który piłki się pozbywa, a sam strzelać nie potrafi, to nie ma co liczyć, że Levi znajdzie się gdzieś na czystej pozycji. Strzelba jest, ale póki co w futerale. Aha, strzelba nie broni.

Mateusz Kostrzewski… Jeśli potencjał jest tym, co dostrzega w nim trener Linartas i to on decyduje o tak długim czasie spędzanym przez zawodnika na parkiecie, to szczerze podziwiam naszego trenera za cierpliwość. Kompletnie zagubiony, bez wykończenia, brak jakiejkolwiek pewności siebie, beznadziejne straty. Nie będę się pastwił nad Kostkiem, bo nie wypada. Dodam, że on także nie broni.

Nie widziałem także obrony u Brandweina i Dutkiewicza i naprawdę nie wiem, na co my liczymy i jak zamierzamy grać, skoro pięciu zawodników na obwodzie mijanych jest jak tyczki. Trio Chyliński, Jackson, Cel zwyczajnie nas ośmieszyło. Nie wiem, czy to wina trenera, czy zawodnicy inaczej nie potrafią, ale wygląda to tragicznie- albo mijani na pierwszym koźle, albo w najprostszy sposób rozrzucani po obwodzie- piłka albo chodziła od gracza, do gracza w jedną stronę, albo zagęszczali jedną połowę boiska i odrzucali na drugą, gdzie stał gracz wolny. Kończyło się zawsze tak samo, czyli rzut z czystej pozycji, a obrona na Supermana, czyli „up up and away”. Nie przegraliśmy tego meczu przez straty, nie przegraliśmy go przez zbiórki, czy asysty. Przegraliśmy go przez tragiczną skuteczność rzutów  za 3 i jeszcze gorszą obronę na obwodzie.

Na pewno nie mamy drużyny wirtuozów koszykówki, co do tego nie ma wątpliwości od samego początku i nie jest to zarzut, takie są realia i trzeba się z nimi godzić. I można się pogodzić, gdy się widzi drużynę walczącą, agresywną i, jak to powiedział kapitan Tomaszek, bijącą się. Tak, bo ta liga wymaga walki. Talentu tu niewiele, dlatego trzeba nadrabiać siłą, zaangażowaniem i nieustępliwością. Tutaj potrzeba charakteru i griszczukowych „jaj”. A wiecie co? Więcej determinacji widzę u kobiet walczących ze mną o rabat na szezlong. Nie ma pomocy, nie ma pomysłu na grę, jest za to bezmyślne bieganie za piłką i bezradnie wyciągnięta ręka dwa metry od rzucającego. Kiedyś, w pijackim otępieniu, pod Miami uczyłem Franza, by bronił z ręką nie na klacie, ale na twarzy przeciwnika. Nie wiem ile musiałbym wypić, by odważyć się tłumaczyć obecnym graczom, że lepiej jest bronić z bliska niż daleka…

Zmiany są nieuniknione. Na początek w taktyce- jeśli takowa występuje. Przede wszystkim mniej Abernethy’ego, a więcej Nicholsona. Czemu ten gość gra tak mało? Na forum basketa czasami udziela się użytkownik o nicku GEORGE. Czech z Czech, który ligę czeską ma obcykaną. Zaraz po zakontraktowaniu przez nas Yemi’ego napisał, że gracz dużo gorzej funkcjonuje, gdy zaczyna mecz z ławki. Myślę, że warto wziąć pod uwagę głos osoby, która obserwowała poczynania zawodnika przez dwa lata. Nie kiśmy swojej najpewniejszej opcji w ataku na ławce. Jeśli zmiana/wprowadzenie taktyki nie pomoże, sugerowałbym rozejrzeć się za trenerem, który będzie umiał chwycić graczy za łby i wymusi na nich przyzwoite funkcjonowanie w obronie. Jak mawiał trener Aleksandrowicz, „jeśli masz drużynę średniaków, to naucz ich najpierw bronić, a w ataku jakoś to będzie”. Póki co bronimy na poziomie 94 punktów na wyjeździe i 83 u siebie. Szału nie ma.

Przechodząc do kwestii kibicowskiej. Dawno nie czułem się tak zawiedziony. Gwizdy w drugiej kwarcie pierwszego meczu w Słupsku? Nie rozumiałem, nie rozumiem, nie zrozumiem nigdy! Brawa dla Turowa za kolejne akcje? Nie za akcje porywające, jakieś fenomenalne, niespotykane, po których ręce same składają się do oklasków będących docenieniem klasy i podziwu dla przeciwnika. Zagrań wyjątkowych w wykonaniu Turowa nie było. Były normalne akcje, choć rzeczywiście odstające poziomem od tego, co prezentowaliśmy my. Obraz kobiety zrywającej się z miejsca, klaszczącej na stojąco, wydającej z siebie przeciągły głos euforii połączony z ironicznym uśmiechem i szukającej wzrokiem poklasku dla swojego zachowania, długo zapadnie mi w pamięć. Można nie chcieć oglądać marnej jakości widowiska i wyjść. Nie można utrudniać swoim tego, co i tak im danego dnia źle idzie. Nie w imię odwetu- wy mi spieprzyliście wieczór, spieprzę wam i ja. Miało być piekło, wyszło piekiełko. Nie rozumiałem, nie rozumiem, mam nadzieję nigdy nie zrozumieć.

Aha, podbieganie do mnie w przerwie meczu i namawianie do wznoszenia okrzyku „Czarni nie grają, kibiców swych w dupie mają” jest bardzo słabe. Jak ktoś chce, niech zacznie, niech weźmie na siebie to żenujące zachowanie. Za stary jestem by dać wsadzić się na minę.

Pozdrawiam i do następnego tygodnia. Nie spodziewam się, byśmy po meczu z Rosą wiedzieli cokolwiek więcej.

Rychu.

Dzisiejsze typowano:

Ostatnie typowanie zepsuł mi Koszalin- kolejny powód, by ich nie lubić, ale ze skutecznością nie mam źle.

Turów - Anwil             2

Start – Polpharma      2

AZS – Trefl                  2

Zastal – Jezioro          1

Kotwica – APG            2

Dotychczas:                9/10 (90%)

U bukmachera jestem na plusie 65 ml Żywca.

 

Dzisiejszy powód do bycia Dumnym Czarnuchem.

Bądź dumny, z historii Ci się należy!

 

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."