WIDZIANE Z TRYBUN: Trzeba mieć jajca

WIDZIANE Z TRYBUN: Trzeba mieć jajca

Witam Was Kochani!

Przed meczem ze Śląskiem i w jego trakcie popełniłem kilka błędów taktycznych, a ponieważ jestem osobą przesądną, o czym wspominałem już w którymś z poprzednich wpisów, to z całą świadomością mogę tę porażkę wziąć na siebie. Gdy kumulują się zachowania przynoszące pecha- krakałem o możliwości porażki tydzień temu, w dniu meczu nie ogoliłem się, no i karygodnie zagrałem na naszą wygraną w przerwie (nie grać na swoich, nigdy!)- nie ma się co dziwić, że nie daliśmy rady w rywalizacji z siedemnastokrotnym Mistrzem Polski na jego terenie. Trudno, moja wina.

Głupi, gdy przeczytałem, że na mecz do Ergo Areny nie jada Misiek, Rocky i Keith, chciałem skorzystać z okazji i odrobić to, co przegrałem w rywalizacji ze Śląskiem. Bo przecież skoro nie jadą, to znaczy, że rywalizację o Puchar odpuszczamy, a przegrać mamy na tyle wysoko, by ewentualna wygrana w Gryfii (dla kibiców), nie spowodowała awansu do kolejnej rundy. Szczęśliwie jakiś impuls i myśl, że nie zarabia się na krzywdzie swoich mnie zablokowały.

Chyba należą się przeprosiny tym zawodnikom, którzy na mecz pojechali, a których nie podejrzewałem, że będą w stanie pokonać Trefl na ich terenie. Przepraszam Panowie, nie spodziewałem się, ale szczęśliwie się myliłem i nauczkę na przyszłość mam. Macie chłopy jaja!

Tydzień temu zastanawiałem się (krakałem), jak to będzie, gdy przyjdzie mecz, w którym nie uda się wrócić do gry i przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Szybko dostaliśmy odpowiedź :) Jak widać po wczorajszym spotkaniu, nasi koszykarze wrócili na właściwe tory i mam nadzieję, że tak fatalne spotkanie, jak to we Wrocławiu, szybko się nie powtórzy. Bo nie oszukujmy się- zęby bolały od samego patrzenia. Nieporadność, brak zgrania, mnóstwo niewymuszonych strat, a czwarta kwarta, jakby rozegrana przez drużynę, która nie jest dowodzona przez Urlepa, a trenera pozwalającego uprawiać jakąś samowolkę. Dziwnie się to oglądało, ale może był w tym jakiś cel, sygnał wysłany do którejś ze stron. Może Jordan miał zrozumieć, że nie jest w stanie wygrywać meczu w pojedynkę, może trener stracił do niego cierpliwość i próbował przekonać Prezesa i GMa do swoich racji, a może był to sygnał dla całej drużyny, że muszą kategorycznie podporządkowywać się taktyce trenera, bo z chaosu nic w tym przypadku się nie urodzi. A może nadinterpretuję i szaleństwo miało być metodą w sytuacji, gdy próby grania czegoś poukładanego były niczym radziowe walenie głową w mur… Nie wiem, nie znam się, w domysły się bawię. Najważniejsze, że koszykarze znaleźli w sobie na tyle dużo siły, motywacji i umiejętności, by szybko się pozbierać i pokonać w pierwszym meczu Trefl. Za to należą im się naprawdę duże brawa. Igor z pewnością zazdrości swojemu nauczycielowi drużyny z jajcami!

Skoro o jajcach mowa, to chciałbym przejść do kwestii dla nas, mężczyzn bardzo delikatnej, momentami wstydliwej, ale mocno wpływającej na nasze życie… Ten fragment będzie skierowany do męskiej części moich czytelników, chociaż czytelniczki dbające o swoich panów wcale nie muszą go pomijać. Jak zauważyliśmy kilka dni temu, nasz Klub, pełen prawdziwych mężczyzn (uspokój się Rychu, zaczynasz gadać jak wtorkowa Baba), włączył się do akcji MOvember, która ma na celu solidaryzowanie się z mężczyznami dotkniętymi rakiem prostaty, a także innymi chorobami nowotworowymi, oraz zwrócenie szczególnej uwagi na działania profilaktyczne pozwalające rozpoznać problem na tyle szybko, by możliwa była walka z nim.

Przyłączmy się do akcji, kto może niech zapuści wąsy, a pytany o powód, niech wytłumaczy, o co chodzi. Dodatkowo zachęcam do przyjścia na najbliższy mecz z wąsami na twarzy- namalowanymi, przyklejonymi, zapuszczonymi, nieważne. Będzie to wyglądać dziwnie, to z pewnością, ale być może właśnie ten dziwaczny obraz spowoduje, że ktoś się zainteresuje, a poinformowany rozniesie informację dalej. W dzisiejszych, okrutnie sfeminizowanych czasach, męskość jest na wagę złota, dlatego zadbajmy o nią, zadbajmy o siebie Panowie!

Do zobaczenia w sobotę.

Pozdrawiam serdecznie,

Rychu.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."