ZAPOWIEDŹ: Nie straszny nam cień Śląska

ZAPOWIEDŹ: Nie straszny nam cień Śląska

Nad Słupskiem słońce, więc nie straszny nam cień Śląska! Po dwóch dreszczowcach w Słupsku rywalizacja przenosi się do Wrocławia, gdzie nasi koszykarze muszą się wznieść na orbitę swoich możliwości, pokonując w Orbicie miejscowy WKS. Tylko jedna wygrana dzieli nas od upragnionego półfinału! Mecz numer 3 rozegrany zostanie we wtorek o godz. 18:30.

Natchnieni ciemną mocą słupszczanie w swoich głowach słyszą tylko: „Jeszcze jeden, jeszcze jeden!” i dadzą z siebie wszystko, by spełnić pokładane w nich nadzieje. Dobra wiadomość dla zapracowanych i uczących się kibiców - w hali pojawi się ekipa Polsatu Sport News i spotkanie będzie można obejrzeć na żywo w telewizji.

Choć mecze w Słupsku były bardzo wyrównane i o ostatecznym zwycięzcy decydowały niuanse, to Energa Czarni prowadzą 2:0 i są tylko o krok od wejścia do strefy medalowej. WKS Śląsk mimo bardzo dobrej postawy na wyjeździe teraz stoi pod ścianą i jedno potknięcie może zniweczyć całosezonową pracę jego zawodników.

Zmobilizowani wrocławianie zapowiadają walkę ze wszystkich sił o utrzymanie się w grze, ale i nasi koszykarze są odpowiednio umotywowani. Ekipa Donaldasa Kairysa do stolicy Dolnego Śląska wybrała się z jasno postawionym celem - wygrać i wrócić w zwycięskiej chwale! Nie interesuje nas to, że przed nami trzy szanse na przechylenie szali na swoją stronę. Chcemy wygrać we wtorek i pokazać, że cień Śląska nie obejmuje Słupska.

W rozegranych podczas majówki spotkaniach w Gryfii dwa razy kibice byli świadkami dogrywki i dwa razy lepsi byli Energa Czarni. W czwartek po kluczowej akcji 2+1 Callistusa Eziukwu wygraliśmy 77:74, w sobotę po niezwykłej pogoni oraz popisie czarni_slupska Blassingame’a i Mantasa Cesnauskisa 91:84. Niezaprzeczalny jest fakt, że te zwycięstwa w dużej mierze zawdzięczamy kibicom, którzy dodali naszym koszykarzom energii i ponieśli ich swoim dopingiem do sukcesu. Teraz cała hala będzie przeciwko nam.

Orbita w tym sezonie jest prawdziwą twierdzą - padła tylko raz. Miało to jednak miejsce wtedy, gdy na jej parkiecie pojawili się kierowani przez generała Blassingame’a mroczni rycerze ze Słupska. W lutym zwyciężyliśmy we Wrocławiu 74:69, co w ostatecznym rozrachunku zapewniło nam przewagę parkietu nad WKS. Teraz wystarczy powtórzyć to osiągnięcie, by móc włączyć się w walkę o najwyższe trofea. Zadanie jest jednak bardzo trudne i musimy mieć świadomość, że na parkiecie trzeba będzie dać z siebie więcej, niż 100%.

- Każdy musi zrozumieć, że potencjalnie kończący serię mecz jest najtrudniejszy do wygrania. To wciąż nie jest koniec i czeka nas mnóstwo ciężkiej pracy - zapowiada trener Donaldas Kairys.

Jedno jest pewne. Mimo podciętych w Słupsku skrzydeł, zawodnicy Śląska nie poddadzą się i nie pozwolą nam na łatwe zwycięstwo. Trener WKS Emil Rajković zapowiedział, że jeśli tak się stanie, „pozabija” swoich graczy. Choć oczywiście groźba szkoleniowca naszych rywali jest na wyrost, doskonale oddaje, jak bojowa atmosfera panuje w ich obozie. Nie pozostaje nam nic innego, jak wyjść na parkiet, walczyć ze wszystkich sił o każdy centymetr parkietu i zrealizować swoją misję.

Wtorkowe spotkanie będzie transmitowane na żywo w Polsacie Sport News, początek o godz. 18:20. Relację radiową przygotuje natomiast portal GP24.pl.

Skład naszych rywali:

  1. Vuk Radivojević  / Maksym Kulon
  2. Łukasz Wiśniewski / Rocky Trice
  3. Jakub Dłoniak / Denis Ikovlev
  4. Lawrence Kinnard / Michał Gabiński / Radosław Hyży
  5. Aleksandar Mladenović / Robert Tomaszek

Trenerem WKS Śląska jest Emil Rajković.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."