2017-02-01 18:15
Energa Czarni

72

Słupsk

70

AZS Koszalin
Koszalin
  • 19:10 1kw
  • 22:18 2kw
  • 16:17 3kw
  • 15:25 4kw
nr zawodnik pkt czas eval
2 Adam Wąsowicz 0 DNP 0
3 Przemysław Fuks 0 DNP 0
8 Piotr Dąbrowski 3 08:41 2
10 Andrzej Urban 0 DNP 0
11 Marcus Ginyard 10 26:55 15
14 Anthony Goods 12 28:03 8
22 Mantas Cesnauskis 13 34:29 10
24 Nino Johnson 0 12:39 0
25 Dawid Rypiński 0 DNP 0
33 Grzegorz Surmacz 10 37:26 12
40 Chavaughn Lewis 16 33:32 13
45 David Kravish 8 18:15 15
Suma 72 200:00 75
nr zawodnik pkt czas eval
9 Piotr Stelmach 14 28:45 15
10 Igor Wadowski 0 13:33 -1
13 Jakub Zalewski 12 22:43 10
14 Curtis Millage 12 32:04 9
16 Daniel Wall 6 11:40 3
17 Przemysław Wrona 0 DNP 0
34 Darrell Harris 7 25:46 7
65 Kevin Johnson 2 11:26 5
Suma 70 200:00 48

Na własne życzenie zapewniliśmy sobie ogromne emocje w końcówce Piekielnych Derbów Pomorza z AZS. To był nasz mecz, nawet na sekundę nie pozwoliliśmy koszalinianom wyjść na prowadzenie, ale seria naszych błędów w ostatniej kwarcie dała gościom szansę na zwycięstwo. Szczęście sprzyja jednak lepszym i zwyciężyliśmy 72:70.

Od pierwszych minut na parkiecie nasi koszykarze walczyli o każdą piłkę, niesieni dopingiem kompletu publiczności świetnie zaczęli. Przy 5:0 dwiema akcjami do remisu doprowadził Stelmach, ale zespołowa gra Energi Czarnych szybko przyniosła prowadzenie 14:5. Od tej chwili to my rządziliśmy na parkiecie i tak wywalczonej przewagi broniliśmy już do ostatniej sekundy.

Dobre momenty miał coraz lepiej radzący sobie w zespole Anthony Goods, niezwykle ofiarnie pod koszami walczył Marcus Ginyard, po raz kolejny presji podołał Grzegorz Surmacz. Na szczególne słowa uznania zasługuje Mantas Cesnauskis, który po kontuzji zagrał na własne życzenie i spędził na parkiecie ponad 34. minuty, w których był jednym z najjaśniejszych punktów naszej drużyny.

Nasze kłopoty zaczęły się od problemów z faulami Davida Kravisha. W połowie trzeciej kwarty wygrywaliśmy aż 55:37, jednak zastępujący naszego środkowego Nino Johnson nie był w stanie wnieść do naszej gry odpowiedniej jakości. AZS odrabiał straty i w kluczowych momentach z konieczności jako center grać musiał Surmacz.

W koszalińskiej ekipie uaktywnił się Jakub Zalewski, który świetnie radził sobie po obu stronach parkietu, skuteczny był także Remon Nelson. My w ciągu półtorej minuty popełniliśmy cztery straty w czterech akcjach, znacznie ułatwiając zadanie rywalom. Po trójkach wspomnianej dwójki strzelców AZS było zaledwie 69:67 na 1,5 min. przed końcem, a my popełniliśmy kolejną stratę. Koszalinianie starali się odrabiać straty wysyłając nas na linię rzutów wolnych i to była ich dobra decyzja – Chavaughn Lewis z Anthonym Goodsem spudłowali aż 5 z 8 prób w ostatniej minucie meczu! Dopisało nam jednak szczęście i najpierw fatalnie spod kosza przestrzelił Wall, a w ostatniej akcji meczu z trudnej pozycji nie trafił Millage i mogliśmy cieszyć się z kolejnego zwycięstwa w derbach.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."