WIDZIANE Z TRYBUN: Wielki Bracie Ratuj!!!

WIDZIANE Z TRYBUN: Wielki Bracie Ratuj!!!

Witam Was Kochani :)

Piszę po dłuższej przerwie... Wróć, to już było wczoraj. Tak to jest, gdy człowiek z przyzwyczajenia rzuca standardami. Piszę zdecydowanie ponadprogramowo, ale nie potrafię się powstrzymać, by nie skomentować informacji, jaka dotarła do mnie z Klubu.
Odbieram telefon ze Sztabu Generalnego, z rozmowy dowiedziałem się, że nasza akcją bicia rekordu głośności, zainteresował się, na prośbę kibiców, sanepid. Z informacji, jakie otrzymałem wynika, że grupa lękliwych fanów poprosiła instytucję państwową o zapewnienie im bezpieczeństwa podczas tego jakże niebezpiecznego dla stanu ich zdrowia wydarzenia sportowego. Sanepid potraktował sprawę poważnie... Dlatego też Klub, stając na wysokości zadania przygotuje zestaw ochronny dla delikatnych uszu tak, aby nikt nie ucierpiał.
Jest to dla mnie sytuacja niesamowita i nie chodzi tutaj jedynie o aspekt kibicowski. Oczywiście nie potrafię swoim skromnym rozumkiem pojąć, w jaki sposób hałas podczas meczu może komukolwiek przeszkadzać. Nie wiem, jak to możliwe, by apelować do kogokolwiek, by hałas był mniejszy, niż się zapowiada. Nie wiem, jak można próbować tłumić w zarodku możliwość zapisania się w Księdze Rekordów Guinnessa- pisałem o tej szansie wczoraj. Nie wiem, nie rozumiem, nie chcę zrozumieć, dlatego niech nikt nawet nie próbuje mi tłumaczyć, bo i tak słuchać nie mam zamiaru. Nie będę, bo jeszcze mi odbije i zacznę myśleć podobnie. Wole nie ryzykować wariactwa.

Drugim aspektem jest aspekt społeczny i tutaj będe już zupełnie poważny. Zastanawiam się dokąd zmierza społeczeństwo, którego część członków nie potrafi w inny sposób rozwiązać swoich najprostszych problemów, niż tylko poprzez interwencję u Wielkiego Brata. Jak to możliwe, by dorośli ludzie- domyślam się, ze dorośli, dzieci na pewno nie, a młodzież z dużym prawdopodobieństwem nie pomyślałaby, by żalić się akurat sanepidowi- skarżyli się na jakieś potencjalne zagrożenie, gdy bez najmniejszego wysiłku mogą podjąć decyzję, która w ich przypadku wyeliminuje je do zera? Naprawdę nie jest trudno domyślić się, że pozostanie przed telewizorem, na którego głośność mamy bezpośredni wpływ, jest uniknięciem niechcianego ryzyka. Jeśli komuś przeszkadza hałas, to zostaje w domu. Proste? Najprostsze! Z trudniejszych pomysłów, na które można wpaść przy ciut większym zaangażowaniu szarych komórek (chociaż nie muszą być te w głowie, jak ktoś ma w miarę sprawny telefon, to też wyszuka sobie w nim odpowiedzi na pytanie „jak chronić słuch?”) pozostaje chociażby użycie jakichś zatyczek w postaci stoperów. W tej chwili dostępne są na rynku ładne, kolorowe i wygodne- bojaźliwi koledzy z wojska używali podczas zajęć na strzelnicy. W ostateczności można wzorem gości kawiarni prowadzonej przez Rene z serialu „Allo, allo” napchać sobie sera do uszu. Skoro nikt nie ogłuchł od śpiewu Madamme Edith, to i podczas derbów pomoże... Czy naprawdę musimy dochodzić do rozwiązań absurdalnych? Czy gdybym, niczym Monsieur Alfonse, miał słabe serce i wiedziałbym, że zbyt wysoka dawka adrenaliny może mnie odesłać tam, gdzie ruch oporu najchętniej odesłałby nazistów, to powinienem interweniować u Alfreda Hitchcock'a z żądaniem ograniczenia scen grozy w jego filmach, bo mogą mi one zaszkodzić? Czy jednak powinienem pogodzić się z faktem, że „Ptaki” nie są filmem dla mnie i oglądanie ich sobie odpuścić? Rozumiem, że podejmowanie decyzji może być sprawą trudną, przysparzającą niektórym kłopoty, ale mimo wszystko warto jest się wysilić i sprobować- satysfakcja może być duża. Nie róbmy z siebie społeczeństwa, które oczekuje stawianie ograniczeń prędkości do 30 km/h w towarzystwie fotoradarów ustawionych 50 metrów dalej. Nie oczekujmy, że strażnik miejski będzie wlepiał mandaty, dla tych, którzy przechodzą poza przejściem dla pieszych, gdy wyraźnie widać, że żaden samochód nie nadjeżdża. Tak samo nie nawołujmy do karania tych, którzy wchodzą do morza poza obrębem plaży strzeżonej przez ratowników.

Bądźmy odpowiedzialni sami za siebie i decydujmy sami, czy chcemy uczestniczyć w derbach, podczas których zostanie (mam nadzieję) pobity rekord świata hałasu podczas halowych rozgrywek sportowych. One mają być głośne i wszyscy zainteresowani wiedzą o tym, jeśli nie od kilku lat, to przynajmniej od tygodnia. Komu to nie pasuje- niech w nich nie uczestniczy, tak, jak i ja nie uczestniczę w wydarzeniach, które mi nie odpowiadają.

Pozdrawiam gorąco, oczekując przerażającego hałasu.

Rychu

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."