2017-01-21 18:00
Miasto Szkła Krosno

77

Krosno

70

Energa Czarni
Słupsk
  • 19:26 1kw
  • 23:16 2kw
  • 14:19 3kw
  • 21:9 4kw
nr zawodnik pkt czas eval
5 Seid Hajrić 2 11:08 0
6 Dariusz Oczkowicz 5 12:37 7
7 Royce Woolridge 13 26:50 9
10 Filip Małgorzaciak 0 DNP 0
12 Szymon Jaworski 0 DNP 0
13 Jakub Dłuski 10 20:12 9
21 Dawid Bręk 2 13:10 -1
25 Dino Pita 14 22:50 16
35 Chris Czerapowicz 12 24:24 14
44 Szymon Rduch 7 20:09 10
45 Kareem Maddox 8 29:36 9
91 Dariusz Wyka 4 19:04 9
Suma 77 200:00 82
nr zawodnik pkt czas eval
8 Piotr Dąbrowski 0 07:21 -1
9 Łukasz Seweryn 9 30:33 10
11 Marcus Ginyard 18 32:33 14
14 Kevin Anderson 3 06:45 1
22 Mantas Cesnauskis 5 22:41 2
24 Nino Johnson 4 08:44 3
25 Dawid Rypiński 0 DNP 0
33 Grzegorz Surmacz 3 29:53 7
40 Chavaughn Lewis 14 33:04 16
45 David Kravish 14 28:26 23
Suma 70 200:00 75

Długa podróż do Krosna niestety nie zakończyła się sukcesem. Na Podkarpaciu przegraliśmy 70:77, kolejny raz fatalnie spisując się w czwartej kwarcie. Chwila dekoncentracji sprawiła, że zmarnowaliśmy całe prowadzenie i pozwoliliśmy Miastu Szkła nabrać pewności siebie.

To już kolejny mecz, w którym długo prowadzimy, ale tracimy kontrolę pod koniec trzeciej lub na początku czwartej kwarty. Nie wiem, jaki jest tego powód, ale jest to nasz największy problem, przez który przegrywamy. To nie jest zmęczenie, jakoś potrafimy się podnieść w ostatnich minutach i powalczyć, ale tym razem znowu było za późno – mówił po meczu David Kravish.

Miłe były jednak złego początki. Fantastycznie spisywał się Marcus Ginyard, który potrafił zdobywać punkty na różne sposoby, a jego wsad nad Dariuszem Wyką jest mocną kandydaturą na akcję kolejki. W pierwszej kwarcie prowadziliśmy już 20:11 i byliśmy na najlepszej drodze do sukcesu. Na parkiecie pojawili się nasi nowi gracze – Anderson i Johnson – którzy szybko zdobyli punkty, ale niestety to było wszystko, co tego dnia dali naszej drużynie.

Miasto Szkła charakterystycznie dla siebie goniło nas trójkami. Trafiali Pita i Oczkowicz, a dzięki agresywnej grze pierwszego z nich krośnianie wyszli nawet na prowadzenie. Spotkanie bardzo się wyrównało i przed przerwą był remis. Po zmianie stron świetny moment miał David Kravish, który nie tylko wykorzystywał podania Lewisa, ale przede wszystkim zbierał w ataku i dobijał rzuty kolegów. Po trójce Mantasa Cesnauskisa w ostatniej minucie trzeciej kwarty prowadziliśmy 61:54 i niestety od tej chwili już nic nie toczyło się po naszej myśli.

Sygnał do ataku dał Jakub Dłuski, obudził się najlepszy strzelec ligi Chris Czerapowicz, swoje punkty dołożyli Dino Pita i Kareem Maddox, co poskutkowało serią 15:0 na przełomie kwart. W połowie ostatniej części przegrywaliśmy już 61:69, a niesieni dopingiem swoich fanów krośnianie czuli się bardzo pewnie. Dzięki Lewisowi zbliżyliśmy się jeszcze na zaledwie 1 punkt, ale wtedy znów swoje rzuty trafił Czerapowicz i musieliśmy pogodzić się z porażką.

Walka była do samego końca, ale się nie udało. Mieliśmy kilka ważnych akcji pod koniec trzeciej kwarty, prowadziliśmy siedmioma punktami, ale zaczęliśmy popełniać straty, traciliśmy punkty, nie zbieraliśmy ważnych piłek. Nie można tak grać, zwłaszcza na wyjazdach, dodaliśmy tymi błędami nadziei rywalom i ich kibicom. Sam od siebie oczekuję zdecydowanie więcej, spudłowałem wiele otwartych rzutów, jako drużyna musimy wyrywać takie zwycięstwa. Brakuje nam cierpliwości – podsumował spotkanie Grzegorz Surmacz.

Miasto Szkła – Energa Czarni 77:70 (19:26, 23:16, 14:19, 21:9)

Miasto Szkła: Pita 14, Woolridge 13, Czerapowicz 12, Dłuski 10, Maddox 8, Rduch 7, Oczkowicz 5, Wyka 4, Bręk 2, Hajrić 2.

Energa Czarni: Ginyard 18 (5 zb.), Lewis 14 (8 as., 6 zb.), Kravish 14 (9 zb.), Seweryn 9, Cesnauskis 5, Johnson 4, Surmacz 3, Anderson 3, Dąbrowski.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."