2016-11-27 18:00
Energa Czarni

70

Słupsk

83

Rosa Radom
Radom
  • 15:19 1kw
  • 12:29 2kw
  • 22:16 3kw
  • 21:19 4kw
nr zawodnik pkt czas eval
1 Jerel Blassingame 4 26:14 3
2 Adam Wąsowicz 0 DNP 0
5 Justin Jackson 6 13:07 11
6 Marcin Wysocki 0 DNP 0
8 Piotr Dąbrowski 3 06:02 4
9 Łukasz Seweryn 2 12:31 -2
11 Marcus Ginyard 21 32:12 20
12 Jarosław Mokros 0 13:03 -1
22 Mantas Cesnauskis 0 17:52 -1
33 Grzegorz Surmacz 14 31:00 16
40 Chavaughn Lewis 12 25:09 6
45 David Kravish 8 22:50 12
Suma 70 200:00 68
nr zawodnik pkt czas eval
8 Robert Witka 8 19:59 11
9 Maciej Bojanowski 0 00:28 0
13 Tyrone Brazelton 17 31:22 22
14 Gary Bell 11 29:29 8
15 Jarosław Zyskowski 7 24:43 4
24 Michał Sokołowski 22 32:16 26
32 Kim Adams 2 11:19 3
34 Łukasz Bonarek 0 05:27 0
35 Damian Jeszke 0 DNP 0
55 Darnell Jackson 11 25:48 21
Suma 83 200:00 95

Wicemistrzowie Polski w drugiej kwarcie zadali nam nokautujący cios, po którym bardzo trudno było nam się podnieść. Energa Czarni walczyli do ostatniej minuty, ale popełnili zbyt wiele błędów w defensywie, które kosztowały nas przegraną z Rosą 70:83.

- To bardzo trudna przegrana po wspaniałym zwycięstwie. Niewiele nam wychodziło z tego, co sobie założyliśmy. Na początku dobrze broniliśmy, a zazwyczaj tak jest, ze wtedy atak sam przychodzi.  Próbowaliśmy tego, ale dziś okazało się to dla nas zbyt trudne. Przestrzeliliśmy wiele otwartych rzutów i przez to zaczęliśmy nieco panikować w obronie, to był nasz największy błąd – wyjaśniał po meczu trener Roberts Stelmahers.

Zaczęło się od celnych trójek Rosy, ale odpowiadaliśmy agresją w obronie i dobrymi zagraniami Kravisha i Surmacza. Niestety już wtedy było widać, że w ataku nie będzie nam szło tak dobrze, jak w meczu ze Stelmetem i nawet z dobrych, wypracowanych pozycji, myliliśmy się.

Mecz był wyrównany do 16. minuty. Wtedy zaczął się festiwal naszych błędów w defensywie, który Rosa wykorzystała bez najmniejszych skrupułów. Podczas gdy my nie trafiliśmy 5 rzutów z dystansu z rzędu, chcąc jak najszybciej zniwelować straty, radomianie grali bardzo zespołowo i skutecznie. Korzystając także z bonusu za 5 fauli zespołu, goście zanotowali serię 16:0, którą  zakończyli rzutem w ostatniej sekundzie po podaniu przez pół boiska.

- Znów kluczem była obrona 1 na 1, w której nie zagraliśmy na odpowiednim poziomie. Rosa bardzo łatwo dochodziła do dobrych pozycji, często po ścięciach i podaniach za plecy naszych zawodników, co było efektem braku odpowiedniego poziomu koncentracji. Staraliśmy się być agresywni, ale w tej agresji zabrakło nam mądrości – dodał trener Stelmahers.

 Mając do przerwy aż 21 punktów straty niełatwo było wrócić do meczu. Nie można jednak odmówić naszym koszykarzom walki. Już na początku trzeciej kwarty zanotowaliśmy serię 8:0, ale szybko dał znać o sobie świetny w drugiej połowie Michał Sokołowski. Energa Czarni dawali z siebie wszystko, by móc powalczyć w tym spotkaniu o zwycięstwo, ale bardzo skuteczna Rosa krótkimi, zespołowymi akcjami szybko odzyskiwała bezpieczną przewagę. Gdy po akcjach Surmacza i Ginyarda było tylko 67:78, Sokołowski trafił swoją trzecią trójkę i goście odzyskali spokój w swojej grze.

- Bardzo chcieliśmy zagrać podobnie, jak w ostatnich Spotkaniach. Niestety zabrakło nam koncentracji, nie utrzymaliśmy jej przez cały mecz. W szczególności było to widoczne w drugiej kwarcie, która ustawiła mecz. Musimy grać stabilnie przez pełne 40 minut – podsumował występ najlepszy przeciwko Rosie Marcus Ginyard.

Energa Czarni – Rosa 70:83 (15:19, 12:29, 22:16, 21:19)

Energa Czarni: Gonyard 21 (5 zb.), Surmacz 14 (6 zb.), Lewis 12, Kravish 8 (7 zb.), Jackson 6 (6 zb., 3 bl.), Blassingame 4 (7 as.), Dąbrowski 3, Seweryn 2, Mokros, Cesnauskis.

Rosa: Sokołowski 22, Brazelton 17, Bell 11, Jackson 11, Witka 8, Zyskowski 7, Callahan 5, Adams 2, Bojanowski, Bonarek.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."