William Franklin: Jestem team-first!

William Franklin: Jestem team-first!

- Zawsze starałem się utrzymywać kolegów z zespołu na odpowiednim poziomie motywacji i zaangażowania w grę. Swoją postawą na parkiecie udowodniłem, że mogę być liderem - mówi William Franklin, nowy rozgrywający Energi Czarnych.

Mateusz Bilski: Jak oceniasz swoją dotychczasową karierę? Jesteś już doświadczonym zawodnikiem, grałeś w wielu krajach i różnych ligach.
William Franklin: Moją karierę do tej pory oceniam bardzo pozytywnie i myślę, że mogę być z siebie zadowolony. Byłem mistrzem Tunezji i zostałem wybrany MVP tamtejszej ligi, z drugiej strony doznałem później poważnej kontuzji i straciłem cały sezon. Mimo przeciwności potrafiłem się jednak podnieść, odbudować i ponownie mogę robić wielkie rzeczy. Dotychczas los mi sprzyja.

Co było powodem, który zadecydował o tym, że zostałeś zawodnikiem Energi Czarnych?
- Energa Czarni wykazali spore zainteresowanie moją osobą, kontakt przebiegał bezproblemowo i od razu wiedziałem, że są to ludzie na właściwych miejscach. Słyszałem także wiele dobrego na temat trenera Mijatovicia, co ostatecznie przekonało mnie do podjęcia takiej decyzji.

Czy uważasz, że gra w polskiej lidze może być dla Ciebie szansą do wskoczenia na wyższy poziom?
- Mocno w to wierzę. Mimo małej obecności polskich drużyn w europejskich pucharach jest to silna liga, ciesząca się szacunkiem w innych krajach.

Jakim typem rozgrywającego jesteś?
- Określam siebie jako typowego pass-first i shoot-second rozgrywającego, czyli najpierw szukam podania, a dopiero w drugiej kolejności sam decyduję się na rzut.

A jak mógłbyś dokładnie zdefiniować siebie jako gracza?
- Myślę, że najlepszym określeniem będzie TEAM-FIRST! Oznacza to, że zrobię wszystko co jest potrzebne, aby wygrywała drużyna.

Co jest twoim największym atutem, a co wymieniłbyś wśród słabości?
- Zdecydowanie moim największym atutem jest czytanie gry i przegląd pola, poza tym w każdej drużynie starałem się utrzymywać kolegów z zespołu na odpowiednim poziomie motywacji i zaangażowania w grę. Natomiast moimi słabościami się nie podzielę, ponieważ nie chciałbym ułatwiać zadania rywalom (śmiech).

Z tego co widziałem, wydajesz się być przede wszystkim ofensywnym zawodnikiem. Czy to prawda?
- Uważam, że obrona mimo wszystko jest ważniejsza i to właśnie ona wygrywa mecze. Może nie zawsze do końca tak było, ale aktualnie bardzo cenię dobrą defensywę i po prostu lubię się w niej wykazywać.

Rozgrywający to zdecydowanie najważniejszy zawodnik na parkiecie. Czy jesteś typem lidera?
- Często czuję się liderem. Uważam jednak, że to nie słowa, lecz czyny decydują o tym, kto jest liderem. Dotychczas swoimi zagraniami, postawą na boisku i ostrą walką udowodniłem, że mogę pełnić tą rolę.

W internecie można zobaczyć kilka Twoich akcji, kiedy to w ostatnich sekundach brałeś piłkę w ręce i jednym rzutem zapewniałeś zwycięstwo swojej drużynie. Chyba dobrze się czujesz z taką odpowiedzialnością?
- Jeśli tylko trener wystarczająco mi ufa i decyduje się powierzyć mi rozegranie najważniejszej akcji, robię co w mojej mocy. Zawsze w takiej chwili odczuwam sporą presję, ale muszę przyznać, że lubię to uczucie.

Czyli w najważniejszych chwilach będziemy mogli na Ciebie liczyć?
- Kibice Energi Czarnych przede wszystkim mogą się spodziewać tego, że dam z siebie wszystko, by pomóc drużynie wygrać. Bez znaczenia, czy będzie to zwycięski rzut, podanie na wygraną czy decydujące powstrzymanie przeciwnika.

Rozmawiał Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."