2017-05-04 19:50
Anwil Włocławek

72

Włocławek

82

Energa Czarni
Słupsk
  • 22:23 1kw
  • 13:12 2kw
  • 16:23 3kw
  • 21:24 4kw
nr zawodnik pkt czas eval
0 Toney McCray 11 21:05 11
2 Rafał Komenda 0 DNP 0
3 Tyler Haws 2 11:17 -1
4 Nemanja Jaramaz 7 27:38 0
5 Mateusz Bartosz 5 14:56 11
9 Kamil Łączyński 13 33:08 16
11 Fiodor Dmitriew 4 18:16 6
13 Josip Sobin 8 17:36 7
15 James Washington 17 24:08 11
29 Paweł Leończyk 5 23:46 6
32 Kacper Młynarski 0 08:10 0
33 Bartosz Matusiak 0 DNP 0
Suma 72 200:00 67
nr zawodnik pkt czas eval
8 Piotr Dąbrowski 0 00:34 1
9 Łukasz Seweryn 6 28:32 1
11 Marcus Ginyard 14 30:30 23
14 Anthony Goods 4 18:50 1
17 Dallin Bachynski 0 05:34 -1
22 Mantas Cesnauskis 6 16:10 6
25 Dawid Rypiński 0 DNP 0
33 Grzegorz Surmacz 14 29:10 22
40 Chavaughn Lewis 21 36:14 16
45 David Kravish 17 34:26 36
Suma 82 200:00 105

„Wielu w nas nie wierzy, ale my w siebie wierzymy” – powiedział po meczu Mantas Cesnauskis, profesor koszykówki. Energa Czarni na rozpoczęcie ćwierćfinału play-off pokonali na wyjeździe lidera PLK 82:72. W pierwszym starciu z Anwilem kapitalnie w obronie zagrał cały zespół, a o końcowym sukcesie zadecydowała mądrość naszych graczy w ostatnich minutach.

– Przyjechaliśmy do Włocławka, żeby walczyć, my nie mamy nic do stracenia. Do rywalizacji przystąpiliśmy z ósmej pozycji, ale nie boimy się Anwilu. W trzeciej kwarcie prowadziliśmy już 15 punktami, oni nas doszli, ale wynik pokazuje, że w końcówce daliśmy radę – mówił po zakończeniu spotkania Mantas Cesnauskis, do którego należały dwie kluczowe akcje.

Początek meczu zwiastował bardzo wyrównane spotkanie, Energa Czarni od pierwszych minut udowadniali, że ich pozycja startowa przed play-off może być myląca. Lider PLK po sezonie zasadniczym miał sporo problemów z powstrzymaniem zdeterminowanych słupszczan, którzy grali bardzo zespołowo w ataku, a w obronie nie kończyły im się pomysły na powstrzymanie wysokich zawodników gospodarzy.

W drugiej kwarcie Anwil miał swoje pięć minut, gdy punktowali Bartosz i Washington, którzy wyprowadzili swój zespół na prowadzenie 31:23. Potrafiliśmy się jednak pozbierać po tym ciosie, po trójce Seweryna był remis, który utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron nadszedł czas na prawdziwy popis Energi Czarnych.

Punkty Kravisha, fenomenalny blok naszego środkowego i wsad Ginyarda – od razu przejęliśmy inicjatywę. Z dystansu trafiali Surmacz, Lewis i Cesnauskis, prowadząc nas do serii 17:2 i dając nam prowadzenie 52:37. Anwil to jednak bardzo silna i doświadczona drużyna, więc nawet taka przewaga nie gwarantowała nam końcowego sukcesu.

Włocławianie zmienili obronę na strefową, która sprawiała nam sporo problemów. W międzyczasie uaktywnił się Dmitriew, z dystansu trafił Łączyński i gospodarze zaczęli się niebezpiecznie do nas zbliżać. Ostatnią część meczu świetnie zaczął Washington, który zdobył pięć punktów z rzędu, a po akcjach McCray’a Anwil doprowadził do remisu po 60.

Ostatnie minuty należały jednak do nas. Z dystansu trafił Seweryn, nasi wysocy umiejętnie wymuszali faule i wróciliśmy na prowadzenie. Trójką Halę Mistrzów uciszył na 3 min. przed końcem Cesnauskis, ale włocławianie jeszcze się po niej nie poddali i zdołali odrobić jeszcze nieco strat. Kluczowa akcja należała do tercetu Cesnauskis – Kravish – Ginyard, zakończona wsadem ostatniego na 79:72. Po tym ciosie Anwil już się nie podniósł.

- Pierwszy mecz tak naprawdę nic nie znaczy, Anwil spokojnie może wygrać z każdym w tej lidze trzy mecze z rzędu. Zrobiliśmy duży krok do przodu, a w kolejnym meczu postaramy się postawić następny. Jeśli się nie uda, to nic się nie stanie, pojedziemy do naszych fanów w Gryfii. Wielu w nas nie wierzy, ale my w siebie wierzymy – podsumował Cesnauskis.

Bohaterem meczu został David Kravish, który fantastycznie radził sobie po obu stronach parkietu i rozegrał swój najlepszy mecz w sezonie – 17 pkt., 15 zb., 5 bl. i 3 as. (eval 36). 21 pkt. i 5 asyst dołożył Chavaughn Lewuis, po 14 pkt. i 4 as. mieli Grzegorz Surmacz i Marcus Ginyard. Dla Anwilu 17 pkt. zdobył James Washington.

Anwil – Energa Czarni 72:82 (22:23, 13:12, 16:23, 21:24)

Anwil: Washington 17, Łączyński 13, McCray 11, Sobin 8, Jaramaz 7, Bartosz 5, Leończyk 5, Dmitriew 4, Haws 2, Młynarski.

Energa Czarni: Lewis 21 (5 as., 4 zb.), Kravish 17 (15 zb., 5 bl.), Ginyard 14 (8 zb., 4 as.), Surmacz 14 (6 zb., 4 as.), Cesnauskis 6, Seweryn 6, Goods 4, Bachynski, Dąbrowski.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."