ZAPOWIEDŹ: Rozpalamy kocioł!

ZAPOWIEDŹ: Rozpalamy kocioł!

Już we wtorek czeka nas trzecie półfinałowe starcie z Turowem. Mistrzowie Polski przyjechali do Słupska z misją wygrania dwóch meczów i zakończenia serii, ale oczywiście takie rozwiązanie nie spotka się z naszą akceptacją. Wyrywając zwycięstwo w pierwszym pojedynku odebraliśmy zgorzelczanom przewagę parkietu i teraz musimy zrobić wszystko, by ją wykorzystać. Cała Gryfia musi murem stanąć za naszymi zawodnikami i ponieść swoim dopingiem do wygranej. Najpierw we wtorek (godz. 20), a później w czwartek (godz. 17:45). Na czerwono i do boju! Czas napalić w kotle!

- To był dobry wyjazd, udało nam się wygrać pierwsze spotkanie i wracamy do Słupska mając 1:1. Przed nami kolejna odsłona tej rywalizacji, już w naszej hali - krótkie i treściwe podsumowanie trenera Donaldasa Kairysa wyraźnie wskazuje, że możemy być zadowoleni z wyprawy do Zgorzelca. Teraz skupiamy się na wtorkowym meczu i nie zaprzątamy sobie głów tym, co może być dalej. To my jesteśmy w lepszej sytuacji, to nie na nas spoczywa presja, to my mamy wsparcie tysięcy kibiców w Hali Gryfia.

Rywalizacja rozpoczęła się od wygranej Energi Czarnych, która choć nie była spodziewana, na pewno nie była sensacją. Nasi koszykarze zaskoczyli po prostu mistrzów kraju bardzo agresywną defensywą, a po drugiej stronie parkietu udało nam się realizować nasze założenia. Przez cały mecz mieliśmy niewielką przewagę i w decydujących momentach udało nam się ją obronić. Mecz zakończył się wynikiem 81:76, a kluczowe były: rzut Mantasa Cesnauskisa, dobitka Callistusa Eziukwu i kolejny raz, kapitalna gra naszego Małego Rycerza - czarni_slupska Blassingame’a.

Dwa dni później musieliśmy zmierzyć się ze zdecydowanie bardziej zmobilizowanymi rywalami. Gospodarze potrafili spoczywającą na nich presją przekuć na swój atut, a drobne zmiany taktyczne od razu przyniosły efekt. Gra jeden na jednego okazała się skuteczna wobec naszej zmiennej defensywy, a na dodatek Turów dołożył to, czego bardzo mu brakowało w czwartek - punkty strzelców z obwodu. Mimo że walczyliśmy do ostatnich chwil, niestety tego dnia nie byliśmy w stanie pokusić się o kolejne zwycięstwo (68:88).

Trudno spodziewać się, aby po przeniesieniu rywalizacji do Słupska zespoły mogły jeszcze czymś się zaskoczyć, lub trenerzy byli w stanie radykalnie zmienić grę swoich drużyn. Doskonale wiemy, jakie są silne i słabe strony rywali, teraz pozostaje nam już tylko odpowiednio wykorzystać tą wiedzę. Musimy zrobić wszystko, by nie pozwolić rywalom na istotne serie punktowe, utrzymać się w grze i przełamać rywali.

To wciąż Turów jest zdecydowanym faworytem tego półfinału i naprawdę mało kto spodziewa się, że mistrzów Polski mogłoby zabraknąć w finale. Trafili jednak na znacznie twardszego przeciwnika, niż się mogli się spodziewać, który napędzany fantastycznym dopingiem jest w stanie zdziałać cuda. W Gryfii padały już nie takie potęgi! Bardzo dużo zależy od Was - dajcie z siebie wszystko. Stanowimy wspaniałą drużynę, która zasłużyła na historyczny sukces.

Niestety wciąż będziemy musieli radzić sobie w osłabieniu. Cały czas niezdolny do gry jest Tomasz Śnieg (uraz kolana), a z powodu kontuzji ręki raczej nie będziemy mogli liczyć też na Karola Gruszeckiego. Na domiar złego niepewny jest występ Kyle’a Shiloh’a, który w drugim spotkaniu fatalnie upadł na parkiet i wciąż odczuwa skutki tego zdarzenia.

Spotkanie między Energą Czarnymi a Turowem rozegrane zostanie we wtorek (19 maja) o godz. 20:00 w Hali Gryfia. Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi Polsat Sport News, a relację radiową przygotuje portal GP24.pl.

Skład naszych rywali:

  1. Tony Taylor / Mardy Collins / Michael Gospodarek
  2. Nemanja Jaramaz / Jakub Karolak
  3. Michał Chyliński / Olek Czyż / Chris Wright
  4. Filip Dylewicz / Vlad Moldoveanu
  5. Kyryło Natiażko / Damian Kulig

Trenerem Turowa jest Miodrag Rajković.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."