ZAPOWIEDŹ: Marius kontra Dainius

ZAPOWIEDŹ: Marius kontra Dainius

Trudno nie rozpatrywać niedzielnego spotkania Energi Czarnych z Anwilem inaczej, niż jako pojedynek ubiegłorocznej pary trenerskiej ze Słupska. Marius Linartas, który przejął stery w naszym zespole po Dainiusie Adomaitisie, będzie chciał poprowadzić drużynę do zwycięstwa nad prowadzonym obecnie przez Dainiusa Anwilem. Zapowiada to ogromne emocje!

Już od kilku sezonów rywalizacja Energi Czarnych z Anwilem wyraźnie nabiera tempa. Mecze są wyrównane, emocjonujące i na długo zapadające w pamięć kibicom obu drużyn. Teraz, szczególnie z uwagi na osobę Dainiusa, z pewnością nie będzie inaczej. Oba zespoły zaczęły jednak trwający sezon dość słabo i o ile Energa Czarni zatarli już złe wrażenie zwycięstwami w Radomiu i Starogardzie, o tyle włocławianie wciąż nie znaleźli się na fali wznoszącej.

– Nie przykładam wagi do tego, aby udowadniać komuś, w tej sytuacji Dainiusowi, że jestem dobrym trenerem. Dla mnie najważniejsze jest to, by drużyna grała dobrze po obu stronach parkietu i w efekcie wygrywała. To wszystko. Jeśli nasz zespół zwycięży, wszyscy pokażemy, że jesteśmy dobrzy w tym, co robimy – podkreśla Marius Linartas.

Zdecydowanie najwięcej o formie Anwilu mówi ostatnie spotkanie we Włocławku, w którym gospodarze przegrali z waleczną, ale nie posiadająca tak wiele talentu drużyną Rosy Radom 63:65. Poza zadomowionym na Kujawach Seidem Hajriciem wśród graczy Anwilu nie było zawodnika, który by nie zawiódł.

– Anwil posiada dobrych, doświadczonych zawodników i nie jest drużyną, która po jednej przegranej zmieni swoje podejście do meczu w Słupsku, przyjadą tu wygrać. Jeśli wygraliby z Rosą na pewno mieliby w zespole lepszą atmosferę, jednak tak się nie stało i teraz przyjadą albo wściekli, albo zawiedzeni. Na pewno nam grałoby się lepiej, gdyby rywal przyjechał po dobrej serii, jak np. AZS pojechał na mecz ze Startem do Gdyni po pokonaniu Asseco Prokomu i Trefla. Podeszli do spotkania ze Startem ze zbyt dużym luzem i przegrali – zaznacza Marius Linartas.

W zespole z Włocławka nie brakuje dobrych strzelców z dystansu, którzy jednak do tej pory zdecydowanie zawodzą. Tacy zawodnicy, jak Krzysztof Szubarga, Tony Weeden, czy doskonale znani w Słupsku Przemysław Frasunkiewicz i Łukasz Seweryn potrafią seryjnie zdobywać punkty zza łuku. Do tej pory imponuje jedynie ostatni z nich, który trafił w sezonie aż 7 z 9 trójek, ale zaskakująco dość rzadko korzysta z jego talentu trener Adomaitis.

– Do tej pory gracze Anwilu rzucali mnóstwo trójek, jednak nie trafiali. Te rzuty były oddawane z dobrych, otwartych pozycji, a Dainius ma do dyspozycji wielu skutecznych zawodników, którzy z pewnych powodów póki co pudłowali. Mamy nadzieję, że będą kontynuować tą tradycję przez najbliższy tydzień – mówi trener Energi Czarnych.

Lepsze nastroje panują w Słupsku, ponieważ nasza drużyna odniosła dwa ważne wyjazdowe zwycięstwa z rzędu. W imponującym triumfie na parkiecie w Starogardzie Gdańskim, gdzie Energa Czarni wygrali 95:76, już niemal wszystkie elementy zagrały tak, jak życzyłby sobie tego Marius Linartas. Starcie z Anwilem co ciekawe będzie rywalizacją jednej z najlepszym w tym sezonie drużyn w ofensywie (średnio 83 punkty rzucone przez słupszczan), z najsłabszym w tym elemencie zespołem ligi (zaledwie 68 zdobytych punktów na mecz przez Anwil).

– Czujemy się znacznie silniejsi w ataku, niż na początku sezonu. Jeśli trafiasz w końcu te „swoje” rzuty, gra się zdecydowanie łatwiej. Jesteśmy skuteczni nie tylko przy otwartych, lecz także przy trudnych rzutach, ale w obronie gramy dopiero umiarkowanie dobrze. Dlatego też musimy jeszcze dużo pracować nad defensywą – podkreśla trener Linartas.

Przy realizacji wszystkich założeń naszego szkoleniowca z pewnością sporym utrudnieniem będzie brak Odeda Brandweina. Nasz rezerwowy rozgrywający po skręceniu kolana musi pauzować przez trzy tygodnie i nie łatwo jest o jego zastępstwo. Jest to sytuacja o tyle kłopotliwa, że Anwil posiada aż trzech graczy, mogących wywierać nieustanną presję na Toddzie Abernethym – Szubargę, Weedena i Arvydasa Eitutavičiusa.

– Todd będzie grał najdłużej i najlepiej jak tylko potrafi, ale trenowaliśmy również warianty ustawienia z Levi Knutsonem na pozycji rozgrywającego. Nie mamy innych możliwości i musimy korzystać z tych dwóch opcji, które posiadamy. Mam nadzieję, że poradzą sobie z naciskiem niskich zawodników rywali – mówi Marius Linartas, trener Energi Czarnych.

Ostatni z wymienionych rozgrywających Anwilu dołączył do swojego zespołu dopiero przed kilkunastoma dniami i jego postawa wydaje się być zagadką. Z pewnością jednak nie dla doskonale znającego realia litewskiej koszykówki Linartasa.

– Kilka lat temu Eitutavičius był kandydatem do gry w kadrze Litwy, gdy reprezentacja przygotowywała się do gry w Mistrzostwach Świata w Turcji. To dobry zawodnik, który jakieś trzy lata temu rozegrał swój najlepszy sezon na Litwie, po czym wyjechał do Francji. W moich oczach jest to defensywny typ gracza – opisuje nowego rozgrywającego Anwilu Marius Linartas.

Spotkanie Energi Czarnych z Anwilem rozegrane zostanie w niedzielę (28 października) o godz. 18 w słupskiej Hali Gryfia. Transmisję radiową z meczu przeprowadzi Polskie Radio Koszalin oraz portal GP24.pl. Spotkanie będzie można obejrzeć także za pośrednictwem strony plk.pl, w ramach testowego przekazu wideo z hali.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."