ZAPOWIEDŹ: Wygrać albo zginąć

ZAPOWIEDŹ: Wygrać albo zginąć

Energa Czarni w niedzielę rozegrają swój dotychczas najważniejszy mecz w całym sezonie. Spotkanie numer cztery ćwierćfinałowej serii ze Stelmetem jest niezwykle ważne szczególnie dla naszego zespołu, ponieważ w przypadku przegranej, słupszczanie zakończą swój udział w rozgrywkach. Takiej myśli nikt jednak nie dopuszcza do siebie i Energa Czarni zrobią wszystko, by wyrównać stan rywalizacji i pojechać na decydujący mecz do Zielonej Góry.

W ubiegłym sezonie to Energa Czarni po trzech spotkaniach rywalizacji z Zastalem prowadzili 2:1 i byli o krok od półfinału. Po heroicznych bojach w meczach nr 4 i 5 to jednak zielonogórzanie zwyciężyli i mogli włączyć się do walki o medale. Nasi koszykarze muszą teraz zrobić wszystko, by historia się powtórzyła i zespół, który ma już serię w rękach – czyli tym razem Stelmet – zakończył swój udział w rozgrywkach w ćwierćfinale. Wszystko leży w rękach naszych zawodników, którzy teraz muszą dać z siebie więcej niż wszystko, aby udało się sprawić niespodziankę i pokonać w serii faworyzowanych przeciwników.

Mogło być jednak zupełnie inaczej, ale niestety piątkowe spotkanie w Słupsku należało do przyjezdnych. Zielonogórzanie zagrali tak, jak w wygranym przez siebie drugim meczu tej rywalizacji, czyli bardzo agresywnie w obronie, aktywnie w walce o zbiórki i skutecznie w kluczowych akcjach. Dzięki zespołowej postawie i tym razem do sukcesu nie był im potrzebny MVP sezonu Walter Hodge, który zagrał przez zaledwie 9. minut. Stelmet miał za to Łukasza Koszarka, który w ostatnich trzech minutach zdobył siedem punktów i zapewnił zwycięstwo swojej ekipie 78:68.

– Niestety w końcówce Łukasz Koszarek wziął sprawy w swoje ręce, nie mogliśmy go zatrzymać i dzięki niemu Stelmet nam odskoczył. Na pewno w niedzielę, choć oczywiście skupiamy się na całej drużynie, nie na jednostkach, Koszarkowi będziemy musieli poświęcić nieco więcej uwagi. W ostatnich minutach zabrakło nam opanowania i zimnych głów, musimy nad tym popracować – mówił po meczu Michał Nowakowski.

Energa Czarni z kolei wyglądali na nieco zagubionych. Gdzieś zniknęła iskra, dzięki której mogli momentami deklasować rywali w meczu numer jeden. Nasi koszykarze tracili piłki w bardzo prostych sytuacjach, nierzadko popełniali podstawowe błędy w obronie, co skutkowało łatwymi punktami rywali, a o wypracowanie dobrych pozycji do rzutu było im bardzo trudno. Nawet jeśli się to udało, słupszczanie potrafili przestrzelić z najprostszych sytuacji. Dlatego też wydaje się, że wszystko zależy od mentalności naszych zawodników, którzy muszą przełączyć się na wygrywanie.

– Jesteśmy bardzo niezadowoleni z tego spotkania. Bardzo źle wchodziliśmy w grę zarówno na początku meczu, jak i zaraz po piętnastominutowej przerwie. Jednak mimo wszystko udało nam się dwa razy odrobić straty i w momencie, gdy mogliśmy przełamać rywali, przy wyniku 62:65 Yemi nie trafił rzutu w kontrze, który powinien trafić. To nas załamało i w końcówce przegraliśmy – mówił o meczu trener Andrej Urlep.

Po raz kolejny bardzo dużo problemów naszej drużynie sprawił Oliver Stević, a zaskakująco dobrze gra pozostający dotychczas w cieniu Hodge’a Kamil Chanas. Nie ma wątpliwości, że w szeregach Stelmetu jest więcej talentu, ale zadaniem do wykonania dla Energi Czarnych jest niedopuszczenie do tego, by z tych indywidualności powstał prawdziwy zespół. Nasi koszykarze doskonale wiedzą, w jakiej znajdują się teraz sytuacji i bez wątpienia zrobią co tylko w ich mocy, aby móc wraz z kibicami udać się do Zielonej Góry na decydujący mecz o wszystko.

– To są decydujące mecze i daje w nich znać o sobie presja, jaka ciąży na zawodnikach. Właśnie w takich momentach wychodzi prawdziwy charakter graczy. Na pewno w niedzielę presja będzie jeszcze większa, ponieważ to może być nasz ostatni mecz w tym sezonie, a tego nie chcemy. To spotkanie pokaże, z czego tak naprawdę nasza drużyna jest zbudowana – podkreśla trener Urlep.

Spotkanie numer cztery ćwierćfinałowej serii między Energą Czarnymi a Stelmetem rozegrane zostanie w niedzielę 5 maja o godz. 20:00 w Hali Gryfia. Transmisję z tego spotkania przeprowadzi TVP Sport, a relację radiową portal GP24.pl.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."