2016-10-14 18:00
AZS Koszalin

80

Koszalin

83

Energa Czarni
Słupsk
  • 17:19 1kw
  • 22:21 2kw
  • 19:22 3kw
  • 22:21 4kw
nr zawodnik pkt czas eval
2 Kenny Manigault 12 28:32 12
3 Remon Nelson 17 30:22 8
5 Marcin Nowakowski 0 09:18 -3
6 Sławomir Sikora 4 22:32 8
9 Piotr Stelmach 12 31:29 17
10 Igor Wadowski 0 13:13 1
13 Jakub Zalewski 11 16:10 11
16 Daniel Wall 4 12:29 5
17 Przemysław Wrona 2 02:09 2
18 Artur Pabianek 0 DNP 0
32 Alvin Brown 0 03:31 0
34 Darrell Harris 18 30:15 28
Suma 80 200:00 89
nr zawodnik pkt czas eval
4 Stanley Burrell 12 18:16 6
8 Piotr Dąbrowski 0 15:53 5
9 Łukasz Seweryn 0 11:17 -3
10 Andrzej Urban 0 DNP 0
11 Marcus Ginyard 12 29:15 14
20 Mateusz Jarmakowicz 0 06:36 -1
22 Mantas Cesnauskis 5 17:10 2
33 Grzegorz Surmacz 17 29:04 23
45 David Kravish 8 32:37 16
Suma 83 200:00 62

Kolejne Derby Pomorza przeszły do historii i kibice Energi Czarnych mają kolejny mecz do wspominania latami. Choć nasi koszykarze nie spełnili wszystkich oczekiwań, a AZS zagrał bardzo dobrze, kapitalna końcówka dała nam zwycięstwo w Koszalinie 83:80. Bohaterami spotkania zostali Jerel Blassingame i Grzegorz Surmacz.

- To był szalony mecz, wynik skakał z góry na dół, prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Bardzo się cieszę, że przyjechali nasi kibice, którzy dali nam niesamowite wsparcie i mogliśmy czuć się jak w domu. W końcówce przegrywaliśmy dość wyraźnie, ale potrafiliśmy się podnieść i cieszę się, że moi zawodnicy pokazali charakter – mówił po meczu trener Roberts Stelmahers.

Mimo sporej różnicy potencjału obu zespołów, od pierwszych minut gospodarze pokazali, że nie będą się na nic oglądać i chcą wygrać te derby. Zaczęło się od prowadzenia 8:0 dla AZS, ale szybko gra się wyrównała, ponieważ rewelacyjnie grał Jerel Blassingame, który nawet trafił trójkę z faulem.

Obie drużyny grały falami, zazwyczaj początek kwarty należał do koszalinian, a w drugiej części każdej z nich Energa Czarni gonili i utrzymywali się na niewielkim prowadzeniu. Wciąż mieliśmy spore problemy z defensywą w strefie podkoszowej i opanowaniem zbiórek, co nie pozwalało nam grać szybko, z drugiej strony otwierając do gry świetnego tego dnia Darrella Harrisa.

Gdy w połowie trzeciej kwarty po świetnej serii JBlassa (dwie trójki i dwie asysty do Kravisha) prowadziliśmy 52:43, wydawało się, że przejmiemy kontrolę nad meczem. Wtedy jednak trafiać zaczęli Nelson z Manigaultem i AZS ponownie uzyskał niewielką  przewagę. Najgorszy fragment zanotowaliśmy na 5 min. przed końcem, gdy m.in. strata i faul niesportowy poskutkowały serią 8:0 dla koszalinian. Emocje były gwarantowane.

Na 3 min. przed ostatnią syreną równo z końcem akcji trójkę trafił Stelmach i było już 80:74. Po kilku nieudanych akcjach z obu stron rozpoczął się koncert Energi Czarnych. 90 sekund przed końcem – Ginyard za 3, 56 sekund przed końcem – Blassingame za 3 i mieliśmy remis! W ostatniej akcji fatalnie spod kosza spudłował Ginyard, ale wywalczyliśmy zbiórkę zespołową. Nieszablonowo rozegrane wznowienie zapewniło nam zwycięstwo – Mantas Cesnauskis posłał za plecami Stelmacha piłkę do wolnego w rogu Grześka Surmacza, który bez wahania oddał rzut i trójką dał nam wygraną.

- No nie, nie tak miała wyglądać ta akcja. Ale Greg ma jaja! Oni mieli jeszcze przewinienie do wykorzystania i byliśmy pewni, że nas sfaulują i dopiero wtedy będziemy mogli rozegrać akcję na zwycięstwo. Ufam moim zawodnikom, więc jak Greg był otwarty, na swojej pozycji w rogu, musiał rzucać – wyjaśnił trener Stelmahers.

AZS - Energa Czarni 80:83 (17:19, 22:21, 19:22, 22:21)

AZS: Harris 18, Nelson 17, Manigault 12, Stelmach 12, Zalewski 11, Wall 4, Sikora 4, Wrona 2, Nowakowski, Wadowski, Brown.

Energa Czarni: Blassingame 27 (7 as.), Surmacz 17 (5 zb.), Ginyard 12 (5 as.), Burrell 12, Kravish 8 (6 zb.), Cesnauskis 5, Jackson 2, Seweryn, Dąbrowski, Jarmakowicz.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."