2017-03-19 18:00
Rosa Radom

67

Radom

68

Energa Czarni
Słupsk
  • 17:17 1kw
  • 20:13 2kw
  • 15:20 3kw
  • 15:18 4kw
nr zawodnik pkt czas eval
8 Robert Witka 11 29:16 11
10 Ryan Harrow 7 23:02 6
14 Igor Zajcew 0 10:09 -3
15 Jarosław Zyskowski 7 24:44 8
22 Daniel Szymkiewicz 8 27:13 9
24 Michał Sokołowski 14 32:20 16
29 Filip Zegzuła 5 09:26 4
32 Kim Adams 1 13:32 5
35 Damian Jeszke 0 06:16 1
55 Darnell Jackson 14 24:02 19
Suma 67 200:00 76
nr zawodnik pkt czas eval
8 Piotr Dąbrowski 3 18:24 2
9 Łukasz Seweryn 0 07:32 0
11 Marcus Ginyard 4 24:59 5
14 Anthony Goods 9 28:10 7
17 Dallin Bachynski 6 14:19 3
22 Mantas Cesnauskis 7 26:04 5
25 Dawid Rypiński 0 DNP 0
33 Grzegorz Surmacz 7 30:14 12
40 Chavaughn Lewis 21 27:55 29
45 David Kravish 11 22:23 11
Suma 68 200:00 74

Nie udało się we Włocławku, nie udało się w Zielonej Górze, ale za trzecim razem niespodzianka stała się faktem! Zdeterminowani Energa Czarni przerwali zwycięską serię wicemistrzów z Radomia i pokonali na wyjeździe Rosę 68:67! Bohaterem słupszczan został Chavaughn Lewis, który przez cały mecz grał świetnie, a na 5 sekund przed końcem zdobył zwycięskie punkty.

W Radomiu Energa Czarni pokazali wielką determinację i wolę walki, mimo z pozoru beznadziejnej sytuacji nie poddali się i w ostatnich sekundach wyrwali wicemistrzom Polski zwycięstwo. Rosa w połowie trzeciej kwarty miała już 14 punktów przewagi i pewnie zmierzała po siódmą wygraną z rzędu. Słupszczanie pokazali jednak uwielbianą w nich przez kibiców zawziętość i konsekwentnie odrabiali straty, by w końcówce przechylić szalę sukcesu na swoją stronę.

Spotkanie nie zaczęło się dla nas najlepiej, dobrze grali Robert Witka i Darnell Jackson, ale dzięki skutecznym odpowiedziom Lewisa utrzymywaliśmy się w grze. Kilka dobrych akcji pod koszem Kravisha i Goodsa pozwoliło nam doprowadzić do remisu po 17 na koniec pierwszej kwarty, a chwilę później wyszliśmy na minimalne prowadzenie. Rosę napędzali jednak przebojowi, młodzi gracze, co w połączeniu z fatalną dyspozycją naszych zawodników zza łuku (1/10 do przerwy) dało kilka punktów przewagi Rosie. Świetnie w nietypowej roli skrzydłowego spisywał się Darnell Jackson, a po dobrych akcjach Witki i Szymkiewicza po dwóch kwartach było 37:30 dla gospodarzy.

Wydawało się, że mamy w rękach wszystkie argumenty, by wygrać ten mecz, wystarczyło tylko bardziej się skoncentrować, poprawić w walce o zbiórki i zacząć trafiać otwarte rzuty z dystansu. Niestety nic z tego, zaraz po zmianie stron to Rosa zaatakowała z impetem, po serii 9:0 prowadziła już 48:34 w połowie trzeciej kwarty. Radomianie byli na prostej drodze do zwycięstwa, niesieni dopingiem własnej publiczności nie popełniali błędów, a nasi koszykarze forsowali trudne, wymuszone przez obronę rzuty.

Nagle wszystko się  odwróciło. Wzmocniona obrona Energi Czarnych sprawiła, że Rosę ogarnęła niemoc po obu stronach parkietu. Pierwszy impuls dały dwie trójki Dąbrowskiego i Surmacza, po chwili kilka skutecznych wjazdów pod kosz zanotował Lewis, dwie akcje z rzędu skutecznie wykończył nieporadny wcześniej Bachynski. Nasz nowy środkowy dał nam w końcu pierwsze od kilkunastu minut prowadzenie, kolejne punkty Lewisa i Kravisha zamknęły naszą serię na 20:2 i prowadziliśmy 57:52! Wielkie znaczenie dla naszej skutecznej pogoni miała tytaniczna praca w defensywie Piotra Dąbrowskiego, który nie bez powodu zakończył spotkanie z najwyższym w zespole wskaźnikiem +/- (17).

Energa Czarni przejęli kontrolę nad meczem i choć Rosa jeszcze kilka razy zbliżała się na zaledwie jeden punkt, zawsze znajdowaliśmy odpowiedź. Na niecałe 2. minuty przed końcem trójkę z rogu trafił Mantas Cesnauskis, przypominając o swoich wielkich rzutach sprzed lat przeciwko ekipom Wojciecha Kamińskiego. Prowadziliśmy 66:60 i… to my stanęliśmy. Nasze dwie kolejne akcje przyniosły stratę i niecelną trójkę, natomiast Rosa odpowiedziała siedmioma punktami, w tym akcją 2+1 Sokołowskiego, która dała gospodarzom prowadzenie 67:66 na 24. sekundy przed końcem. W najważniejszej akcji meczu piłka trafiła do Lewisa, który w swoim stylu wkręcił się pod kosz i na 5. sekund przed ostatnim gwizdkiem zdobył zwycięskie punkty. Szansę na odwrócenie losów meczu miał jeszcze Robert Witka, ale spudłował otwarty rzut z dystansu.

Absolutnie najlepszym koszykarzem na parkiecie był Chavaughn Lewis, który zdobył 21 pkt., 7 zb., 6 as. i 3 przechwyty, przez cały mecz prowadząc zespół do zwycięstwa. Statystycznie był to jego najlepszy mecz w barwach Energi Czarnych (eval 29).

Rosa – Energa Czarni 67:68 (17:17, 20:13, 15:20, 15:18)

Rosa: Jackson 14, Sokołowski 14, Witka 11, Szymkiewicz 8, Harrow 7, Zyskowski 7, Zegzuła 5, Adams 1, Zajcew, Jeszke.

Energa Czarni: Lewis 21, Kravish 11, Goods 9, Cesnauskis 7, Surmacz 7, Bachynski 6, Ginyard 4, Dąbrowski 3, Seweryn.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."