ZAPOWIEDŹ: Po pierwszą wygraną

ZAPOWIEDŹ: Po pierwszą wygraną

Energa Czarni po trzech przegranych w drugim etapie potrzebują zwycięstw, by mieć jeszcze szansę na dogonienie zespołów znajdujących się wyżej w tabeli. W czwartej kolejce czeka ich kolejne bardzo trudne zadanie, ponieważ zmierzą się na wyjeździe w PGE Turowem. Choć faworytem są gospodarze, słupszczanie już nie raz pokazali, że w Zgorzelcu potrafią wygrywać.

PGE Turów w trwającym sezonie postanowił rozpocząć swoją przygodę w Zjednoczonej Lidze VTB, przeplatając mecze w Tauron Basket Lidze dalekimi wojażami do Rosji czy Kazachstanu. Swoje ostatnie spotkanie rozegrali w niedzielę w odległym Kazaniu, przegrywając je wyraźnie 48:80. Trener zgorzelczan Miodrag Rajković wiedział jednak, że w VTB jego zespół już nic nie wywalczy i nie zabrał do Rosji swojego najlepszego gracza Michała Chylińskiego, w Polsce pozostał też Ivan Opacak. Ani minuty na parkiecie nie zagrał również Piotr Stelmach.

Tasowanie składem przez szkoleniowca zgorzelczan wytrąca z naszych rąk argument o zmęczeniu naszych najbliższych rywali. Tym bardziej, że PGE Turów to zespół z mnóstwem talentu, posiadający dziesięciu równych, grających na wysokim poziomie zawodników. Maszyneria Rajkovicia świetnie sprawowała się w rundzie zasadniczej, w której zgorzelecka ekipa okazała się najlepsza ze wszystkich w TBL, natomiast jeśli pokona Energę Czarnych w środę, ten status zostanie zachowany również niemal na półmetku drugiego etapu.

Nasze drużyny w trwającym sezonie spotkały się dwa razy i w obu przypadkach lepsi byli reprezentanci przygranicznego klubu. W Słupsku PGE Turów wygrał 83:70, a najlepszymi jego zawodnikami byli Michał Chyliński, Aaron Cel i David Jackson. W rewanżu Energa Czarni mieli do dyspozycji w zasadzie jedynie sześciu graczy z doświadczeniem na parkietach ekstraklasy, ale dzielnie walczyli do ostatnich minut. Jeszcze na 3 minuty przed końcem było zaledwie 84:80 dla gospodarzy, jednak w końcówce zabrakło naszym graczom sił i przegrali 104:94. Na 28 punktów Chylińskiego aż 31 odpowiedział Oded Brandwein i był to jego najlepszy mecz na polskich parkietach.

W ostatniej kolejce nasi najbliżsi rywale tylko potwierdzili swoje mistrzowskie aspiracje, pokonując na wyjeździe Asseco Prokom aż 82:68. Wcześniej jednak, w dwóch spotkaniach na własnym parkiecie, PGE Turów przegrywał ze Stelmetem i Treflem, przez co nie wygrał jeszcze w swojej hali w drugim etapie. Oby ta seria została podtrzymana również w środę, gdy do Zgorzelca zawitają Energa Czarni.

Od początku sezonu najlepszym graczem PGE Turowa jest Chyliński, który zdobywa średnio ponad 14 punktów oraz po 3 zbiórki i asysty. Jednak największym atutem naszych rywali jest głęboki i bardzo wyrównany skład, bowiem aż 8 zawodników zdobywa po 9 więcej punktów w każdym spotkaniu. Rozbicie zespołowości ekipy Miodraga Rajkovicia i powstrzymanie indywidualnych popisów choćby Davida Jacksona czy Djordje Micicia to niezwykle trudno, ale nie niemożliwe do wykonania zadanie.

Spotkanie PGE Turowa z Energą Czarnymi odbędzie się w środę 27 marca o godz. 18:30. Płatny przekaz wideo z tego meczu będzie można obejrzeć za pośrednictwem strony internetowej www.plk.pl.

Mateusz Bilski

 

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."