Piotr Dąbrowski: Derby to coś więcej

Piotr Dąbrowski: Derby to coś więcej

- Wszyscy doskonale wiemy o tym, jak ważny jest ten mecz dla drużyny i kibiców. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że po prostu musimy wygrać – mówi przed meczem nasz skrzydłowy Piotr Dąbrowski, który ostatnie trzy lata spędził w AZS.

Mateusz Bilski: Domyśla się Pan, dlaczego to właśnie Pana wytypowałem do rozmowy przed derbami?

Piotr Dąbrowski: Tak, nie mam żadnych wątpliwości (śmiech).

Ma Pan za sobą trzy solidne sezony w Koszalinie, proszę zdradzić, jak wyglądało podejście do Derbów Pomorza w Koszalinie.

Zdecydowanie derby zawsze były czymś więcej, niż tylko zwykłym meczem. Kibice szczelniej zapełniali halę, zawsze pojawiali się w dużej grupie słupscy fani. Dla obu miast derby są najważniejszym spotkaniem ligowym i obie drużyny specjalnie się do nich przygotowują.

Nie jest Pan jedynym graczem Energi Czarnych, który stał po obu stronach barykady. Będzie to dla Pana jednak derbowy debiut jako reprezentant Słupska.

Nie czuję z tego powodu jakichś szczególnych emocji, ale jak już przyjdzie mecz, to na pewno dostanę dodatkowy zastrzyk adrenaliny. Do każdego meczu staram się jednak podchodzić tak samo, ponieważ zawsze zależy mi tylko na tym, by moja drużyna zwyciężała.

W szatni czuć atmosferę związaną z derbami?

Wszyscy doskonale wiemy o tym, jak ważny jest ten mecz dla drużyny i kibiców. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że po prostu musimy wygrać. Podchodzimy do tematu profesjonalnie, więc nie ma co się szczególnie nakręcać, ale rozmowy na temat derbów były.

Z AZS spotkaliście się już przed sezonem, jakby Pan porównał obecny zespół z Koszalina z tymi, w których Pan występował?

Czas pokaże, na pewno mają potencjał. Niestety w tym sezonie AZS ma znacznie mniejszy budżet i skład budował na miarę swoich możliwości finansowych. Zobaczymy, co uda mu się osiągnąć w lidze.

Inauguracja sezonu była nieudana, a w drugiej kolejce czekają Was derby z AZS. Presja wyniku jest ogromna, jak sobie z nią radzicie?

Po prostu jest „power” w zespole, jedziemy tam po wygraną! Zaczęliśmy sezon od porażki i nie możemy sobie pozwolić na więcej wpadek. To będzie dla nas bardzo ważny mecz i nie bierzemy pod uwagę innego rozstrzygnięcia, niż naszego zwycięstwa.

Co jest według Pana największym atutem AZS?

Zdecydowanie rozgrywający Remon Nelson, bardzo szybki i silny zawodnik. Dobrze gra także Kenny Manigault, nie wiadomo, czy wystąpi ich nowy zawodnik, podkoszowy Alvin Brown. Musimy uważać na trójki Piotrka Stelmacha i Jakuba Zalewskiego. Kluczem będą nasze zbiórki w obronie, bo Darrell Harris jest bardzo groźny przy ponowieniach.

Nad czym Wy pracowaliście przed meczem w Koszalinie?

Zastawienia przy zbiórkach po obu stronach parkietu, to był nasz duży problem już w sparingach, pierwszy mecz ligowy także go potwierdził. Poza tym do poprawy mieliśmy sporo niuansów w defensywie i zgranie w ataku.

Na koniec klasycznie – co chciałby Pan przekazać naszym kibicom przed meczem?

Nie zastanawiajcie się nad niczym, tylko wsiadajcie do autobusów i samochodów i jedźcie na mecz! Musimy go razem wygrać, Wasze wsparcie na pewno doda nam energii i zwyciężymy.

Rozmawiał Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."