2017-03-04 18:00
Energa Czarni

78

Słupsk

72

PGE Turów Zgorzelec
Zgorzelec
  • 23:13 1kw
  • 11:25 2kw
  • 22:21 3kw
  • 22:13 4kw
nr zawodnik pkt czas eval
2 Adam Wąsowicz 0 DNP 0
3 Przemysław Fuks 0 DNP 0
6 Marcin Wysocki 0 DNP 0
8 Piotr Dąbrowski 0 01:19 0
9 Łukasz Seweryn 0 05:51 0
11 Marcus Ginyard 16 28:36 13
14 Anthony Goods 13 32:20 12
17 Dallin Bachynski 4 14:02 9
22 Mantas Cesnauskis 13 34:57 13
33 Grzegorz Surmacz 9 25:42 6
40 Chavaughn Lewis 11 32:15 17
45 David Kravish 12 24:58 20
Suma 78 200:00 90
nr zawodnik pkt czas eval
7 Denis Ikovlev 19 35:24 22
10 Paweł Karmasz 0 DNP 0
11 Michael Gospodarek 0 04:11 0
12 David Jackson 6 19:25 6
13 Kacper Borowski 2 12:48 3
19 Bartosz Bochno 5 32:57 8
20 Andrew Ryan 0 DNP 0
23 Michał Michalak 13 30:04 10
27 Michał Lichnowski 0 DNP 0
30 Uroš Nikolić 4 17:44 4
33 Kirk Archibeque 18 22:12 23
45 Tweety Carter 5 25:15 1
Suma 72 200:00 77

Energa Czarni wygrali z Turowem 78:72 w niezwykle ważnym dla układu tabeli meczu, jednocześnie odrabiając dwupunktową stratę ze spotkania w Zgorzelcu. Nasi koszykarze na dwie minuty przed końcem przegrywali czterema punktami, ale kapitalna seria 10:0 dała nam upragniony sukces.

To był mecz wielkich emocji, nie tylko tych na boisku. W przerwie spotkania kibice podziękowali Andrzejowi Twardowskiemu za 16 lat pracy na rzecz Energi Czarnych. Już były prezes naszego klubu otrzymał od fanów baner ze swoją podobizną i podziękowaniami oraz koszulkę z numerem 1. – Chcielibyśmy, aby już nikt nigdy nie zagrał w naszym zespole z „jedynką”, ponieważ to Pan jest numerem 1 Energi Czarnych – mówił Ryszard Grajczak z SKSK czarni.slupsk.pl.

Mecz rozpoczął się od fantastycznej gry naszych koszykarzy, którzy dzięki dobrej grze Marcusa Ginyarda, Grzegorza Surmacza i Chavaughna Lewisa prowadzili nawet 18:4. Turów dość szybko jednak podniósł się po tym ciosie, a impuls do lepszej gry dał Kirk Archibeque, na którego nie mogliśmy znaleźć recepty. Amerykanin skończył mecz z perfekcyjną skutecznością 9/9 z gry.

Na 3 minuty przed końcem drugiej kwarty trafił Michalak i goście wyszli na prowadzenie, którego nie oddali nam do ostatnich minut. Na każde nasze dobre zagranie znajdowali odpowiedź, a my popełnialiśmy wiele prostych błędów. Po celnej trójce Michalaka w połowie trzeciej części meczu zgorzelczanie prowadzili aż 53:42 i pewnie zmierzali po zwycięstwo.

Hala Gryfia nie mogła im jednak tego sprezentować, tym bardziej w tak ważnym meczu. Trybuny mobilizowały naszych zawodników do jak najlepszej gry, a oni wykorzystywali ich pozytywną energię. Nawet 5 przewinień Grzegorza Surmacza nie pokrzyżowało nam planów, ponieważ swoją szansę dobrze wykorzystał debiutujący Dallin Bachynski.

Na dwie minuty przed końcem przegrywaliśmy 68:72, ale wtedy przyszedł czas na ostatnie, piorunujące uderzenie Energi Czarnych. Trafił Cesnauskis, w kontrze nie pomylił się Ginyard i już mieliśmy remis. W kolejnej akcji wsadem popisał się Bachyński i o czas poprosił trener gości Mathias Fischer. Na nasze szczęście bardzo nieskuteczny przy rzucie z dystansu był Michalak, w odpowiedzi wolnego trafił Lewis, Ginyard zabrał piłkę Ikovlevowi i kolejny faulowany, Anthony Goods, dorzucił dwa wolne. W dwie minuty marzenia o zwycięstwie zamieniliśmy na zrealizowane marzenie o odrobieniu strat ze Zgorzelca.

Energa Czarni – PGE Turów 78:72 (23:13, 11:25, 22:21, 22:13)

Energa Czarni: Ginyard 16, Goods 13, Cesnauskis 13, Kravish 12 (11 zb.), Lewis 11 (7 zb., 7 as.), Surmacz 9, Bachynski 4, Seweryn, Dąbrowski.

PGE Turów: Ikovlev 19, Archibeque 18, Michalak 13, Jackson 6, Bochno 5, Carter 5, Nikolić 4, Borowski 2, Gospodarek.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."